Duch wielokrotnie przypomina o złożonej obietnicy

Spirytyzm

W listopadzie 1881 roku „Psychische Studien” zamieściły list o obietnicy złożonej umierającej przyjaciółce i przypomnianej po wielu latach w powracających snach. Autor, podpisany inicjałami F. W. Kg., przytacza opowieść swojej matki, zachowując jej rozróżnienie między snem a doświadczeniem odczuwanym jak rzeczywiste spotkanie. Śródtytuły dodano redakcyjnie.

Wielce Szanowny Panie Doktorze!1

W swym uprzejmym liście z 14. dnia bieżącego miesiąca przekazuje mi Pan wiadomość z czasopisma „Psychische Studien”, pochodzącą od pani Clary Schulz, dotyczącą „Przypomnienia o złożonej obietnicy”. Przywodzi mi Pan przez to na pamięć prawdziwą opowieść mojej drogiej matki, którą za życia wielokrotnie nam, dzieciom, powtarzała. Przytaczam ją poniżej dosłownie:

Przyrzeczenie złożone umierającej przyjaciółce

„Nie miałam jeszcze siedemnastu lat, gdy pewnego przedpołudnia wezwano mnie do mojej chorej przyjaciółki Emmy Helmholz. Objęła mnie na pożegnanie i ze łzami, lecz z poddaniem się woli Bożej, powiedziała, że musi umrzeć.

Niestety umieranie utrudniała jej obietnica odbycia pielgrzymki błagalnej do miejsca modlitwy Maria-Linden, której jeszcze nie wypełniła. Prosiła więc, abym stanowczo przyrzekła odbyć tę pielgrzymkę za nią. Oczywiście chętnie się tego podjęłam.

Moja przyjaciółka zmarła jeszcze tego samego dnia. Odprowadziłam ją w ostatnią drogę, a ponieważ przez następne tygodnie nie nadarzyła się sposobność spełnienia obietnicy, popadła ona w zapomnienie.

Powracające sny

Los rzucił mnie do odległej okolicy. Stanęły przede mną poważne obowiązki życia małżeńskiego i troska o dzieci, toteż nie myślałam ani o przyjaciółce, ani o danej jej obietnicy.

Miałam już trzydzieści lat i byłam matką sześciorga dzieci, gdy pewnej nocy przyjaciółka nagle ukazała mi się we śnie. Nie myślałam o niej w ciągu dnia i nie było żadnej innej przyczyny tego zdarzenia. Prosiła, abym wreszcie odbyła za nią przyrzeczoną pielgrzymkę błagalną: przecież tak stanowczo jej to obiecałam, a do dziś nie spełniłam przyrzeczenia.

Od tego dnia ukazywała mi się każdej nocy, a jej prośby stawały się coraz bardziej natarczywe.

Znalazłam się w trudnym położeniu. Pielgrzymka wiązała się z niemal dwudniową podróżą, a przy sześciorgu małych dzieci i dużej liczbie zwierząt gospodarskich nigdy nie miałam w domu służącej. Wstydziłam się przy tym wyjawić sprawę mężowi, ponieważ zwlekałam z nią ponad trzynaście lat.

Nocna rozmowa i wyruszenie w drogę

Pewnej nocy zdawało mi się, że widzę przyjaciółkę żywą przed sobą — muszę jednak przyjąć, że zapewne tylko lekko drzemałam. Powiedziała, że nie może dostąpić zbawienia, dopóki nie odbędę za nią obiecanej pielgrzymki, i że przez cały ten długi czas musiała na to czekać.

Tak się wzburzyłam, że zaczęłam głośno płakać. Obudziło to mojego męża, który dowiedział się wówczas ode mnie o całej sprawie.

Wasz ojciec natychmiast wstał i z największą życzliwością pomógł mi poczynić niezbędne przygotowania do drogi. Już o czwartej nad ranem wyruszyłam na pielgrzymkę błagalną.

Spełniona obietnica

Kiedy w owym miejscu modlitwy odmówiłam przepisane mi modlitwy, ogarnęło mnie niezmierne uczucie ulgi. Jeszcze tej samej nocy ruszyłam pieszo w drogę powrotną do domu.

Od tej chwili nigdy już nie miałam podobnych nocnych snów czy zjawień mojej przyjaciółki — jakkolwiek zechcemy je nazwać — chociaż nieraz jeszcze o niej myślałam”.

Z wyrazami głębokiego szacunku
oddany Panu
F. W. Kg.2

Przypisy oryginalne

1 Powyższą wiadomość zawdzięczamy uprzejmemu pośrednictwu pana dr. Berthelena, dobrze znanego naszym dawnym czytelnikom, niegdyś w Zittau, obecnie lekarza w Lohmen koło Pirny. Jest on obecnie znany jako główny działacz przeciw przymusowi szczepień na Łużycach, a wszystkim dawnym przyjaciołom naszej sprawy również dzięki wcześniejszej rozprawie „Die Klopf- und Spukgeister zu Oderwitz und Herwigsdorf bei Zittau” z 1864 roku oraz dodatkowi do niej „Geschichtliche Parallelen und Belege zu den Klopf- und Spukgeistern etc.” z 1865 roku, a także współpracy z pierwszym wydawanym w Niemczech miesięcznikiem spirytystycznym „Psyche” w latach 1865 i 1866, którego wydawcą był pan Theodor Haffner, wówczas w Grossenhain. — Redakcja. ↩

2 Szanowny autor powyższego listu urodził się w Wielkim Księstwie Nassau. Jest znawcą saskiego górnictwa i przy swym niezmiennie praktycznym nastawieniu do życia z pewnością nie ulega złudzeniom, a według zapewnienia jego przyjaciela nie cierpi też na osłabienie pamięci. — Redakcja. ↩

Źródło

F. W. Kg., Ein Geist mahnt wiederholt an ein gegebenes Versprechen („Duch wielokrotnie przypomina o złożonej obietnicy”), „Psychische Studien”, rocznik VIII, zeszyt 11, listopad 1881, s. 516–517. List przekazany redakcji za pośrednictwem dr. Berthelena. Rocznik dostępny w HathiTrust.