Rycerz von Sachs

Mediumizm

Pełen tytuł: Rycerz von Sachs, widzący duchy — świadectwo profesora Ehrmanna

Pełny przekład artykułu „Der Ritter von Sachs, Geisterseher”, podpisanego „Professor Ehrmann” i opublikowanego w czasopiśmie „Magikon” w 1840 roku, s. 332–337.

Tekst jest szczególnie interesujący, ponieważ nie ogranicza się do zbioru opowieści o duchach. Autor zachowuje sceptyczny dystans, otwarcie wspomina o możliwości samooszustwa, a pod koniec opisuje spontaniczną próbę rozpoznania złudzenia optycznego. Załączony wycinek kończył się na stronie 335, w połowie zdania. Brakujące strony 336–337 uzupełniono na podstawie cyfrowego egzemplarza całego tomu przechowywanego przez Bibliotekę Uniwersytecką we Fryburgu.

Pełny przekład

Kiedy jesienią 1812 roku przebywałem w Strasburgu, wiele słyszałem o rycerzu von Sachsie, słynnym w tamtych stronach człowieku widującym duchy. Ponieważ podczas podróży po Francji gromadziłem materiały do empirycznej nauki o duszy,1 zapragnąłem poznać go osobiście. Dowiedziałem się, gdzie mieszka, i wkrótce złożyłem mu wizytę.

Zastałem człowieka już w latach, któremu usługiwała stara służąca. Jego zachowanie i sposób prowadzenia rozmowy zdradzały człowieka prostego i niezbyt wykształconego; jedynie spojrzenie miało w sobie coś szczególnego i wyróżniającego.

Wymieniłem osoby, które mnie do niego skierowały, po czym bez ogródek wyraziłem życzenie, aby z jego własnych ust usłyszeć opis doświadczeń ze świata duchów. Natychmiast wyjął z komody zeszyt, w którym — jak powiedział — od dzieciństwa zapisywano jego przeżycia. Wiele z nich mi przeczytał.

Znaczna część była błaha, a nawet — powiedziałbym — niemądra. Być może dla niego samego miała wielkie znaczenie, gdyż zasłyszane przez niego głosy i oglądane wizje spełniały się w sposób, który uważał za cudowny. Tylko nieliczne przypadki wydały mi się godne zanotowania. Aby jednak dokładniej scharakteryzować tego człowieka, opowiem również kilka historii należących do pierwszej kategorii — tak jak zapisałem je w dzienniku podróży.

Głos ostrzegający w Minden

Podczas wojny hanowerskiej, w której uczestniczył, trafił do gospody w Minden. Usługiwała mu piękna dziewczyna, córka gospodarza. Jego ognisty temperament skłaniał go, aby ją uwieść, gdy nagle usłyszał głos. Przytoczył on fragment Pisma Świętego i ostrzegł go, aby oszczędził niewinność dziewczyny. Przestraszył się i posłuchał.

Niedługo później znalazł się w lesie i zobaczył pasącego się pięknego siwego konia. Głos zawołał do niego:

„Na nim będziesz jeździł”.

I rzeczywiście: kiedy podczas potyczki stracił swojego konia, wbrew wszelkim oczekiwaniom właśnie tego wierzchowca oddano mu do jazdy.

Przepowiednia o Bonapartem i utonięciu

Pewnego razu siedział w domu chirurga, pana Lobsteina, w towarzystwie człowieka, o którego uczciwości był przekonany. Rozmawiali o Bonapartem, który zdawał się wówczas znajdować w poważnych tarapatach. Wtedy — jak wyraził się rycerz — diabeł zawołał do niego przez okno:

„Bonaparte zwycięży, a ten człowiek” — tu wskazał obecnego rozmówcę — „jutro się utopi”.

Obie zapowiedzi miały się dokładnie spełnić.

Von Sachs zauważył ponadto, że ukazujące mu się duchy przeważnie odwracały się do niego plecami. Szatana widział jednak twarzą w twarz i dostrzegł, że jego oczy przypominały oczy ryby.

Dwaj oficerowie na wale miejskim

Podczas rewolucji spacerował kiedyś po wale miejskim przy Bramie Zabern.2 Zobaczył kabriolet, w którym siedziało dwóch oficerów. Wysiedli, weszli na przedpiersie wału i oglądali zewnętrzne umocnienia, jak gdyby prowadzili rozpoznanie wojskowe.

Nie spuszczał ich ani na chwilę z oczu. Szedł za nimi i zatrzymywał się za każdym razem, gdy oni stawali, aby móc dokładnie śledzić wszystkie ich ruchy. Kiedy jednak bardzo się do nich zbliżył, donośny głos zawołał:

„Wynoś się stąd i idź swoją drogą!”

Rycerz wprawdzie usłuchał rozkazu, lecz idąc powoli, bez przerwy oglądał się za siebie, aby nie stracić oficerów z oczu. Wkrótce zobaczył, jak znowu wsiedli do kabrioletu, po czym nagle zniknęli razem z pojazdem.

Modlitwa o ukazanie się zmarłego

Ważniejsza wydaje się następująca historia, ponieważ dotyczyła osób powszechnie znanych wśród wykształconych mieszkańców Strasburga.

Pani von M., z domu von D., mieszkająca w tym mieście, pozostawała — jak powszechnie wiedziano — w bardzo złych stosunkach ze swym nieżyjącym już mężem. Zarówno za jego życia, jak i po śmierci, w kręgu przyjaciół odgrywała ponadto rolę szyderczego wolnomyśliciela, który nie wierzy w żadną nieśmiertelność.

Rycerz von Sachs, wielokrotnie będący świadkiem tych bezbożnych rozmów, tak bardzo się kiedyś oburzył, że gorąco zapragnął nawrócić znajomą z jej bezbożności. Przypomniał sobie obietnicę Chrystusa:

„Jeżeli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.3

Następnie żarliwie prosił Boga, aby spowodował ukazanie się ducha pani von M.

Przytoczyłem mu wówczas inne słowa Pisma:

„Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”.4

Odpowiedział mi:

„Ten fragment Biblii jest mi równie dobrze znany jak słowa, które sam przytoczyłem. Pan nie dał jednak owych pocieszających obietnic potępionym w piekle, lecz wierzącym dzieciom Bożym.

Prośba bogacza zawiera ponadto ukryty zarzut skierowany przeciw Bogu: Wszechmogący mógłby oszczędzić temu człowiekowi bolesnej kary, gdyby zamiast przypominać mu przykazania wyłącznie przez Mojżesza i Proroków, przestraszył go zjawą zmarłego i w ten sposób wezwał do pokuty.

Bóg odrzuca jednak ten zawoalowany zarzut. Jako Wszechwiedzący oznajmia bogaczowi, że jego bracia i wszyscy współwyznawcy otrzymali w Prawie dostateczne ostrzeżenie, aby uniknąć miejsca męki, w którym on sam teraz cierpi — ponieważ nie słuchał Mojżesza i Proroków ani nie przestrzegał ogłoszonych przez nich przykazań Bożych”.

Chętnie przyznaję, że nie spodziewałem się po rycerzu von Sachsie tak przenikliwej wykładni Pisma. Tym bardziej zaciekawił mnie skutek jego modlitwy. Opowiedział mi o nim z pełną przekonania miną.

Niedługo po modlitwie odwiedził panią von M. i dowiedział się od niej oraz jej siostrzenicy, że w dniu, w którym się modlił, obie siedziały samotnie w pokoju mieszkalnym. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Pani von M. zawołała: „Proszę wejść!”, lecz pukanie trwało nadal, a nikt nie wchodził. Wyszła więc z pokoju i zobaczyła swojego zmarłego męża. Odważnie powiedziała:

„Dręczyłeś mnie za życia; czy chcesz dręczyć mnie także po śmierci? Wynoś się!”

Siostrzenica, która usłyszała hałas, miała pójść do swojej matki. Rycerz von Sachs powiedział mi wprawdzie, czy również ona coś zobaczyła, lecz nie potrafię już dokładnie tego sobie przypomnieć.

Pamiętam natomiast z całą pewnością, że opowiadający zapewniał mnie, iż zjawa tak mocno przekonała panią von M. o nieśmiertelności, że od tej godziny już z niej nie szydziła. Nie dowiedziałem się, czy pod innymi względami poprawiła sposób życia.

Rycerz von Sachs powoływał się w tej sprawie na osobiste wyznania pani von M. i jej siostrzenicy. Zapewnił mnie jednak, że starannie wystrzegał się ujawnienia im, co — w jego przekonaniu — było przyczyną owego objawienia.

Rozmowa o samooszustwie

Ponieważ niektóre elementy jego opowieści wzbudziły we mnie podejrzenie samooszustwa, odważyłem się wyrazić swoje wątpliwości w możliwie uprzejmy sposób:

„Czy wybaczy pan uczonemu, który odbył już kilka podróży, aby zebrać materiały do empirycznej nauki o duszy, jeżeli człowiekowi o tak szczególnych właściwościach zada pytanie, nad którym warto się zastanowić: czy u podstaw jednego albo kilku łaskawie mi przekazanych doświadczeń nie mogło leżeć złudzenie zmysłów — lub przynajmniej czy nie mogło się do nich domieszać?”

Von Sachs odpowiedział:

„Zdarza się to bardzo często wielu ludziom, jeśli od młodości nie przywykli odróżniać pozoru od prawdy. W moim przypadku jest to jednak chyba niemal niemożliwe”.

Przeprosiłem rycerza za niedyskretne pytanie, zacząłem rozmawiać o innych sprawach, a w końcu wstałem, aby się pożegnać. Wtedy otworzył okno, wyjrzał i poprosił, abym spojrzał na okno dachowe dużego kamiennego domu oddalonego o około sto pięćdziesiąt kroków. Natychmiast to uczyniłem.

Zapytał:

„Co widzi pan w tamtym otwartym oknie?”

Odpowiedziałem:

„Postać ubraną na czarno, spowitą w biały welon, podobną do zakonnicy”.

On zaś wyjaśnił:

„To złudzenie optyczne, które od kilku dni powstaje w promieniach zachodzącego słońca. Są to części kobiecej garderoby wiszące w oknie”.

„To bardzo zwodnicze” — przyznałem.

„Owszem — odpowiedział — lecz także bardzo pouczające. Powszechnie wiadomo, że ludzi widujących duchy uważa się za ulegających samooszustwu marzycieli. Mniej wiadomo natomiast, że takie osoby potrafią w pewnych przypadkach znacznie pewniej niż inni odróżniać pozór od prawdy.

Można na przykład zaprowadzić je w miejsca, o których mówi się, że straszą. Widzący duchy szybko odkryją prawdę, a często potrafią dokładnie wskazać przyczynę zjawy, obcego oszustwa albo samooszustwa.

Być może ta moja uwaga skłoni pana i innych myślących uczonych do interesujących obserwacji oraz doświadczeń, które można przeprowadzać z ludźmi, a nawet z niektórymi zwierzętami — mniej więcej tak, jak próbowano czynić to z osobami jasnowidzącymi magnetycznie”.

Odpowiedziałem:

„Pańskie spostrzeżenia wydają mi się bardzo ważne. Niezmiernie się cieszę, że pana poznałem, i poprosiłbym o pozwolenie na dłuższą rozmowę, gdyby godzina mojego wyjazdu nie pozbawiała mnie tej przyjemności”.

On odparł:

„Jestem niewykształconym starym żołnierzem, od którego niczego nie może się pan nauczyć. To ja muszę pójść do pana do szkoły, aby wyjaśnił mi właściwości, które posiadam, lecz których nie potrafię pojąć”.

I tak rozstaliśmy się w przyjaźni.

Profesor Ehrmann

Przypisy tłumacza i objaśnienia

  1. Empiryczna nauka o duszy — niem. Erfahrungsseelenlehre lub Erfahrungsseelenkunde. Był to rozwijany w XVIII wieku nurt wczesnej psychologii, który gromadził obserwacje stanów psychicznych, snów, osobliwości charakteru i doświadczeń granicznych. Nie odpowiadał jeszcze metodologii współczesnej psychologii eksperymentalnej. ↩
  2. Brama Zabern — jedna z historycznych bram Strasburga, prowadząca w kierunku Saverne, po niemiecku Zabern. Opowieść umieszczono w okresie rewolucji francuskiej, lecz bez dokładnej daty. ↩
  3. Ewangelia według św. Mateusza 18,19–20. Cytat przełożono zgodnie z sensem wersji przytoczonej w artykule; jego brzmienie nie jest identyczne ze współczesnymi polskimi przekładami Biblii. ↩
  4. Ewangelia według św. Łukasza 16,29–31. Fragment pochodzi z przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Argument von Sachsa jest próbą pogodzenia tej przypowieści z wiarą w możliwość objawień zmarłych. ↩

Autor i pochodzenie tekstu

Podpis „Professor Ehrmann” najprawdopodobniej odnosi się do Johanna Christiana Ehrmanna (1749–1827), urodzonego w Strasburgu lekarza, eseisty i satyryka, który przez znaczną część życia praktykował we Frankfurcie nad Menem. Zgodność miejsca, epoki, profesji i zainteresowania empiryczną nauką o duszy silnie wspiera tę identyfikację, choć „Magikon” nie podaje imienia autora.

Ehrmann zmarł trzynaście lat przed publikacją artykułu w „Magikonie”. Tekst jest zatem najpewniej przedrukiem albo opracowaniem wcześniejszej relacji z podróży odbytej w 1812 roku. Redakcja nie wskazała jednak pierwodruku ani rękopisu, z którego korzystała.

Nie udało się natomiast jednoznacznie zidentyfikować samego von Sachsa. W artykule nie podano jego imienia, dat życia ani stopnia wojskowego. Określenie „Ritter” może oznaczać zarówno tytuł szlachecki, jak i utrwalony sposób nazywania tej osoby. Dlatego rozwijanie jego biografii na podstawie podobieństwa nazwisk byłoby nieuprawnione.

Analiza historyczno-krytyczna

Autor nie jest bezkrytycznym entuzjastą

Na tle wielu krótkich relacji z „Magikonu” artykuł wyróżnia się jawnym sceptycyzmem narratora. Ehrmann pisze, że większość zapisków von Sachsa uważał za błahą, a nawet niemądrą. Podejrzewał również samooszustwo i powiedział o tym rozmówcy wprost, choć w uprzejmej formie. Nie mamy zatem do czynienia z prostym świadectwem wiary, lecz z zapisem spotkania obserwatora zainteresowanego niezwykłymi doświadczeniami z człowiekiem przekonanym o własnym darze.

Najważniejszy problem: relacje po fakcie

Opowieści o koniu, zwycięstwie Bonapartego, utonięciu rozmówcy i zjawie zmarłego męża są przekazywane po domniemanym spełnieniu zapowiedzi. Brakuje wcześniejszych, datowanych zapisów, niezależnych zeznań oraz informacji o niespełnionych głosach i wizjach. Nie można więc ocenić, czy szczegóły nie zostały z czasem dopasowane do późniejszych wydarzeń.

Historia pani von M. ma dodatkową słabość: Ehrmann nie rozmawia z nią osobiście w opisanej scenie, lecz przytacza wersję von Sachsa. Sam narrator przyznaje również, że nie pamięta dokładnie, czy siostrzenica miała cokolwiek zobaczyć. Takie zastrzeżenie zwiększa szczerość relacji, ale jednocześnie pokazuje zawodność pamięci i ograniczoną wartość dowodową przekazu.

Próba z „zakonnicą” w oknie

Końcowa scena jest najciekawszą częścią tekstu, ponieważ dotyczy rzeczywistego spostrzeżenia dokonanego przez autora. Ehrmann widzi z dużej odległości postać przypominającą zakonnicę, podczas gdy von Sachs rozpoznaje układ części garderoby oświetlonych zachodzącym słońcem.

Nie jest to jednak kontrolowany eksperyment. Von Sachs znał okno i obserwował zjawisko od kilku dni, Ehrmann widział je po raz pierwszy, a pytanie „co pan widzi?” sprzyjało szybkiemu nadaniu niejasnemu kształtowi znaczenia. Scena dobrze ilustruje pareidolię i rolę wcześniejszej wiedzy, ale sama nie dowodzi szczególnej zdolności von Sachsa. Pokazuje natomiast, że człowiek wierzący w duchy mógł zarazem znać mechanizmy zwykłych złudzeń i nie uznawać każdego niezwykłego obrazu za zjawę.

Wczesny pomysł badania obserwacyjnego

Interesująca jest propozycja, aby osoby uważane za widzące duchy prowadzić do miejsc rzekomo nawiedzonych i sprawdzać, czy potrafią wskazać naturalną przyczynę obserwowanych zjawisk. Choć von Sachs nie przedstawia rygorystycznego protokołu, sam pomysł porównywania rozpoznań i celowego wywoływania sytuacji testowych wykracza poza bierne kolekcjonowanie anegdot.

Z perspektywy współczesnej należałoby zastosować próbę ślepą, wiele powtórzeń, grupę porównawczą, jednakowe warunki obserwacji i wcześniejszą rejestrację przewidywań. Artykuł pozostaje świadectwem epoki, ale jego zakończenie dobrze ukazuje przejście od opowieści o cudowności ku pytaniu, w jaki sposób takie doświadczenia można byłoby sprawdzać.

Nota bibliograficzna

Tytuł oryginalny – polski odpowiednik: Der Ritter von Sachs, Geisterseher – Rycerz von Sachs, widzący duchy.
Autor: podpisany „Professor Ehrmann”; najprawdopodobniej Johann Christian Ehrmann (1749–1827).
Źródło: „Magikon. Archiv für Beobachtungen aus dem Gebiete der Geisterkunde und des magnetischen und magischen Lebens”, t. 1, Stuttgart 1840, s. 332–337.

Bibliografia i źródła pomocnicze