Die Materialisation der Empfindungen und Gedanken.
Autor: Gr. C. Wittig.
Wstęp redakcyjny: Artykuł przedstawia osobliwą hipotezę Michaela Selensky’ego: wrażenia, doznania i myśli miałyby przybierać postać mikroskopijnych organizmów, odżywiających się, rozwijających i tracących siłę. Wittig przytacza tę koncepcję za recenzją W. Brandenburga, po czym polemizuje z nią z perspektywy spirytualistycznej. Tytułowa „materializacja” dotyczy tutaj materialnej natury życia psychicznego. Wyjaśnienia fizjologiczne i wartości liczbowe zachowano jako część historycznego wywodu.
W niedawno wydanym dziele Michaela Selensky’ego „Grundgesetze der Pflege einer richtigen Entwickelung des Denkens und Fühlens” („Podstawowe prawa wspierania prawidłowego rozwoju myślenia i odczuwania”), tom I, Petersburg 1876, omówionym w „Magazin f. d. Lit. d. Ausl.”, nr 13/1877, utrzymuje się — zgodnie z wymownymi słowami Huyensa — że „przyczyny wszystkich zjawisk przyrody można odkryć jedynie za pomocą praw mechanicznych”, że siła i materia są ze sobą ściśle związane i nie mogą istnieć oddzielnie, a przede wszystkim, że są niezniszczalne.
Żaden atom nie może zaginąć ani powstać na nowo. Pozorne zniszczenia materii są jedynie przemianami jej postaci. Również siły mogą tylko przechodzić jedne w drugie, nigdy zaś całkowicie znikać.
Autor stawia w związku z tym dwa ważne pytania, na które próbuje odpowiedzieć na swój sposób:
- Gdzie podziewają się ruchy, które organizm pochłania za pośrednictwem narządów zmysłów? Nie mogą zniknąć całkowicie, muszą więc przekształcać się w inne. Nie przechodzą jednak ani w ruchy chemiczne, ani cieplne, ponieważ głównym źródłem tych ostatnich jest energia potencjalna pożywienia i mogą one powstawać także bez pochłaniania ruchów zewnętrznych.
- Z czego powstaje siła duchowa? Że rzeczywiście jest ona siłą, nie może ulegać wątpliwości; przejawia się przecież mechanicznie przez ruchy zależne od woli i tak dalej.
„Niewątpliwe fakty” — poucza dalej — „przekonują nas, że ruchy wychwytywane przez nasze narządy zmysłów stykają się z ruchami naszego życia duchowego w tak zwanych cylindrach osiowych włókien nerwowych. Te ostatnie tworzą granicę oddzielającą nasz byt wewnętrzny od oddziaływań świata zewnętrznego. Fale świetlne, fale powietrza i tym podobne nie docierają bezpośrednio do mózgu, ponieważ ruch bez materii jest niemożliwy, a materia z zewnątrz nie przenika do cylindrów osiowych. Przez pewien czas sądzono, że wrażenia zewnętrzne wzbudzają prądy elektryczne we włóknach nerwowych, a te przekazują otrzymany bodziec do mózgu — zgodnie z odkryciem Du Bois-Reymonda”.
Teorię tę jednak, podobnie jak teorię polaryzacji cząsteczek, nasz autor odrzuca, przedstawiając przekonujące argumenty. Dalej poucza:
Cylindry osiowe włókien nerwowych są kanałami zawierającymi bardzo rozrzedzoną substancję, która jednak nie jest cieczą tworzącą krople. Substancja ta — nazwana przez autora „materią nerwową” — pod wieloma względami przypomina eter świetlny. Choć nieważka i niedostępna naszym zmysłom, ujawnia swoją obecność przez nadzwyczaj szybkie ruchy, podlegające wszystkim prawom ruchu substancji rozrzedzonych. Gdy podwiąże się nerw czuciowy, żadne jego pobudzenia nie docierają do świadomości. Podwiązanie nerwu ruchowego również powoduje niemożność skurczu mięśnia. Miałoby to dowodzić istnienia cylindra osiowego wraz z wypełniającą go, bardzo ruchliwą substancją. Na tę materię nerwową substancja działająca z zewnątrz przenosi swoją siłę przez uderzenie, które rozchodzi się w niej dalej aż do mózgu, stosownie do właściwości odbierającego aparatu zmysłowego, odizolowanego od pozostałych.
Sama materia nerwowa powstaje z dostarczanego materiału odżywczego — krwi, której siła jest związana, czyli utajona. Skoro nieustannie uzupełnia się z materiału odżywczego, musi również ulegać zużyciu. Gdzie się zatem podziewa? Rezultatem jej ruchu jest, jak wiadomo, wrażenie lub doznanie. Muszą więc one powstawać z substancji nerwowej! W jaki sposób się to odbywa?
Pewna ilość materii nerwowej, otrzymawszy uderzenie od ciała należącego do świata zewnętrznego, porusza się z określoną siłą i we właściwy tylko sobie sposób ku komórce mózgowej, niejako ją zapładnia — albo zostaje przez nią zapłodniona — i otrzymuje strukturę organiczną. To znaczy, że powstają mikroskopijnie małe organizmy, których siedzibą są najprawdopodobniej dwie wielkie półkule mózgu. Ich niewidzialność — zauważa autor — lub niemożność ich obserwowania nie jest jeszcze dowodem ich nieistnienia.
Poprzedni okres nauki i filozofii miał charakter przeważnie sensualistyczny. Uznawano tylko te zjawiska przyrody, które działają na nasze narządy zmysłów, to znaczy za ich pośrednictwem wywołują w świadomości wrażenia lub doznania. Wszystkie siły niedziałające na nasz organizm po prostu uznawano za nieistniejące i traktowano jako wytwory próżnującej wyobraźni. Postępy akustyki i optyki zachwiały jednak tą wiarą w nasze narządy zmysłów. Są one u człowieka tak niedoskonałe i jednostronne, że wiele sił przyrody pozostaje dla nas całkowicie niedostępnych. Nasze poznanie świata jest zatem tylko częściowe. W przyrodzie istnieje być może wielka liczba sił, których obecności nie możemy nawet przeczuwać.
Ale nawet te ruchy, które na nas działają i które potrafimy przetwarzać, są dostępne naszym narządom zmysłów jedynie w określonych granicach. Najwyższym dostępnym nam dźwiękiem jest ten wywołany przez 70 000 drgań cząsteczek powietrza na sekundę. Ostateczną granicą naszej zdolności widzenia jest światło wywołane przez 774 biliony drgań eteru. Wszystkie ruchy powietrza i eteru leżące poza ściśle określoną granicą nie wywołują w nas żadnych wrażeń i tak dalej.
Istnieją jednak niepodważalne dowody obecności wspomnianych „ciał myślowych”. Wykazują one mianowicie wszystkie cechy przysługujące bez wyjątku organizmom. Gdyby wrażenia i doznania były jedynie funkcjami mózgu, nasze wyobrażenia zacierałyby się w miarę zanikania komórek mózgowych. Wszystko, co przyswoiliśmy sobie w młodości, nie mogłoby zachować się aż do starości — musiałoby zniknąć wraz z nieustannie wymieniającymi się komórkami. Zachowanie naszej pamięci staje się zrozumiałe tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że „twory myślowe” są niezależnymi organizmami, a każdy z nich posiada siłę właściwą wyłącznie jemu.[1]
Każde z tych mikroskopijnych ciał musi więc pozostawać wobec komórek mózgowych i ścianek nerwowych w takim stosunku, w jakim cały organizm pojedynczej istoty pozostaje wobec całego świata zewnętrznego. Za pośrednictwem komórek mózgowych te „formacje intelektualne” pobierają swój materiał odżywczy, to znaczy utajoną siłę, która po krótszym lub dłuższym czasie aktywnie oddziałuje na mózg i układ nerwowy. Podobnie jak wszystkie komórki organiczne, owe ciała myślowe rodzą się, rozwijają i nabierają siły, aby później ją utracić. (Chciałoby się tu zapytać: dokąd lub na kogo? — Sprawozdawca.)
Długość życia poszczególnych organizmów jest różna. Siła i trwałość takiego tworu zależą zarówno od odżywiania, jak i od siły rozrodczej jego komórki macierzystej. Siła ta jest zawsze większa w mózgu dobrze rozwiniętym i zdrowym niż w niedorozwiniętym i chorym. O tym, że osłabienie pamięci wskutek wieku lub choroby nie zależy od zanikania samych komórek mózgowych, a zatem że pamięć nie jest ich funkcją, świadczy fakt, iż pełne odtworzenie komórek mózgowych samo w sobie nie wystarcza jeszcze do przywrócenia pamięci chorych na tyfus.
Często pamięć już nie odżywa. Często chorzy lub starzejący się ludzie zapominają wszystko, co zrobili, usłyszeli lub powiedzieli kilka chwil wcześniej, a zarazem dokładnie pamiętają wiele złożonych zjawisk oraz niejedno być może zupełnie nieistotne zdarzenie z najwcześniejszej młodości i tak dalej. Według teorii Selensky’ego daje się to łatwo wyjaśnić. Powstałe w normalnym mózgu ciała myślowe, które zachowały się od najwcześniejszej młodości, otrzymały wielką siłę i wytrzymałość. Dlatego z łatwością przeżywają wszystkie młode, szybko zanikające formacje mózgu chorego lub zestarzałego i tak dalej.
Mogliśmy oczywiście przedstawić jedynie skrócony wyciąg z tej nowej materialistycznej hipotezy autora wspomnianej książki, zaczerpnięty z krytycznej recenzji pana W. Brandenburga z Moskwy. Musimy więc odesłać naszych czytelników do samych wymienionych źródeł.
W każdym razie kryje się za tym coś więcej niż sama wielość tak różnorodnych ciał myślowych — mianowicie psychiczna siła i istota, która już z góry jednoczy je i wiąże w całość. Są one przecież zapewne tylko czymś podobnym do liści drzewa, które ze wspólnego soku życiowego rozwijają nowe pąki, kwiaty i owoce, według z góry określonego rodzaju i ku temu samemu celowi. W przeciwnym razie zamiast jednej duszy czy jednego ducha mieszkałyby w naszej piersi i mózgu nie tylko dwie, lecz niezliczone ich rzesze, które — jak w „Fauście” Goethego — pragnęłyby się od siebie oddzielić. Cóż za mrowisko!
Przekonamy się jednak, że nasi materialistyczni przeciwnicy na końcu swojego sposobu myślenia, sprzeciwiającego się jedności tego, co duchowe, regularnie dochodzą do hipotez i założeń znacznie bardziej zawiłych i niewiarygodnych niż proste założenia zdrowego spirytualizmu. Ich postępowanie wydaje się nam mniej więcej takie, jak gdyby botanicy chcieli zakładać w jednym drzewie niezliczenie wiele różnych soków, aby wyjaśnić za ich pomocą nieskończoną różnorodność kształtów wszystkich korzeni, gałęzi, pąków, liści, kwiatów i owoców tego samego drzewa, pozostawiając czystemu przypadkowi ich połączenie oraz właściwe uporządkowanie w jedną całość.
Wówczas jednak spośród tylu poszczególnych soków nie dostrzegalibyśmy wspólnego soku podstawowego — tak jak pośród samych przejawów siły organizmu nie dostrzega się jego duszy albo spośród drzew nie widzi się już lasu.
Gr. C. Wittig.
Przypis oryginalny
[1] Por. omówione w „Krótkich notatkach”, pod literą d, badanie psychologiczne dotyczące dziedziczności. — Redakcja. Powrót do tekstu.
Objaśnienia redakcyjne
Autorstwo i źródła przytoczeń: Artykuł podpisano „Gr. C. Wittig”. Michael Selensky jest autorem omawianej książki, a W. Brandenburg — przywołanej recenzji. Wtrącenie podpisane w druku „D. Ber.” („Sprawozdawca”) należy do tekstu źródłowego.
Terminologia: „Ciała myślowe” oddają niemieckie Gedankenkörper, a „twory myślowe” — Gedankengebilde. „Cylindry osiowe” są przekładem historycznego określenia Axencylinder. Nazwisko „Huyens” zachowano według pisowni druku.
Odesłanie w przypisie: Wskazana przez redakcję notatka o dziedziczności nie znajduje się w dostarczonym fragmencie czasopisma.
Nota źródłowa
Gr. C. Wittig, „Die Materialisation der Empfindungen und Gedanken.” („Materializacja doznań i myśli”), Psychische Studien, rocznik IV, zeszyt 5, maj 1877, s. 220–224. Przekład na podstawie dostarczonego skanu. Pominięto jedynie końcówkę poprzedniego artykułu, widoczną nad tytułem na s. 220.
Omawiana książka: Michael Selensky, „Grundgesetze der Pflege einer richtigen Entwickelung des Denkens und Fühlens”, tom I, Petersburg 1876. Wskazana w artykule recenzja: W. Brandenburg z Moskwy, „Magazin f. d. Lit. d. Ausl.”, nr 13/1877. Dane o książce i recenzji oraz cytaty podano za artykułem Wittiga, bez niezależnej weryfikacji tych publikacji.