Hildegarda z Bingen – badaczka przyrody

Mediumizm

W artykule z kwietnia 1881 roku Gr. C. Wittig przedstawił Hildegardę z Bingen w świetle dziewiętnastowiecznych zainteresowań mediumizmem. Odwołując się do opracowania Karla Jessena, zestawił jej wizje i pisma przyrodnicze z twórczością Jakoba Böhmego oraz Andrew Jacksona Davisa. Określenie Hildegardy jako medium stanowi interpretację autora. Śródtytuły dodano redakcyjnie.

Hildegarda jako badaczka przyrody

Pierwszą niemiecką badaczką przyrody była, według profesora dr. Karla Jessena, święta Hildegarda, która w wieku 82 lat, 17 września 1179 roku — lub, jak chcą inni, w 1180 roku — zakończyła swe czynne życie. Jako przełożona klasztoru, najpierw na Disibodenbergu, a następnie na Rupertsbergu koło Bingen nad Renem, wypełniała je niestrudzenie działalnością leczniczą i duszpasterską oraz najpoważniejszym namysłem nad przyrodą i duszą ludzką.

Do jej klasztoru ciągnęły rzesze chorych. Obszerny tom wypełniają odpowiedzi na pytania nadsyłane przez mniszki i mnichów, opatów, biskupów, arcybiskupów i książąt, a nawet przez cesarza i papieża. Wszystkim potrafiła udzielać rozsądnych, przenikliwych i pełnych subtelnego wyczucia odpowiedzi oraz rad.

Jej pismo „Scivias”, czyli „Poznaj drogi do Boga”, przedstawiające 25 wizji, zajmuje 178 dużych stron gęstego druku. Drugie dzieło, „Liber divinorum operum simplicis hominis”, czyli „Księga dzieł Bożych opisanych przez prostego człowieka”, zawierające 10 wizji, liczy 149 stron. Pierwsze powstało w latach 1164–11511, drugie w latach 1164–1171. Pomiędzy nimi mieszczą się jej pisma przyrodnicze, ukończone w 1159 roku, w sześćdziesiątym roku życia.

Wizje czy boskie natchnienie?

Profesor Jessen, który zdaje się nie znać nowszych, podobnych dzieł zgorzeleckiego teozofa Jakoba Böhmego ani A. J. Davisa — jasnowidza z Poughkeepsie, znanego już w Niemczech dzięki swej wyjątkowej autobiografii „Der Zauberstab” („Różdżka czarodziejska”; Lipsk, Oswald Mutze, 1868) — sądzi, że wszystkie nowe i osobliwe idee, jakie pojawiały się przed duszą Hildegardy, ukazywały się jej jedynie w postaci wizji, jako bezpośrednie natchnienie Boże. Dopiero taki sposób ich pojmowania miał dać jej siłę i odwagę, by otwarcie wypowiadać wszystko, co stało się jej mocnym przekonaniem. Dzięki temu Kościół mógł ją później bez wahania ogłosić świętą.

My jesteśmy innego zdania i wierzymy, że były to rzeczywiste wizje. Była po prostu wizjonerskim medium piszącym.

Przyroda, światło i dusza człowieka

Między 1151 a 1158 rokiem pisała, jak podaje jej biograf, „O naturze człowieka, żywiołów i różnych stworzeń, a także o tym, jak za ich pomocą można nieść pomoc w chorobach człowieka”. Bardzo dobrze odpowiada temu zachowany do naszych czasów tytuł: „Feinheiten und Heimlichkeiten (subtilitates) der erschaffenen Dinge”, czyli „Subtelności i tajemnice rzeczy stworzonych”.

Niemieckie przyrodoznawstwo zawdzięcza jej nazwy wielu używanych wówczas przez lud roślin leczniczych i środków zaradczych, które z pewnością należy uznać za rdzennie germańskie.

Tak na przykład, komentując słowa stworzenia: „Niech się stanie światłość”, wyjaśnia jako rzecz oczywistą, że poszczególne ciała niebieskie Bóg stworzył dopiero później, natomiast ową powszechną światłością są jaśniejący aniołowie. Nieco dalej dodaje, że gdy Bóg stwarzał to światło, ulotne i zdolne poruszać się we wszystkich kierunkach, już wtedy zamierzał dołączyć do niego — do tego duchowego życia, które w człowieku jest tchnieniem duszy (spiritalis vita, quae spiraculum vitae est) — cielesną masę z gliny ziemi. Uczynił to, aby ta ulotna dusza nie mogła odlecieć ani się rozwiać, lecz aby przez:

„niemożność wzniesienia się została tak związana, by tym gorliwiej i przenikliwiej spoglądała ku Bogu. Dlatego też wąż starodawny żywi wobec tego połączenia nienawiść i zazdrość, ponieważ człowiek, choć obciążony ciałem, może jednak w swym duchu (rationalitas) wznieść się ku Bogu”.

Od owego boskiego światła, jak czytamy w innym miejscu, nie różni się również żywioł ognia. Ogień zaś jest dla Hildegardy w przyrodzie niczym innym jak przenikającą wszystko siłą ruchu. Powiada na przykład:

„Jakże woda mogłaby płynąć, gdyby nie miała w sobie ognia?”.

Człowiek jako obraz całego stworzenia

Wobec kościelnej nauki o pokutach i umartwieniach, wobec poniżania ziemskiego człowieka jako grzesznego, nędznego stworzenia, które dopiero w przyszłym życiu może osiągnąć radość i chwałę, Hildegarda głosi ponadto zupełnie inną naukę duchową. Dopiero w XIX wieku wizjonerskie widzenie naszego amerykańskiego jasnowidza z Poughkeepsie, Andrew Jacksona Davisa, doprowadziło ją w jego trzydziestu dziełach do najwyższego stopnia rozwoju filozoficzno-spekulatywnego:

„O człowieku! Spójrz na człowieka. Człowiek bowiem ma w sobie niebo i ziemię oraz wszystko, co stworzone, a mimo to jest jedną postacią, w której wszystko jest ukryte”.

Nic więc dziwnego, że ta pierwsza część jej dzieła przyrodniczego bardzo wcześnie całkowicie zaginęła. Żaden historyk literatury średniowiecznej sam jej nie widział. Pełne rękopisy obu części tego niezwykle interesującego dzieła zostały jednak odnalezione przez profesora Jessena w bibliotekach kopenhaskiej i wolfenbüttelskiej i mają wkrótce zostać wydane.

Hipotezy dawnych i współczesnych badaczy

„Na takie dzieło” — kończy Jessen swój znakomity esej w drugim zeszycie z 1881 roku czasopisma „Unsere Zeit. Deutsche Revue der Gegenwart”, wydawanego przez Rudolfa von Gottschalla (Lipsk, Brockhaus) —

„jak to właśnie opisane, Niemcy mogą jeszcze dzisiaj, po siedmiu stuleciach, spoglądać z radością i dumą jako na świetny początek niemieckiego przyrodoznawstwa.

Hildegarda musiała wprawdzie mnożyć hipotezy, aby doprowadzić swe dzieło do końca; czy jednak my znajdujemy się w innym położeniu? Czyż nie za pomocą hipotez przyrodnicy próbują coraz głębiej wnikać w naturę? Czyż nie za pomocą hipotez współcześni badacze, materialiści, tacy jak Darwin czy Haeckel, sądzą, że mogą uzasadnić całkiem nowy światopogląd?

Jeśli dziś hipotezy Hildegardy wydają się w znacznej części dziecinne i niemądre, czy możemy mieć jakąkolwiek pewność, że po siedmiu, a może już po jednym lub dwóch stuleciach hipotezy, w których słuszność wierzy wiek XIX albo o których słuszność najżywiej się spiera, nie będą uchodziły za stanowisko równie dawno przezwyciężone?”.

Nasi naukowi i inni przeciwnicy nie mają zatem żadnego uzasadnionego prawa, by z wyniosłą dumą spoglądać z góry na magnetyczno-wizjonerskie pochodzenie dzieł Davisa. Ich hipotezy również nie są bowiem niczym więcej niż złudnym snem własnej epoki, z którego następna budzi się ku swej rzekomej trzeźwości.

Gr. C. Wittig

Uwaga redakcyjna

1 W druku podano „1164 bis 1151”, a więc zakres dat w odwrotnej kolejności. Zachowano zapis źródła; nie jest to poprawiony przedział dat powstania „Scivias”. ↩

Źródło

Gr. C. Wittig, Deutschlands erste Naturforscherin — ein visionäres Schreib-Medium („Pierwsza niemiecka badaczka przyrody — wizjonerskie medium piszące”), „Psychische Studien”, rocznik VIII, zeszyt 4, kwiecień 1881, s. 177–179. Autor odwołuje się do eseju Karla Jessena w „Unsere Zeit. Deutsche Revue der Gegenwart”, zeszyt 2 z 1881 roku. Przekład z dostarczonego skanu; rocznik dostępny w HathiTrust.