Świadectwo prawnika J. Wasona o tym samym dziecku jako medium piszącym
Zeugniss des Procurators J. Wason über dieselbe Schreib-Mediumschaft eines Kindes.
James Wason
Wprowadzenie redakcyjne: Poniższy list stanowi uzupełnienie relacji o pięciomiesięcznym synu państwa Jencken, któremu przypisywano zdolność pisania wiadomości pod wpływem niewidzialnej siły. Wason opisuje okoliczności powstania jednego z zapisów oraz wyjaśnia, dlaczego przypisywał go swojej zmarłej żonie. Przekład zachowuje rozróżnienie między jego wstępnym stwierdzeniem o niewidzialnej sile a szczegółową relacją z tego, co sam zobaczył.
Przekład
Szanowny Panie Burns!
Wiadomość podpisana imieniem „Susanna”,[1] sfotografowana i odtworzona w rycinie w tym samym numerze „Medium”, została napisana ręką małego syna państwa Jenckenów, mającego pięć miesięcy i piętnaście dni, dnia 6 marca 1874 roku pod numerem 5 przy Lansdowne Terrace East w Brighton, przez niewidzialną siłę, w mojej obecności oraz w obecności pani Jencken i jej mamki, po tym, jak niewidzialna siła włożyła ołówek do prawej dłoni dziecka. Natychmiast poleciłem sporządzić notatkę o tym zdarzeniu w formie protokołu, a później otrzymałem fotografię pisma wykonanego ręką dziecka oraz notatki z podpisami świadków. Przesyłam Panu teraz kompletną kopię, którą — jeżeli uzna ją Pan za odpowiednią — ma Pan pozwolenie opublikować w „Medium” wraz z tym listem. Okoliczności, w których powstał sfotografowany dokument, były następujące:
Państwo Jenckenowie wraz z dzieckiem przenieśli się z Londynu do Brighton dla poprawy zdrowia pani Jencken i dziecka. We wspomnianym już dniu 6 marca przebywali w Brighton od ponad trzech miesięcy. Byłem wówczas ich gościem, a raczej dzieliłem z nimi mieszkanie. Zdrowie pani Jencken i dziecka poprawiało się, lecz pan Jencken poważnie zachorował w Brighton. Wystąpiły u niego gwałtowne nerwowe bóle głowy z neuralgią oraz ogólne zaburzenia żołądka i narządów trawiennych.
Powiedziałem mu, że za prawdopodobną przyczynę jego choroby uważam podróże pomiędzy jego mieszkaniem w londyńskim Temple a wynajmowanym mieszkaniem w Brighton — [liczba nieczytelna w dostarczonej transkrypcji] mil angielskich dziennie, co według obliczeń oznaczało, że w ciągu czterech miesięcy pobytu w Brighton przejechał ponad 8000 mil angielskich. On jednak był innego zdania i poradził się swojego przyjaciela, słynnego niemieckiego lekarza, który zgodził się z nim, że te szybkie podróże nie były przyczyną jego złego samopoczucia. Kwestionowałem, czy ów niemiecki lekarz, choćby był najzdolniejszy, mógł mieć doświadczenie dotyczące wpływu codziennych, długotrwałych przejazdów dorożką, omnibusem i koleją na zdrowie. Nie zdołałem jednak zmienić zdania pana Jenckena.
W dniu, o którym mowa, a więc 6 marca 1874 roku, około godziny wpół do drugiej po południu, mamka trzymała chłopca na kolanach przy kominku w salonie. Ja właśnie pisałem przy pobliskim stole. Pani Jencken znajdowała się w przyległym pokoju, połączonym z salonem drzwiami, które pozostawały otwarte.
Nagle mamka zawołała:
„Dziecko ma ołówek w ręku!”
Nie powiedziała, że ołówek został umieszczony w dłoni dziecka przez niewidzialną siłę. Ponieważ zaś wiedziałem już z doświadczenia, że dzieci potrafią dość mocno zacisnąć dłoń na moim palcu, nie zwróciłem na to większej uwagi i pisałem dalej. Niemal natychmiast potem mamka zawołała jeszcze bardziej ożywionym głosem:
„Dziecko pisze!”
Zwróciło to uwagę pani Jencken, która pospieszyła do salonu, do mamki i dziecka. Wówczas również ja wstałem i podszedłem do mamki. Spoglądając ponad ramieniem pani Jencken, zobaczyłem ołówek w dłoni dziecka, a pod nim papier z pismem odtworzonym na załączonej fotografii.
Mogę jeszcze dodać, że „Susanne” było imieniem mojej zmarłej żony, która nadzwyczaj kochała dzieci. Jej duch — jak się uważa — już kilkakrotnie wcześniej objawiał się przez pismo i stuki za pośrednictwem pani Jencken. Ta zaś przed zamążpójściem, jak zapewne wie większość Pańskich czytelników, była słynnym amerykańskim medium, za pośrednictwem którego rodziny w Rochester w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy objawiły się prawdy spirytualizmu, obecnie tak zdumiewająco rozwiniętego.
Można teraz zrozumieć wartość rady udzielonej panu Jenckenowi przez „Susannę”, aby wrócił do Londynu. Pan Jencken posłuchał tej rady, po czym niemal natychmiast odzyskał swoje zwykłe zdrowie i siły, właściwe mocnemu, zdrowemu mężczyźnie.
Mając nadzieję, że Pańscy czytelnicy zainteresują się tą historią tak samo jak Pan i że przyczyni się ona do pogłębienia ich zainteresowania spirytualizmem, proszę przyjąć zapewnienie, że szczerze pozostaję
Pańskim oddanym
James Wason, prawnik
Wason Buildings, Liverpool.
Przypis źródłowy
[1] Przypis redakcji niemieckiej do podpisu: „Dla nas nieczytelnego”. ↩
Nota źródłowa
James Wason, „Zeugniss des Procurators J. Wason über dieselbe Schreib-Mediumschaft eines Kindes” [„Świadectwo prawnika J. Wasona o tym samym dziecku jako medium piszącym”], Psychische Studien. Monatliche Zeitschrift, vorzüglich der Untersuchung der wenig gekannten Phänomene des Seelenlebens gewidmet, red. Alexander Aksakow, rocznik II, zeszyt 4, kwiecień 1875, s. 161–163. Leipzig: Verlagsbuchhandlung von Oswald Mutze, 1875.