Oryginalny tytuł: „Geistertheorie amerikanischer Spiritualisten.”
Artykuł z 1853 roku referuje, a zarazem ironicznie komentuje wierzenia rozwijającego się w Stanach Zjednoczonych ruchu spirytualistycznego. Zasadniczą część tekstu stanowi list anonimowego spirytualisty do brata, przytoczony przez korespondenta „Allgemeine Zeitung”. Przedstawione w nim twierdzenia należą do autora historycznego źródła. Śródtytuły dodano redakcyjnie dla ułatwienia lektury.
Przekład
W Stanach Zjednoczonych szerzy się obecnie nowa teoria duchów, pozszywana z poglądów fizycznych i metafizycznych oraz rozmaitych dodatków. Podobno liczy już blisko sto tysięcy zwolenników, a wśród nich sędziów, dyrektorów wyższych zakładów naukowych i duchownych, którzy mniemają, że pozostają w bezpośrednim obcowaniu z duchami stukającymi. Karl Andree opisał tę sprawę w dodatku do „Allgemeine Zeitung”; przesłano mu dokumenty, aby przyczynił się do „rozpowszechnienia nowych prawd zbawczych w filozoficznych, głębokomyślnych Niemczech”.
Przytoczone przykłady nie pozwalają jednak oczekiwać, by nauka ta znalazła w Niemczech wielu zwolenników. W Ameryce pomieszała już zmysły niemałej liczbie ludzi, a niektórzy z nich trafili do zakładów dla obłąkanych. W Saint Louis pewien „wzniosły duch”, który ukazał się jako matka napominająca dobrego syna, zabrał mu spodnie, sakiewkę i zegarek jako zasłużone honorarium.
Zwolennicy tej nauki mają własne gazety i czasopisma, w których wykładają swój system. Poniższy list jednego ze spirytualistów do brata przedstawia tę teorię. Przytaczamy go dosłownie za korespondentem „Allgemeine Zeitung”; nie sądzimy, by skusił kogokolwiek do jej przyjęcia.
List amerykańskiego spirytualisty
Nasza matka często ukazuje mi się jako duch. Jestem przekonany, że nie uczyniłaby niczego, co sprzeciwiałoby się Biblii. Powróciła, aby odciągnąć swoje dzieci od świata i przyprowadzić je do Boga.
Bracie, nie wierz w teorie, lecz w fakty. Nie próbuj na siłę uzgadniać ich z wcześniejszymi spekulacjami. Błąd wypływający z zarozumialstwa rozumu szkodzi prawdzie. Niezależnie od wszelkiego autorytetu a priori możemy rozsądnie przyjąć, że zdolności dusz są tak różnorodne jak zdolności umysłów. Analogia z całą naturą przemawia za tym przypuszczeniem i nie sprzeciwia mu się żadne objawienie Boże. Możemy zatem uznać za ustaloną prawdę, co następuje:
Duchy uwolnione od ciała zawsze nawiedzały ziemię jako sługi i narzędzia zła oraz dobra. Człowiek na ziemi był zawsze wystawiony na walkę tych dwóch zasad. Działające w ten sposób istoty nie zdawały sobie jasno sprawy z własnej działalności; teraz zaś, zrządzeniem Opatrzności Bożej, otrzymały moc objawiania się. Wiernie wypełniały swoją misję, z tym jednak wyjątkiem, że niekiedy duch potępiony ostrzega własnym losem i napomina nas, abyśmy podobnego losu uniknęli.
Dobre i złe duchy
Ludzie mogą odróżniać duchy dobre od złych tak samo, jak rozpoznają dobro i zło wśród ludzi. Trzeba je osądzać według tego, co wpajają, a za miernik przyjąć Biblię. Złe duchy występują przeciw Biblii i odrzucają jej autorytet w całości lub części; dobre natomiast obstają przy jej bezwzględnej ważności. Znaczenie ma również sposób, w jaki się ukazują.
Teologia zawarta w dziełach Anderm Jakson Davids jest tworem duchów przebiegłych, lecz potępionych. Ich zamiarem jest zniszczenie Biblii i podkopanie jej autorytetu przez olśniewający ateizm, przedstawiany jako rozwój i postęp. To właśnie te złe duchy podyktowały Davisowi „die Harmonia”: wprawiły go w stan magnetyczny i wyszeptały mu fałszywą, uwodzicielską naukę.
Wiedza dobrych i złych duchów jest ograniczona; wiele spraw z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości pozostaje przed nimi zakrytych. Dobre duchy uznają granice swej wiedzy, złe zaś roszczą sobie prawo do znajomości przyszłości, do præscientia universalis, i bezwstydnie twierdzą, że wiedzą to, czego nie wiedzą.
Prawdziwość albo fałszywość objawienia nie dowodzi jeszcze jego duchowego pochodzenia, lecz wskazuje na charakter objawiającego się ducha. Duch może ci mówić kłamstwa, a mimo to przekonać cię, że istotnie przemawia duch.
Dowody zostały ustalone na płaszczyźnie moralnej, umysłowej, duchowej i fizycznej, a w każdej z tych dziedzin panuje nieskończona różnorodność. To, czego doświadczyłem, czego się dowiedziałem i co powiedziałem, nie może być podane w wątpliwość przez człowieka rozumnego. Każdy, kto nie chce obalić podstaw wiary, musi temu uwierzyć. Świadectwa są wewnętrzne i zewnętrzne: dają je oczy, uszy, czucie, pamięć i świadomość.
Siedem sfer szczęśliwości i siedem sfer potępienia
Nie wszystkie duchy potępione doznają tej samej kary i nie wszystkie zbawione zażywają tej samej szczęśliwości. Istnieje siedem sfer szczęśliwości i siedem sfer potępienia. Zbawieni wznoszą się z niższych sfer do wyższych; los potępionych pozostaje niezmienny.
Świadczyło mi o tym wiele duchów. Nasza matka i dwaj bracia znajdują się w siódmej, najwyższej sferze; siostra przebywa w szóstej, a brat H. w najłagodniejszej sferze potępienia.
Duch naszego nieszczęsnego brata często mnie nawiedza. Jego pierwsze słowa brzmiały: „Uriel, never be satisfied with anything short of heaven” („Urielu, nigdy nie zadowalaj się niczym mniejszym niż niebo”). Powiedziałem mu, że poprzedniego wieczoru bardzo się ucieszyliśmy, słysząc, iż jest zbawiony. Odrzekł: „Nie chcę, abyś przyszedł tam, gdzie ja jestem”.
Zapytałem go, czy zatem nie jest zbawiony. Odpowiedział: „Nie przypadła mi w udziale najcięższa kara. O drogi bracie, gdybym miał jeszcze takie widoki jak ty! Wtedy uszedłbym potępieniu piekła. Lecz jest za późno, za późno!”. Następnie podyktował list do swego dziecka w Wirginii.
Wyznanie potępionego brata
Zapytałem, czy szemrze przeciw Bogu. Odpowiedział: „Nie. Dał mi dosyć czasu. Byłem zatwardziały i nie zważałem na Jego napomnienia ani na napomnienia matki. Słusznie cierpię. Bóg jest sprawiedliwy. Odrzucałem Zbawiciela, który za mnie umarł, aż było za późno”.
Nie może obcować ani z matką, ani z rodzeństwem. Opisuje swoją mękę jako niewyobrażalną; musi współodczuwać cierpienia innych, jeszcze bardziej nieszczęśliwych istot. Bóg nie daje mu żadnej nadziei na poprawę losu.
Osiem prawd przekazywanych przez duchy
Duchy nauczają następujących prawd:
- Bóg stworzył świat.
- Wszyscy ludzie na ziemi pochodzą od jednej pary.
- Istnieje Trójca.
- Chrystus umarł, zmartwychwstał i wstąpił do nieba, gdzie pełni urząd pośrednika.
- Dusze ludzi, którzy umierają bez skruchy, są na wieki potępione.
- Jedynie wiara w Chrystusa zbawia.
- Chrzest jest ważny, lecz jego forma nie ma znaczenia; w odpowiednich okolicznościach jego zaniechanie może być usprawiedliwione.
- Zasada zła zostanie kiedyś zniszczona, a odkupieni nie będą już musieli niczego się obawiać.
Wszystkie duchy mówią, że między śmiercią a rozstrzygnięciem losu duszy uwolnionej od ciała nie ma żadnej przerwy. Zanim opuści ona swoją powłokę, widzi już, dokąd zmierza. W przebiegu śmierci nie ma chwili, w której duch nie wiedziałby, co dzieje się wokół niego. Widzi własne zwłoki, grób i pogrzeb.
Brat John szczegółowo opisał swoją śmierć. Ciało Chrystusa spoczywało przez trzy dni w grobie, lecz nie Jego duch. Ciało to znajduje się teraz w niebie i pozostanie tam, dopóki grzesznicy będą żyli na ziemi.
Duch mówi, że przy ukrzyżowaniu cierpiał duch Chrystusa, który był Bogiem, i że cierpiał również Ojciec. Ojciec cierpi bowiem, gdy Jego dziecko grzeszy.
Życie na innych światach
Każda planeta jest zamieszkana przez istoty ludzkie. Księżyc nie stanowi wyjątku, choć ludzie twierdzą, że jest wulkaniczny i pozbawiony atmosfery. Każdy mieszkaniec każdego ciała niebieskiego uczestniczył w żałobie na Golgocie.
Nie pojmuję jeszcze w pełni, jak pogodzić to z upadkiem człowieka, chyba że na każdym ciele niebieskim dokonał się podobny upadek.
Czym jest duch?
Zadawałem to pytanie duchom dobrym i złym; wszystkie udzieliły tej samej odpowiedzi:
„Jesteśmy organizacją duchowego bytu, esencją i substancją, podobnie jak substancją musi być każda organizacja. Mamy taką samą postać jak na ziemi. Rozpoznałbyś mnie — powiedział brat John — gdybym stał się dla ciebie widzialny. Przemieszczamy się szybko z miejsca na miejsce. Nie musimy przenikać przez ciemne i nieprzezroczyste ciała, lecz możemy to czynić. Nie jemy, nie pijemy i nie śpimy; istniejemy i poruszamy się mocą owego «Stań się», które wypowiedział Wszechmogący. Ogłosił je wiecznym, tak jak powołał światło do istnienia. Duchowa organizacja nie zna rozkładu i nie potrzebuje pokarmu ani snu, aby zachować życie. Żywioły nie wywierają na nas żadnego wpływu: ani błyskawica, ani burza, ani deszcz, grad, śnieg, gorąco czy zimno”.
Nota źródłowa: „Geistertheorie amerikanischer Spiritualisten.”; Magikon. Archiv für Beobachtungen aus dem Gebiete der Geisterkunde und des magnetischen und magischen Lebens nebst anderen Zugaben für Freunde des Innern, tom V, Stuttgart: Verlag von Ebner und Seubert, 1853, s. 450–455.
Skan: IAPSOP — „Magikon”, tom V (1853).
Uwagi: Zachowano osobliwą pisownię nazwiska „Anderm Jakson Davids” występującą w druku źródłowym oraz niemiecki tytuł „die Harmonia”. Określenie Klopfgeister oddano jako „duchy stukające”. Niejednoznaczne i miejscami niezręczne sformułowania listu przełożono możliwie blisko oryginału. Śródtytuły w części przekładowej nie występują w źródle i zostały dodane redakcyjnie.