Induction und Theorie.
Henry G. Atkinson
Wprowadzenie redakcyjne: W liście opublikowanym w „Psychische Studien” w lipcu 1875 roku Henry G. Atkinson polemizuje z poglądami pana Coxa na wyjaśnianie zjawisk spirytualistycznych. „Indukcja” oznacza tu dochodzenie do ogólniejszych wniosków na podstawie obserwowanych faktów. Autor opowiada się za badaniem zjawisk i powściągliwością wobec teorii, które miałyby z góry określać ich przyczynę.
Przekład
Motto:
„Jeżeli twierdzenia te wprawiają w zdumienie, to dlatego, że mistrz był ubóstwiany i demonizowany przez filozofów i teologów, którzy po obu stronach nie wiedzieli, iż sprawa jest w gruncie rzeczy zasadniczo mistyczna i transcendentalna”.
Tyndall.
Szanowny Panie![1]
Zakładanie czegoś po to, by wyjaśnić za jego pomocą coś innego, było – jak pan Serjeant Cox dobrze wie – nienaukową metodą wszystkich epok. Fakty mogą podsunąć teorię, a jeżeli teoria ta zostanie potwierdzona przez fakty, postępuje się najzupełniej słusznie. Lecz zakładać, że świat jest w swoim wnętrzu olbrzymim magnesem, aby wyjaśnić grawitację, jest równie nienaukowo, jak zakładać istnienie duszy, aby wyjaśnić siłę życiową.
Pojawianie się duchów zmarłych może dowodzić koniecznego istnienia żyjącej duszy, ale nie można dopuścić przyjęcia duszy jako założenia służącego wyjaśnieniu domniemanych zjawień duchów lub wyobrażeń o duchach: musimy wyjaśniać fakty, a nie z góry zakładać przyczyny. Założenie pana Coxa nie pozostaje w zgodzie z przyjętymi poglądami naukowymi, opartymi na obserwacji człowieka jako istoty fizycznej i jego wzajemnych zależności. Twierdzę też, że pomijając fakty spirytualizmu, pan Cox ma równie mało przekonujących powodów, by wierzyć w duszę ludzką jako odrębny byt – na przykład niczym ptak w klatce albo artysta poruszający lalkami w teatrze marionetek – jak w podobną duszę u swojego kota; chociaż niektórzy filozofowie, aby zachować konsekwencję, przyznają dusze także zwierzętom. Pobożny i życzliwy Bonnet obiecywał im nawet nieśmiertelność.
Sądzę zatem, że mój dzisiejszy list w „The Spiritualist” można już z góry uznać za odpowiedź na ostatnie pismo pana Coxa, ponieważ pokazuję w nim, iż nie zamierzam wykładać prawa, lecz pragnę badać fakty, dokądkolwiek miałyby prowadzić. I czemu miałby służyć ten pośpiech? Nie lękam się uzgadniania swoich poglądów z nowymi faktami; dążę jedynie do poznania tego, co jest prawdą.
Kiedy pisałem listy do panny Martineau oraz wcześniejsze eseje w czasopiśmie „The Zoist”, zjawiska spirytualizmu jeszcze się nie pojawiły. Wskazywałem jednak na wszystkie znane wówczas i wzajemnie powiązane zjawiska jako na rzeczywisty i fundamentalny element prawdziwej nauki o człowieku i duchu. Nigdy też nie sprzeciwiałem się nowym zjawiskom, jak czynili to doktor Eliotson oraz niedawno zmarły pan Jackson z „Human Nature” na łamach „The Zoist”, gdzie publikowali nawet rysunki mające pokazać, w jaki sposób porusza się stoły.
Jestem przekonany, że fakty ujmowane pod nazwą „spirytualizmu”, wraz ze zjawiskami z nimi pokrewnymi, ostatecznie skierują nas na właściwą drogę. Mesmeryzm, wraz z towarzyszącymi mu i wspierającymi go faktami, był drogowskazem: torował drogę prawdziwej nauce o człowieku i duchu, a rzecz jasna także pytaniu „Czym jestem?”. Dostrzegają to teraz spirytualiści równie dobrze jak inni. Pragnę wyjaśniać, a nie przyjmować czegoś z góry, zgodnie z metodą i wskazaniami wielkiego prawnika, dobrze przecież obeznanego także z postępowaniem przed sądami – Francisa, lorda Bacona – który ostrzegał nas przed teoriami równie dobitnie, jak później Newton.
Pan Cox wzywa mnie, abym uzgodnił swoje przekonania naukowe z nowymi faktami. Czy jednak nie wystarczy zapewnić go, że właśnie do tego dążę, a raczej staram się poznać, co jest prawdą? Gdyby uważnie przeczytał moje opublikowane listy, zauważyłby, że zawsze byłem przynajmniej w równym stopniu spirytualistą co materialistą i, podobnie jak Bacon, przypisywałem wszelką siłę oraz wszelkie działanie duchowi i duchowemu ośrodkowi. Materia i duch są jednak tylko różnymi stanami jednej podstawowej substancji:
„Przywołuj je zaklęciem: imię Brutusa równie szybko obudzi ducha jak imię Cezara”.
Za całym niespójnym gadaniem wielu ludzi kryje się zatem tylko jedno rzeczywiste pytanie: o duchy, czyli o powrót zmarłych „z owej krainy, z której granic” – jak się nam mówi – „żaden wędrowiec nie powraca”. Ludzie są jednak tak skłonni naprędce dopasowywać rzeczy do tej czy innej teorii, według dawnych przyzwyczajeń myślowych, pierwszego wrażenia albo tego, jakimi chcieliby widzieć fakty.
Siła psychiczna jest tylko innym określeniem siły życiowej i w niczym nam nie pomaga. Nie możemy też posługiwać się niewyjaśnionymi pojęciami jakiejś psychicznej i nowej siły, aby objaśniać te głęboko znaczące zjawiska, ku którym – nie odnosząc tego w najmniejszym stopniu do pana Coxa – „głupcy pędzą tam, gdzie nawet aniołowie lękają się zbliżyć”. Spirytualiści mają jednak fakty w swoich rękach i panują nad sytuacją.
Ponieważ byłem nieobecny, nie miałem sposobności zobaczyć książki pana Serjeanta Coxa. Niewątpliwie jest jednak „pełna mądrych sentencji i współczesnych przykładów”, innymi słowy: niezwykle interesująca jako podręcznik poświęcony rozważanemu zagadnieniu. Skoro jednak pan Cox pragnie, abym wypowiedział się obszerniej, otwarcie przyznam, że początkowo sądziłem, iż potrafię wyjaśnić te zjawiska zgodnie z wnioskiem, do którego doszedłem przy okazji odkrycia przeze mnie frenomesmeryzmu. W odniesieniu do poruszania przedmiotów nadal tak uważam. Dalszy rozwój zjawisk każe mi jednak się zatrzymać: zastanawiam się, waham i rozważam, że jesteśmy zmuszeni przyjmować paradoksy oraz to, co początkowo wydaje nam się niemożliwe.
Któż potrafi na przykład powiedzieć, jak fizyczne oddziaływanie światła przenika całkowicie przez pozornie lite szkło? Albo jak milion promieni świetlnych, biegnących w przeciwnych kierunkach, przecina się bez zakłóceń w jednym i tym samym punkcie? Albo jak w istocie mogliśmy w setkach innych spraw uznać za powszechnie przyjęte i dobrze znane prawdy pewne niewyjaśnione jeszcze, pozorne niemożliwości, zupełnie niepojęte dla ludzkiego rozumu?
Boulogne, w kwietniu 1874 roku.
Henry G. Atkinson
Przypis źródłowy
[1] Przypis redakcji niemieckiej: Odpowiedź pana H. G. Atkinsona skierowana do redaktora „The Spiritualist” na przytoczony wyżej list pana Coxa; „The Spiritualist”, nr 87 z 24 kwietnia 1874 roku. ↩
Nota źródłowa
Henry G. Atkinson, „Induction und Theorie” [„Indukcja i teoria”], Psychische Studien. Monatliche Zeitschrift, vorzüglich der Untersuchung der wenig gekannten Phänomene des Seelenlebens gewidmet, red. Alexander Aksakow, rocznik II, zeszyt 7, lipiec 1875, s. 313–315. Leipzig: Verlagsbuchhandlung von Oswald Mutze, 1875. List datowany: Boulogne, kwiecień 1874.
Podstawa przekładu: dostarczony trzystronicowy skan. Artykuł jest kompletny; pominięto początek niezależnego tekstu „Prof. Dr. Huguenin’s Ansicht über Sinnestäuschungen”, widoczny na stronie 315. Dane tytułowe rocznika uzupełniono na podstawie wcześniej dostarczonej karty tytułowej. Przypis redakcji odsyła do „The Spiritualist”, nr 87 z 24 kwietnia 1874 roku; tego numeru nie weryfikowano niezależnie.
Uwaga redakcyjna: „Siłę psychiczną”, „siłę życiową”, mesmeryzm i frenomesmeryzm zachowano jako historyczne pojęcia używane przez autora. Przytoczone rozważania dotyczące światła oddają argumentację listu z 1874 roku.