Przytrzymanie „zmaterializowanej” istoty

Spirytyzm

W liście datowanym 28 lipca 1881 roku dr F. Hartmann opisał seans z udziałem medium N. D. Miller w swoim domu w Georgetown. Według jego relacji jedna z uczestniczek przytrzymała postać, którą rozpoznała jako zmarłą matkę, po czym obserwowano jej stopniowe znikanie. Tekst obejmuje także wprowadzenie objaśniające materializację w rozumieniu jego ówczesnego autora. Śródtytuły dodano redakcyjnie.

Jak objaśniano materializację

Dla „Savannah Abend-Zeitung”.1

Dr F. Hartmann, jeden z najwybitniejszych lekarzy Dalekiego Zachodu, zamieszkały w Georgetown w Kolorado, zezwala na opublikowanie poniższego listu.

Dla lepszego zrozumienia fachowego określenia „materializacja” niech posłuży następujące objaśnienie. Tysiące doświadczeń wykazały, że istoty ludzkie, które uwolniły się od swego ciała złożonego z materialnych atomów — innymi słowy: zmarły — mogą w ciemnej komorze, korzystając z odpowiedniego układu nerwowego i odpowiednich materialnych atomów, na pewien czas zbudować sobie postać cielesną oraz inne przedmioty.

Proces ten nazwano „materializacją”. Jest on całkowicie analogiczny do formowania i budowania dokonywanego przez duszę w naturalnej ciemnej komorze — macicy — z wykorzystaniem układu nerwowego matki oraz dostarczanych przez nią materialnych atomów. Różnica między tymi dwoma rodzajami „materializacji” nie ma bynajmniej charakteru zasadniczego, lecz polega jedynie na dłuższym lub krótszym czasie zarówno formowania, jak i trwania powstałej formy.

List dr. Hartmanna: seans w Georgetown

Szanowna Redakcjo!

Już nieraz stawiano pytanie: „Co się dzieje, kiedy któryś z obecnych przytrzyma zmaterializowanego ducha?”. Autentyczny przypadek tego rodzaju wydarzył się wczoraj wieczorem w moim domu. Relacja o nim niewątpliwie zainteresuje Państwa czytelników, a zarazem będzie cennym przyczynkiem do nauki o zjawiskach psychicznych.

Pani N. D. Miller, dawniej mieszkająca w Memphis w Tennessee, której życiorys można znaleźć w dziele wielebnego dr. S. Watsona „The Clock Struck One”, gości wraz z mężem w moim domu i oboje są mile widzianymi gośćmi. Wczoraj wieczorem przeprowadziła dla nas w salonie seans materializacyjny.

Oprócz medium, pani Miller, oraz jej męża obecni byli: ja z żoną, pan Cree i pani M. Smith. Z ciemnej komory wyszło od trzydziestu do czterdziestu zmaterializowanych istot, niekiedy po dwie jednocześnie. Większość została od razu rozpoznana, a niektóre dostarczyły całkiem dobrych dowodów swej tożsamości.

Rozpoznanie matki i uchwycenie przedramion

Pod koniec seansu do pani Smith zbliżyła się zmaterializowana istota. Gdy tylko pani S. ją ujrzała, natychmiast rozpoznała swą zmarłą matkę. Wywołało to w niej takie wzburzenie, że z okrzykiem: „Och, moja matka, moja matka!” dostała ataku histerii i obiema rękami kurczowo chwyciła przedramiona zmaterializowanej istoty, powtarzając:

„Och, to moja matka, nie zabierajcie mi jej!”.

Wszyscy byliśmy świadkami wysiłków ducha, próbującego uwolnić się z uścisku pani S., kobiety niezwykle silnej, która trzymała go niczym w kajdanach. Działo się to w odległości około ośmiu stóp od ciemnej komory. Obawiając się, że medium może doznać poważnego uszczerbku, przyszliśmy duchowi z pomocą.

Kiedy ujęliśmy ręce pani S., nadal ściskała przedramiona ducha, lecz jego tułów już się rozpłynął i zniknął. Próbując rozewrzeć jej palce, aby uwolnić przedramiona ducha, wszyscy mogliśmy bardzo dokładnie obserwować, że przedramiona te sięgały niewiele dalej niż poza nadgarstki i nie łączyły się tam z żadnym tułowiem.

Wreszcie również te przedramiona, wciąż jeszcze ściskane palcami pani S., zaczęły się rozpływać i w ten sposób zniknęły.

Przez cały ten czas pani S. nie przestawała wołać i nie dawała się uspokoić perswazją.

Samopoczucie medium i inne zdarzenia

Nie potrafię określić, jakie byłyby skutki dla medium, gdyby do tego pochwycenia doszło ze złej woli. W tym jednak przypadku pani Miller po wyjściu z transu odczuwała w rękach bóle jak po zwichnięciu i zmęczenie, a także nudności.

Spośród innych godnych uwagi zdarzeń podczas tego seansu wspomnę jeszcze, że niemowlę medium zaczęło się niepokoić. Jedna ze zmaterializowanych istot wzięła je na ręce, zaniosła do ciemnej komory i tam się nim opiekowała, podczas gdy inne zmaterializowane istoty pojawiały się co pewien czas i chodziły po salonie.

Każdego z obecnych wprowadzono do ciemnej komory, aby mógł zbadać medium, podczas gdy zmaterializowane istoty znajdowały się na zewnątrz.

Istota kobieca, która zmarła przed kilkoma miesiącami w Hot Springs w Arkansas, a na łożu śmierci obiecała mojej żonie, że się jej ukaże, rzeczywiście przybyła przy tej sposobności. Ujęła żonę pod ramię i powiedziała:

„Czyż nie obiecałam ci wrócić? Oto jestem”.

Podała nam przy tym swoje pełne imię i nazwisko, co zresztą było całkiem zbędne, gdyż moja żona rozpoznała ją od pierwszego spojrzenia. Muszę jeszcze zaznaczyć, że o umowie między moją żoną a ową damą nikt — nawet ja sam — nie wiedział.

Mógłbym wspomnieć o wielu jeszcze osobliwszych zdarzeniach podczas tego seansu. Takie rzeczy opisywano jednak już tak często w czasopismach spirytualistycznych, na przykład w „Banner of Light”, że mogłyby zanadto przypominać powtórzenia. Jedyną rzeczą, która w powyższej relacji wydaje mi się nowa, jest niezamierzone przytrzymanie zmaterializowanej istoty. Ręczę za prawdziwość tego, co tu opisałem.

Dr F. Hartmann
Georgetown, Kolorado, 28 lipca 1881 roku.

P.S. Zapomniałem nadmienić, że podczas wysiłków zmaterializowanego ducha, próbującego uwolnić się od pani S., dotykały nas inne duchowe dłonie i ciągnięto nas za ubrania. W tym samym czasie z ciemnej komory rozlegał się głos indiańskiego ducha Red Face.

Przypis oryginalny

1 Zob. „Savannah Abend-Ztg.”, rocznik XI, nr 24, Savannah, Georgia, 7 września 1881 roku; wydawca: J. Stern. Jest to poza tym gazeta wyłącznie polityczna i literacka, nie spirytualistyczna. W tym samym numerze znajdujemy także interesujące, niewielkie studium o poetach Herweghu i Freiligrathu. — Redakcja. ↩

Źródło

Dr F. Hartmann, list w artykule Das Festhalten „materialisirter“ Wesen („Przytrzymanie «zmaterializowanej» istoty”), „Psychische Studien”, rocznik VIII, zeszyt 10, październik 1881, s. 469–471. Przedruk z „Savannah Abend-Zeitung”, rocznik XI, nr 24 z 7 września 1881 roku; list datowany w Georgetown 28 lipca 1881 roku. Rocznik dostępny w HathiTrust.