Możliwości działania duchów za pośrednictwem medium Heinricha von Langsdorffa
Leistungsfähigkeit der Geister durch das Medium Heinrich v. Langsdorff
Autor: dr Georg von Langsdorff
Wprowadzenie redakcyjne: W relacji opublikowanej we wrześniu 1879 roku Georg von Langsdorff opisuje domowe seanse z udziałem swojego syna Heinricha. Przytacza wypowiedzi przypisywane duchowi o imieniu Dabot oraz przedstawia dwa zdarzenia, które uznaje za świadectwa działania duchów: pojawienie się rośliny wraz z korzeniami i ziemią oraz dostarczenie dojrzałych winogron. Poniższy przekład zachowuje punkt widzenia autora i historyczne słownictwo relacji.
Przekład
Poniższe dowody zdolności mediumicznych mojego syna Heinricha, rozwijających się od 1 lutego bieżącego roku, mogą zainteresować czytelników „Psychische Studien”.
Mój syn jest właściwie tylko medium mówiącym i piszącym. W obu tych dziedzinach dostarczył niezbitych dowodów, że przemawia przez niego inteligentna siła działająca poza nim. Duch, który nim kieruje, nazywa siebie Dabotem i chętnie udziela wyjaśnień dotyczących różnych zjawisk spirytystycznych.
Od 26 czerwca urządzamy seanse w całkowicie prywatnym gronie, na polecenie Dabota — w ciemnym pokoju. Uczestniczą w nich tylko cztery osoby: moja żona, będąca medium mówiącym, nasz syn Heinrich, służąca mająca predyspozycje mediumiczne oraz ja.
Zazwyczaj odbywamy te posiedzenia wieczorem, od godziny 20.30 do 21.30. Pół godziny poświęcamy doświadczeniom fizycznym: stukaniu, obracaniu i swobodnemu unoszeniu rozłożonego okrągłego stołu. Drugie pół godziny zajmuje przemowa Dabota i następująca po niej dyskusja.
Pewnego wieczoru, zapytany o przenoszenie przedmiotów przez zamknięte pomieszczenia, Dabot udzielił za pośrednictwem swojego medium następującego wyjaśnienia:
Dabot: „Dokładne i przystępne wyjaśnienie ci tego będzie zapewne trudne. Właściwie jest to tylko sztuczka, lecz na razie niech poniższe posłuży ci za wskazówkę.
Aby w ogóle coś takiego osiągnąć, potrzebna jest bezwzględna harmonia. Dlatego tego rodzaju manifestacje udają się jedynie w małych kręgach. Potrzebne jest również odpowiednio uzdolnione medium, wspierane przez jednego lub kilku duchów z najniższej sfery. Magnetyzm medium musi przy tym dawać się jak najściślej łączyć z magnetyzmem tych duchów.
Przypuśćmy teraz, że w zamkniętej skrzyni lub pomieszczeniu ma zostać zapisany kawałek papieru albo mają powstać tak lubiane przez was odciski na tabliczkach. Najpierw magnetyzujemy całą skrzynię. Zostaje ona otoczona czarną chmurą, a następnie stopniowo staje się lśniąca i przezroczysta — oczywiście dla nas — tak że przestrzeń przestaje dla nas istnieć.
Następnie za pomocą naszego magnetyzmu prowadzimy ołówek, rysik i tym podobne albo wykonujemy odcisk. Tak jak duszę zasypanego górnika wyciągamy ku górze za pomocą delikatnych nici magnetycznych, tak też możemy przez takie nici wtłaczać magnetyzm do ukrytych pomieszczeń. Czy teraz jest to dla ciebie zrozumiałe?”.
Odpowiedź: „Oczywiście! Można by to zatem nazwać zagęszczeniem ducha nerwowego?”.
Dabot: „Zupełnie słusznie, tak możecie to sobie wyobrażać. Spróbuję kiedyś przeprowadzić dla was takie doświadczenie, chociaż magnetyzm mojego medium nie jest do niego odpowiedni. Postaram się mianowicie przynieść wam za kilka dni roślinkę wraz z korzeniem i ziemią”.
Obietnica ta została złożona 9 lipca.
Następnego wieczoru zapowiedziano jej spełnienie za dwa dni. Dabot dodał, że tymczasem wybrał sobie do pomocy osiem duchów niższego stopnia. Mieliśmy zrezygnować z seansu kolejnego wieczoru, aby medium było odpowiednio silne wieczorem następnym.
Sobota, 12 lipca. O godzinie 20.30 zasiedliśmy przy stole, który wkrótce zaczął stukać. Słychać było, jak Dabot wydaje swoim pomocnikom polecenia po francusku. Po dwudziestu minutach Dabot — a właściwie medium — zawołał: „Teraz!”. Medium doznało następnie silnych skurczów.
Później polecono nam przynieść światło: doświadczenie się powiodło, roślinka leżała na stole. Wcześniej jednak Dabot chciał zaprowadzić swoje medium do ciemnego sąsiedniego pokoju.
Leżała więc przed nami cudowna roślinka, z jeszcze świeżą ziemią przy korzeniu, i roztaczała wspaniały zapach. Nasze radosne zdumienie było, rzecz zrozumiała, ogromne! Był to rodzaj geranium noszący nazwę rodzajową Erodium, pokryty licznymi drobnymi pąkami kwiatowymi.1
Kiedy już w pewnej mierze nacieszyliśmy się jego widokiem, ponownie usunięto światło. Dabot — to znaczy jego medium — wrócił do nas, powitany radosnym „Brawo!”. Powiedział, że również jego ucieszyła ta pierwsza próba i że jest dumny z jej powodzenia. Nie zamierza jednak zbyt często przeprowadzać takich doświadczeń, ponieważ zanadto wyczerpują jego medium. Wyjaśnienie doświadczenia chciał przedstawić nazajutrz, gdyż na dziś medium było zbyt osłabione.
Podziękowawszy swoim sześciu pomocnikom, również w naszym imieniu, Dabot życzył nam dobrej nocy.2
Niedziela, 13 lipca. Przez krótki czas eksperymentowano z obracaniem i unoszeniem stołu. Następnie Dabot przekazał przez swoje medium następujące wyjaśnienie:
„Gdy wraz z moimi ośmioma pomocnikami, z których jeden jest ogrodnikiem i dawniej pracował w Reims, znalazłem tutaj dużą uprawę tego rodzaju geranium, wybraliśmy jedną roślinkę. Wczoraj o szóstej wieczorem zaczęliśmy ją wykopywać, a następnie ponownie obłożyliśmy ją ziemią. Trwało to do wpół do ósmej.
W waszym korytarzu znalazła się szybko, bo już o ósmej. Była otulona magnetyczną chmurą i dla was niewidoczna. Kiedy siedzieliście razem przy stole, moich ośmiu pomocników zabrało się do magnetyzowania jednego miejsca pośrodku drzwi przez nieustanne pocieranie. Wskutek tego miejsce to stało się zupełnie przezroczyste.
Teraz nadeszło najtrudniejsze: przeprowadzenie roślinki przez drzwi. Do tego musiałem wykorzystać również magnetyzm medium. Przeniesienie jej od drzwi na stół było już łatwe”.
Pytanie: „Ale żeby dostać się do korytarza, musieliście przecież przejść przez dwoje lub troje drzwi. Jak tego dokonaliście?”.
Dabot: „Przez otwarte drzwi. Wnieśliśmy ją do korytarza w ten sposób, że skłoniliśmy kucharkę do wyjścia. Kiedy otwierała przeszklone drzwi, roślinka została wniesiona do środka. Pozostawała tam otulona chmurą aż do odpowiedniej chwili”.
Podczas jednego z następnych seansów Dabot obiecał przynieść nam owoce, a mianowicie winogrona. Winorośle były u nas w tym roku tak opóźnione w rozwoju, że nie wszystkie zakończyły jeszcze kwitnienie. Dlatego oczekiwaliśmy tego doświadczenia z wielkim zaciekawieniem.
16 lipca Dabot oznajmił, że winogrona są jeszcze twarde jak kamień i dlatego musimy poczekać kolejnych osiem dni. Jego ogrodnik sądził jednak, że w ciągu tych ośmiu dni zdoła uczynić je zdatnymi do jedzenia.
23 lipca zapowiedziano nam, że za dwa dni otrzymamy obiecane winogrona — i to zupełnie dojrzałe. Mieliśmy jednak wcześniej przeszukać pokój, skłonić medium do zdjęcia surduta, obejrzeć całe jego ciało, a podczas seansu mocno trzymać jego ręce. Wypadło to, rzecz jasna, w piątek.
25 lipca. Wszystkiego dokładnie dopełniliśmy, niczego nie znajdując. Siedzieliśmy w ogromnym napięciu od 20.30 do 21.00. Tuż przed dziewiątą medium jęknęło i gwałtownie wyprostowało ramiona oraz palce, po czym odezwało się cichym głosem:
„Winogrona już są, a mianowicie na płycie pieca. Przeniesienie ich było bardzo mozolne. Po drodze zgubiły się pojedyncze jagody, ponieważ moi ludzie zanadto przyspieszali dojrzewanie swoim magnetyzmem. Tych winogron nie możecie przechowywać. Niech wam smakują. Na dziś dobranoc!”.
Pozwoliliśmy medium najpierw nieco dojść do siebie, następnie przynieśliśmy światło i rzeczywiście znaleźliśmy na płycie pieca dwie złocistożółte, słodkie jak cukier kiście winogron.
Mamy tu zatem nie tylko dowód, że winogrona zostały przyniesione z odległych okolic przez niebiańskie siły, lecz również, że — przynajmniej według zapewnienia ducha kierującego medium — jeszcze osiem dni wcześniej były twarde jak kamień, a następnie za pomocą niebiańskiego magnetyzmu zostały sztucznie zmaterializowane do stanu dojrzałości. Jest to więc podwójny dowód mocy duchów.
Dr Georg von Langsdorff
Fryburg Bryzgowijski, 27 lipca 1879 roku.
Przypis oryginalny
1. U żadnego z tutejszych ogrodników, nawet w miejscowym ogrodzie botanicznym, nie mogłem znaleźć tego gatunku. ↩
Uwagi redakcyjne do przekładu
2. W oryginale autor najpierw pisze o ośmiu pomocnikach, następnie o podziękowaniu sześciu, a w dalszym wyjaśnieniu ponownie o ośmiu. Rozbieżność zachowano. ↩
Określenia „magnetyzm”, „nici magnetyczne” i „duch nerwowy” należą do historycznego języka relacji. „Duch kierujący medium” odpowiada użytemu w tekście określeniu kontrolirender Geist.
Zachowano również oryginalne zestawienie nazw rośliny: „geranium” oraz Erodium, a także końcowe sformułowanie o „zmaterializowaniu” winogron do stanu dojrzałości.
Źródło
Dr Georg von Langsdorff, „Leistungsfähigkeit der Geister durch das Medium Heinrich v. Langsdorff” („Możliwości działania duchów za pośrednictwem medium Heinricha von Langsdorffa”), Psychische Studien. Monatliche Zeitschrift, vorzüglich der Untersuchung der wenig gekannten Phänomene des Seelenlebens gewidmet, rocznik VI, zeszyt 9, wrzesień 1879, s. 385–388.