Irlandzki uzdrowiciel dotykiem

Historie

Valentine Greatrakes – irlandzki uzdrowiciel dotykiem

Tytuł oryginalny: Greatrakes[1]

Źródło wcześniejsze wskazane w druku: wyciąg z dzieła Johanna Nicolausa Pechlina Observationum physico-medicarum libri tres, Hamburg 1691.

Wprowadzenie redakcyjne: Valentine Greatrakes był irlandzkim uzdrowicielem, któremu przypisywano zdolność usuwania bólu i leczenia rozmaitych chorób przez dotyk oraz pocieranie dłonią. Opublikowany w „Magikonie” tekst przytacza za Pechlinem świadectwa duchownego i lekarzy, a następnie przedstawia argumenty, którymi uzasadniano wiarygodność relacji. Autorzy świadectw podkreślają zarazem, że obserwowanych uzdrowień nie uważali za cuda.

Pechlin pisze:

Wśród zdumiewających uzdrowień, o których mówi historia, należy wymienić przede wszystkim te, których pewien irlandzki szlachcic dokonywał przed około dwudziestu sześciu laty w Londynie, Oksfordzie oraz w kilku innych miastach Anglii i Irlandii. Sam opublikował na ten temat sprawozdanie, wydrukowane w Londynie w 1666 roku, którego jednak – mimo wszelkich poszukiwań – dotychczas nie udało się zdobyć.

Nie sądzę, aby można było żywić choćby najmniejszą wątpliwość co do faktów zawartych w tym dziele. Przytoczę w tym celu kilka świadectw pochodzących z listów, które opublikował kapelan Karola II, Joseph Glanville, a które napisali najwybitniejsi przedstawiciele teologii, medycyny i fizyki.

Świadectwo George’a Rusta

Uczony George Rust, kanonik w Connor, a później biskup Dromore w Irlandii, pisze:

Greatrakes był człowiekiem prostym, życzliwym i pobożnym, któremu obcy był wszelki rodzaj oszustwa. Spędziłem z nim trzy tygodnie u pana Conneagesa. Miałem tam sposobność obserwować jego obyczaje i widziałem, jak uzdrawiał wielką liczbę chorych.

Dotknięciem dłoni usuwał ból i wypędzał go przez kończyny. Nierzadko skutek następował bardzo szybko; widziałem ludzi uzdrowionych jak gdyby za sprawą czarów. Jeżeli ból nie ustępował natychmiast, powtarzał pocieranie i w ten sposób przenosił dolegliwość ze szlachetniejszych części ciała do mniej szlachetnych, a wreszcie aż do kończyn.

Jako naoczny świadek mogę zaświadczyć, że leczył zawroty głowy, bardzo ciężkie choroby oczu i uszu, epilepsję, zastarzałe wrzody, wole oraz skirrhusowe i rakowate stwardnienia piersi. Widziałem, jak w ciągu pięciu dni doprowadzał do dojrzenia obrzęki istniejące od wielu lat.

Jego nadzwyczajne uzdrowienia nie skłaniają mnie jednak do przekonania, że działało w nich coś nadprzyrodzonego. On sam również tak nie uważał, a jego sposób leczenia dowodzi, że nie były to cuda i że nie zachodziło w nich żadne bezpośrednie działanie boskie.

Uzdrowienie często postępowało powoli. Wiele chorób ustępowało dopiero po wielokrotnym dotykaniu, a niektóre opierały się wszystkim jego wysiłkom – czy to dlatego, że dolegliwość była zbyt mocno zakorzeniona, czy też dlatego, że natura chorego przeciwdziałała leczeniu. Zdawało się, że z jego ciała wychodziła balsamiczna i dobroczynna siła.

Greatrakes jest przekonany, że posiadana przez niego zdolność stanowi dar Boga, a to z następującej przyczyny. Przed około czterema laty zdawało mu się, że doznał pewnego rodzaju natchnienia i usłyszał głos, który powiedział mu, iż otrzymał dar leczenia wola. Przez kilka miesięcy prześladowała go ta myśl. W końcu opowiedział o niej żonie, która uznała ją za chorobę wyobraźni.

Pewnego dnia spotkał człowieka mającego wole. Dotknął go i uleczył. Odszukał następnie innych chorych, a taki sam rezultat dodał mu nowej ufności. W okolicy szerzyła się choroba epidemiczna i ponownie zdawało mu się, że słyszy ten sam głos. Udał się do szpitali, w których przebywało wielu dotkniętych tą chorobą, dotykał ich i uzdrowił znaczną liczbę.

Przyszło mu wtedy na myśl, czy nie byłby zdolny leczyć wszystkich chorób. Jego nadzieje się spełniły. Niekiedy sam zdumiewał się tą zdolnością; zaczął nawet wątpić, czy to, co – jak sądził – widział, nie było złudzeniem. Gdy jednak ostatecznie przekonał się, że Bóg obdarzył go szczególnym darem, poświęcił się wyłącznie opiece nad chorymi.

Świadectwo lekarza Faiselowa

Po świadectwie uczonego teologa Pechlin przytacza relacje dwóch sławnych lekarzy, Faiselowa i Arteliusa, którzy dokładnie zbadali uzdrowienia dokonywane przez Greatrakesa.

Byłem zdumiony – mówi Faiselow – jego łagodnością, dobrocią okazywaną nieszczęśliwym oraz skutkami, jakie wywoływała jego dłoń. Nie stosował żadnych szczególnych ceremonii. Gdy kogoś uleczył, nie przypisywał sobie z tego powodu żadnej chwały, lecz mówił jedynie: „Niech Bóg zachowa ci zdrowie”. Kiedy chciano wyrazić mu wdzięczność, najczęściej odpowiadał, że należy dziękować wyłącznie Bogu.

Wszyscy, którzy go znali, podziwiali jego pobożność i skromność. Szczególnie chętnie służył pomocą marynarzom i żołnierzom, którzy cierpieli wskutek ran albo trudów wojennych.

Świadectwo lekarza Arteliusa

Artelius mówi:

Widziałem, jak Greatrakes samym dotknięciem dłoni natychmiast usuwał najsilniejsze bóle. Widziałem, jak sprowadzał ból z ramienia ku stopom, gdzie w końcu uchodził przez palce.

Godne uwagi jest to, że kiedy w ten sposób odciągał dolegliwość z jednego miejsca i musiał przerwać działanie, ból pozostawał dokładnie tam, gdzie przerwał, i nie ustępował, dopóki nowymi dotknięciami nie skierował go dalej, ku kończynom.

Jeżeli bóle miały swoją siedzibę w głowie albo we wnętrznościach i nie zdołał od razu na nie skutecznie oddziałać, powodowały niekiedy straszliwe przesilenia, tak że obawiano się o życie chorego. Stopniowo przechodziły jednak do kończyn, po czym usuwał je całkowicie.

Widziałem dwunastoletnie dziecko tak bardzo pokryte skrofulicznymi obrzękami, że w ogóle nie mogło się poruszać. Greatrakes rozproszył większą część obrzęków samym dotknięciem dłoni. Największe otworzył lancetem, a następnie leczył rany, dotykając ich i zwilżając je niekiedy własną śliną.

Artelius opisuje następnie kilka szczególnych uzdrowień, których był świadkiem, i zapewnia, że widział jeszcze znacznie większą ich liczbę, choć nie podaje szczegółów. Potwierdza pochwały, jakie Rust i Faiselow wyrazili pod adresem obyczajów i charakteru Greatrakesa. Podobnie jak oni uznaje, że jego uzdrowienia nie były cudami, że nie zawsze były zupełne, a czasami w ogóle się nie udawały.

Argumenty Pechlina za wiarygodnością relacji

Greatrakes ogłosił później wiadomości o swoich uzdrowieniach w Londynie i innych miastach Anglii. Pechlin stwierdza, że nie widzi podstaw, na których można byłoby oprzeć podważanie tego sprawozdania. Fakty przedstawiono wraz ze wszystkimi okolicznościami, a każdy z nich został potwierdzony przez co najmniej trzech wiarygodnych świadków.

W poszczególnych przypadkach nie występują ciągle ci sami świadkowie. Przy każdym uzdrowieniu są to inne osoby, najczęściej takie, które ze względu na swój stan, uprzedzenia i interes skłonne były raczej odrzucać nadzwyczajne zdarzenia. Teologowie są zazwyczaj skłonni zaprzeczać uzdrowieniom przypominającym cuda, jeżeli nie zostały dokonane przez religię. Lekarze równie niechętnie przyjmują uzdrowienia osiągnięte za pomocą niezbadanej metody i w sposób niezgodny z ich regułami. Tymczasem wielu przedstawicieli obu tych grup poświadczyło prawdziwość uzdrowień.

Oficerowie i wielcy panowie, którzy szydzili z cudów, całkowicie się o nich przekonali. Królewskie Towarzystwo w Londynie, za pośrednictwem swojego prezesa, sławnego Roberta Bayle’a, potwierdziło prawdziwość tych zdarzeń i broniło Greatrakesa przed oskarżeniem o czary. Robert Bayle we własnym imieniu poświadczył również kilka z tych przypadków.

Liczba chorób leczonych przez Greatrakesa była bardzo duża. Paraliże, ślepota, głuchota, puchlina wodna, zapalenie płuc, gorączki wszelkiego rodzaju, bóle bioder, obrzęki, rak, wole i inne choroby miały być uzdrawiane samym dotknięciem.

Godne uwagi jest to, że gdy działaniem dłoni wprawił już w ruch siły organizmu, pojawiały się wydaliny różnego rodzaju: poty, częstsze oddawanie stolca, wymioty i tym podobne reakcje.

Informacje o Greatrakesie

O osobie Greatrakesa podano również następujące informacje:

Valentine Greatrakes, rycerz z Alfane, urodził się w 1623 roku w hrabstwie Waterford. W 1662 roku uznał, że jest przeznaczony do uzdrawiania wola przez dotyk, a w 1665 roku podjął próby leczenia wszelkiego rodzaju chorób. W 1666 roku udał się do Londynu, a dwór wezwał go do Whitehall. Dokonał tam kilku uzdrowień.

Spotkało go jednak to, co łatwo może spotkać człowieka prostego i pobożnego: kilku dworzan szydziło z niego. Wycofał się zatem do jednej z dzielnic Londynu, w pobliże szpitala, do którego chodził każdego dnia, aby dotykać chorych.

Nawiązał bliższą znajomość z Robertem Bayle’em. Napisał do niego list zawierający szczegóły dokonanych uzdrowień. List ten został wydrukowany w Londynie w 1666 roku.

Przypis oryginalny

  1. Postać tego człowieka wspomniano również na s. 454 drugiego rocznika „Magikonu”, jednak nie tak obszernie. ↩

Uwagi redakcyjne

  1. Polski tytuł publikacyjny został rozszerzony dla czytelności. Oryginalny nagłówek artykułu brzmi jedynie Greatrakes.
  2. Określenia chorób przełożono zgodnie z historycznym tekstem. „Skirrhusowe stwardnienia” oznaczają dawne rozpoznanie twardych guzów, wiązanych w ówczesnej medycynie z chorobami nowotworowymi.
  3. Nazwiska Faiselow, Artelius, Conneages oraz Robert Bayle, a także forma miejscowa Alfane, zostały zachowane zgodnie z pisownią „Magikonu”. Nie poprawiano ich bezpośrednio w przekładzie.
  4. Daty, lista chorób oraz oceny wiarygodności uzdrowień pochodzą z relacji Pechlina przytoczonej przez „Magikon” i nie stanowią współczesnej oceny medycznej skuteczności praktyk Greatrakesa.

Nota źródłowa

tytuł oryginalny: Greatrakes.
tytuł polski: Valentine Greatrakes – irlandzki uzdrowiciel dotykiem.

Wcześniejsze źródło wskazane w artykule: Johann Nicolaus Pechlin, Observationum physico-medicarum libri tres, Hamburg 1691. Informacja o źródle pochodzi z nagłówka „Magikonu”; wcześniejszego wydania nie weryfikowano niezależnie.

Publikacja: Magikon. Archiv für Beobachtungen aus dem Gebiete der Geisterkunde und des magnetischen und magischen Lebens, nebst andern Zugaben für Freunde des Innern, herausgegeben von Dr. Justinus Kerner, fünfter Band, Stuttgart: Verlag von Ebner und Seubert, 1853, s. 456–460.

Skan: IAPSOP – „Magikon”, tom V (1853), PDF.