Die Psychographie.
Wprowadzenie redakcyjne: Artykuł opublikowany w sierpniu 1878 roku w „Psychische Studien” przedstawia relacje o psychografii, rozumianej tutaj jako powstawanie pisma bez bezpośredniego udziału ręki medium. Anonimowy autor przywołuje doświadczenia z Henrym Slade’em, Websterem i doktorem B. Sheftallem oraz oświadczenie iluzjonisty Samuela Bellachiniego. Tekst zachowuje argumentację i oceny autora; śródtytuły dodano dla czytelności.
Spór o zjawiska psychiczne
Spór pomiędzy koryfeuszami nauki w Anglii na polu psychologii eksperymentalnej, na który zwracano uwagę czytelników „Abendzeitung” we wcześniejszych numerach, zaostrzył się ostatnio tak bardzo i był prowadzony, zwłaszcza przez znanego doktora Carpentera, w sposób tak uwłaczający czci, że w końcu nawet kierownictwo „Towarzystwa Królewskiego” w Londynie uznało za konieczne przywołać wspomnianego członka do porządku.[1]
Przyjazd i pobyt Henry’ego Slade’a w Berlinie i Lipsku — jednego z tych ludzi, w których obecności występują owe zadziwiające zjawiska psychiczne — przeniósł teraz ten spór również do Niemiec. Także w Niemczech wielu uczonych, którzy nie poświęcili dostatecznie dużo czasu na obserwowanie zjawiska, od razu zajęło stanowisko przeciwne, podczas gdy liczni inni zostali za gruntowne i wytrwałe badania nagrodzeni zaskakującymi wynikami.
Jednym z najdziwniejszych i najbardziej niewytłumaczalnych zjawisk występujących w obecności H. Slade’a jest psychografia, to znaczy pisanie w sposób rozumny, bez kontaktu jakiegokolwiek mięśnia lub urządzenia mechanicznego z rysikiem czy ołówkiem. Innymi słowy: psychografia jest pisaniem za sprawą niewidzialnej, inteligentnej siły, niezależnie od tego, czy wypływa ona z obecnych osób, czy istnieje niezależnie od nich. Oczywiście ci, którzy nie mieli jeszcze sposobności zobaczyć i zbadać podobnego doświadczenia, nie będą mogli uwierzyć w jego możliwość ani rzeczywistość. Pomyślą raczej o sztuczkach iluzjonistycznych, kuglarstwie, oszustwie albo czymś innym. Z nami przecież było tak samo, zanim nadarzyła się sposobność najdokładniejszego zbadania tego zjawiska. Psychografię można wprawdzie do pewnego stopnia naśladować za pomocą sztuczek iluzjonistycznych lub urządzeń mechanicznych; uczynił to też w Berlinie znany iluzjonista Herrmann. Wielu ludzi dało się zwieść i sądziło, że znalazło w ten sposób wystarczające wyjaśnienie, dopóki Sam. Bellachini, nadworny prestidigitator cesarza Wilhelma, nie wyprowadził ich z błędu. Przytaczamy poniżej jego opublikowane, sądownie uwierzytelnione oświadczenie:
Oświadczenie Samuela Bellachiniego
„Niniejszym oświadczam, że nader zuchwałą rzeczą jest chcieć wydać ostateczny sąd o obiektywnych przejawach mediumicznych amerykańskiego medium, pana Henry’ego Slade’a, po odbyciu jednego seansu, nawet przy możliwie najdokładniejszej obserwacji.
Po tym, jak na życzenie kilku wielce szanowanych panów o wysokiej randze i pozycji, a także z własnego zainteresowania badałem fizyczne zdolności mediumiczne pana Slade’a podczas szeregu seansów, zarówno w jasnym świetle dnia, jak i wieczorami w jego sypialni, muszę zgodnie z prawdą niniejszym zaświadczyć, że poddałem niezwykłe dokonania pana H. Slade’a najsurowszej obserwacji, zbadałem jego otoczenie oraz stół i nie stwierdziłem najmniejszych oznak, aby w grę wchodziły tu jakiekolwiek manipulacje oparte na prestidigitatorstwie bądź aparaturze fizycznej. Wyjaśnienie doświadczeń, które odbyły się w danych okolicznościach i warunkach, jest z punktu widzenia prestidigitatorstwa całkowicie niemożliwe.
Poszukiwanie wyjaśnienia tej niezwykłej siły oraz ustalenie obiektywnego charakteru zjawisk Slade’a należy raczej pozostawić ludziom nauki, tak jak uczynili to Crookes i Wallace w Londynie, Perty w Bernie oraz Butlerow w Petersburgu.
Oświadczam ponadto, że wyjaśnienia dotyczące tego, »jak« się to odbywa, podawane do publicznej wiadomości przez laików, są przedwczesne, a w świetle mojej opinii i doświadczenia — błędne i stronnicze.
Niniejsze oświadczenie zostało przeze mnie podpisane i złożone w obecności notariusza oraz świadków.
Berlin, 6 grudnia 1877 roku.
Samuel Bellachini”.[2]
O tym, że prasa w Niemczech jest nie mniej nieuczciwa niż w Anglii, świadczy fakt, iż te gazety — jak na przykład „Berliner Tageblatt”[3] — które opublikowały krzykliwe zapowiedzi iluzjonisty Hermanna, zataiły przed swoimi czytelnikami sprostowanie iluzjonisty Bellachiniego. (Czy „N. Y. Nachrichten” pójdą za przykładem „Berl. Tagesblatt”?)
Doświadczenie z tabliczką łupkową
Jednak również setki innych inteligentnych, naukowo wykształconych, lecz wolnych od uprzedzeń świadków najdokładniej badały psychografię występującą w obecności Henry’ego Slade’a, stosując środki ostrożności, które czyniły oszustwo całkowicie niemożliwym. Oczywiście podczas badań nad siłą, która objawia się tak zmiennie i której działanie tak łatwo zakłócić wieloma pozornie błahymi przyczynami, nie należy zrażać się od razu niepowodzeniem pierwszych prób, jak Carpenter i Lankester. My sami nigdy nie mieliśmy sposobności przeprowadzać doświadczeń ze Slade’em; jednak jeden z najbystrzejszych i najzręczniejszych adwokatów naszego miasta, pan H……, poddał przed dwoma laty H. Slade’a niezwykle gruntownemu badaniu i stwierdził, że psychografia jest w jego przypadku faktem. Pan H. ani na chwilę nie wypuścił tabliczki łupkowej z rąk. Po starannym wytarciu położył ją na stole, nie zdejmując z niej dłoni; sam umieścił pod nią odłamek rysika wielkości główki szpilki i wkrótce usłyszał pisanie na powierzchni tabliczki zwróconej ku blatowi stołu, gdy Slade również położył na niej rękę. Wszystko to działo się w jasnym świetle dnia. Zapisana treść stanowiła odpowiedź na pytanie niewypowiedziane, lecz jedynie pomyślane, a podpisany był pod nią doktor D., jego wuj zmarły przed laty w Auguście w stanie Georgia.
Także tutaj, w Savannah, mieliśmy przed kilku laty sposobność obserwować i badać psychografię, i to przy udziale dwóch różnych osób: najpierw Webstera, tak zwanego „zawodowego medium”, który w podróży ze stanów Nowej Anglii na Florydę zatrzymał się tu na pewien czas, a później doktora B. Sheftalla, lekarza praktykującego tu do dziś.
Webster i doświadczenia w drewnianej szafie
Doświadczenia psychograficzne z Websterem przeprowadzała komisja badawcza złożona z trzech lekarzy — doktorów D., K. i N. — jednego adwokata, wspomnianego wyżej pana H., oraz dwóch kupców. Wszyscy członkowie tej komisji byli sceptycznie nastawieni do możliwości występowania takiego zjawiska. Aby całkowicie wykluczyć udział pomocników w oszukańczym wywoływaniu zjawisk, seanse doświadczalne odbywały się w prywatnym mieszkaniu jednego z członków komisji, doktora N. Aby uniemożliwić sztuczki iluzjonistyczne, komisja sama zadbała o wykonanie niezbędnych przyborów. Kazała zbić z grubych desek wielką skrzynię, czy też szafę, o wysokości 6½ stopy, szerokości 6 stóp i głębokości 2½ stopy, z drzwiami pośrodku oraz ławkami przybitymi wewnątrz po obu stronach. Webstera zaszyto w ubraniu z drelichu — kaftanie i spodniach stanowiących jedną całość, z długimi, zaszytymi rękawami i nogawkami dłuższymi niż zwykle — posadzono na jednej z ławek i przytwierdzono tam co najmniej pięćdziesięcioma gwoździkami. Oba rękawy przybito do obu boków szafy, siedzenie spodni do ławki, a dolne końce nogawek wokół każdej stopy do podłogi szafy.
Chociaż trudno było przypuszczać, aby tak unieruchomione medium mogło dosięgnąć leżących na przeciwległej ławce przyborów do pisania — ołówka i papieru — a tym bardziej nimi pisać, komisja chciała jeszcze dodatkowo zabezpieczyć się przed zastosowaniem sztuczek iluzjonistycznych. W tym celu do obu rękawów kaftana krępującego ruchy, w pobliżu łokci, przymocowano sznurki, które bez wiedzy medium wyprowadzono na zewnątrz przez małe otwory. Miały one zdradzać każdy, nawet najlżejszy ruch ramion.
W takich warunkach kilkakrotnie pojawiało się pismo na papierze położonym na ławce naprzeciwko medium, w odległości co najmniej 5½ stopy od niego. Papier umieszczano tam jednak dopiero po całkowitym unieruchomieniu medium i po upewnieniu się przez komisję, że był zupełnie niezapisany. Osoby siedzące najbliżej szafy mogły kilka razy usłyszeć, jak papier przykładano do jej bocznej ściany, przeciwległej do miejsca, w którym unieruchomiono medium; wyraźnie słyszały też odgłos piszącego ołówka. Gdy bezpośrednio potem otwierano drzwi szafy, zastawano medium dokładnie tak samo unieruchomione jak poprzednio, bez jakichkolwiek śladów naruszenia zabezpieczeń. Nigdy też nie zauważono najmniejszego ruchu zwisających na zewnątrz sznurków. Medium zazwyczaj popadało w stan podobny do omdlenia lub w stan kataleptyczny, co niekiedy budziło obawy i skłaniało do interwencji lekarskiej.
Czy w opisanych warunkach było możliwe, aby jedyna osoba znajdująca się w szafie pisała dzięki zwykłej pracy swoich mięśni? Czy nie jesteśmy raczej zmuszeni przyjąć, że działała tu jakaś nieznana dotąd aktywność duszy — psychic force, jak nazwał ją słynny angielski prawnik Cox? O tym, że podczas tych doświadczeń psychicznych dochodziło do niezwykłego ujawnienia się siły, świadczyły kilkakrotnie gwałtowne wstrząsy ciężkiej szafy, wprawiające w drgania całą podłogę pokoju. Trudno uwierzyć, aby unieruchomione medium, znajdujące się w bezradnym stanie przypominającym omdlenie, mogło wywołać te wstrząsy pracą mięśni, skoro próba wprawienia szafy choćby w słabe drżenie, podjęta przez jednego z członków komisji, zupełnie się nie powiodła, mimo największego wysiłku.
Doświadczenie z doktorem B. Sheftallem
Jeszcze dobitniej niż we wspomnianym przypadku rzeczywistości tak osobliwego zjawiska, jakim jest psychografia, dowiodły doświadczenia przeprowadzone z doktorem B. Sheftallem, lekarzem praktykującym tutaj, w Savannah, a wcześniej koronerem tego hrabstwa. Doktor Sheftall pewnego dnia, niemal przypadkiem, odkrył, że występują u niego owe niezwykłe, odbiegające od normy zjawiska psychiczne, do których należy zaliczyć psychografię. Dzięki temu kilku lekarzy i przyrodników uzyskało sposobność do dalszych badań. Brak miejsca pozwala wspomnieć tylko o jednym doświadczeniu.
Pewien pan St., który był kapelanem na okręcie wojennym Stanów Zjednoczonych i miał tam sposobność nauczyć się wiązania pewnych węzłów na linach, przywiązał doktora Sheftalla do krzesła: ramiona i dłonie za oparciem, a stopy do nóg krzesła. Następnie pan St. położył na kolanach doktora S. zupełnie czystą tabliczkę łupkową, a na niej maleńki odłamek rysika. Wszyscy obecni wyraźnie widzieli siedzącego doktora S., ponieważ było na tyle jasno, że można było czytać drukowany tekst. Po pewnym czasie usłyszano skrobanie odłamka rysika, jak przy pisaniu po tabliczce, nie widząc na niej niczego, co mogłoby wprawiać rysik w ruch. Sam odłamek był zbyt mały, aby dostrzec go przy słabym oświetleniu. Nikt nie mógł wątpić, że na tabliczce rzeczywiście pisano. Gdy odgłos pisania ucichł, pan St. podszedł i znalazł na tabliczce zapisaną wiadomość, podpisaną przez zmarłego przyjaciela. W tym przypadku oszustwo było niemożliwe, ponieważ pisanie odbywało się na oczach obecnych i było przez nich słyszane, a zarazem wszyscy widzieli, że medium, doktor S., pozostawało nieruchome.
Badania w Lipsku
W Niemczech obecność pana Slade’a dała początek badaniom w tej dziedzinie, które z pewnością przyniosą ważne wyniki. Doktor Wittig, współredaktor czasopisma „Psychische Studien”, wezwał w pewnej broszurze do przeprowadzenia takich badań, wskutek czego kilku profesorów Uniwersytetu Lipskiego podjęło się tego trudnego zadania. Ich sprawozdanie zostanie wkrótce opublikowane i niewątpliwie rzuci wiele światła na ten tajemniczy przedmiot.[4]
Przypisy oryginalnej redakcji
- Zaczerpnięto z „Savannah Abend-Zeitung”, rocznik 7, nr 44–46 z 27 lutego oraz 6 i 13 marca 1878 roku. — Redakcja. ↩
- Pełne notarialne świadectwo Bellachiniego znajduje się w dodatku do drugiego wydania broszury „Die Kehrseite der angeblich zu Berlin entlarvten Klopf- und Schreib-Mediumschaft Mr. Slade’s” [„Druga strona rzekomo zdemaskowanych w Berlinie zdolności mediumicznych pana Slade’a w zakresie stuków i pisma”], autorstwa Gr. C. Wittiga. Lipsk, Oswald Mutze, grudzień 1877. — Redakcja. ↩
- Por. zeszyt kwietniowy, s. 150–151, oraz zamieszczone w nim „Krótkie notatki”, punkty f) i g), a także artykuły w części III zeszytu majowego „Psychische Studien” z 1878 roku. — Redakcja. ↩
- Wspomniana wyżej broszura „Die Kehrseite…” rzeczywiście ukazała się w Lipsku na początku grudnia 1877 roku. Jednak oprócz niej i równolegle z nią działały jeszcze silniejsze wpływy miejscowe, które skłoniły kilku wybitnych profesorów Uniwersytetu Lipskiego do zbadania zjawisk związanych ze Slade’em. Autor wymienionej broszury nie pozostawał z tymi panami w żadnym bezpośrednim kontakcie. — Redakcja. ↩
Nota źródłowa
Autor niewskazany, „Die Psychographie” [„Psychografia”], „Psychische Studien”, rocznik V, zeszyt 8, sierpień 1878, s. 343–348. Przekład na podstawie dostarczonego skanu. Według przypisu redakcji tekst przedrukowano z „Savannah Abend-Zeitung”, rocznik 7, nr 44–46 z 27 lutego oraz 6 i 13 marca 1878 roku; wcześniejszej publikacji nie weryfikowano osobno. Tytuł czasopisma i dane zeszytu odczytano z nagłówków stron skanu.