W grudniowym zeszycie „Psychische Studien” z 1881 roku Gr. C. Wittig omówił studium Carla du Prela poświęcone „drugiemu widzeniu”, czyli postrzeganiu zdarzeń odległych w przestrzeni lub czasie. Tekst przedstawia argumenty du Prela i aprobatę komentatora dla jego krytyki materialistycznej psychologii. Jest to przekład całego omówienia Wittiga, a nie samego studium du Prela. Śródtytuły dodano redakcyjnie.
Zjawiska pomijane przez psychologię
„Drugie widzenie. Studium psychologiczne Carla du Prela z Monachium” — tak zatytułowany jest drugi esej badacza, znanego już naszym czytelnikom z „Der Salon”1, opublikowany we wrześniu 1881 roku w „Nord und Süd”. Zasługuje on na najwnikliwsze przestudiowanie. Na dziewiętnastu stronach przynosi mnóstwo uderzających przykładów i świadectw na poparcie twierdzeń oraz obserwacji rozpatrywanych z całkiem nowych stanowisk filozoficznych. Podajemy jedynie kilka zasadniczych zarysów, aby zachęcić do gruntownej lektury całości.
Na wstępie autor pyta:
„Co by się stało, gdyby jakiemuś historykowi literatury przyszło do głowy pominąć Goethego w przedstawieniu naszej literatury pod pozorem, że geniusz tego rodzaju jest zbyt wielkim wyjątkiem, aby można go było uwzględnić? Bez wątpienia jednomyślnie uznalibyśmy go za szaleńca… Istnieje jednak dziedzina, w której przyrodnicy całkiem zwyczajowo stosują postępowanie analogiczne do postępowania owego historyka literatury: psychologia”.2
Nietypowe, a właśnie dlatego interesujące zjawiska ludzkiego życia psychicznego są w odpowiednich podręcznikach ledwie wspominane, a często wręcz zasadniczo pomijane. Zasadę tę milcząco wyraża nieraz już sam tytuł takich podręczników, na przykład gdy mowa o „psychologii fizjologicznej”. W ten sposób całkiem dowolnie wyklucza się z kręgu badań bardziej interesującą połowę naszego życia psychicznego; całkiem dowolnie granicę subiektywnego rozumienia przedstawia się jako obiektywną granicę przyrody. Nieraz wprawdzie, w imię prawdy, przytacza się również takie fakty jak drugie widzenie, lecz tkwią one tam niestrawione, niczym odłamek szkła w strusim żołądku.
„Jeśli więc przyrodoznawstwo, chcąc sprowadzić całą psychologię do fizjologii, dowolnie zakreśla zbyt wąski krąg swoich badań, nieuniknione staje się to, że z jednej strony dociekania wchodzą w coraz większe szczegóły i często uwzględniają rzeczy zupełnie bezwartościowe, z drugiej zaś najważniejsze problemy pozostają nierozpatrzone. Wkrótce może więc dojść do tego, że prędzej doczekamy się konkursów naukowych na temat nieżytów żołądka wymoczków lub złamań nóg pcheł lodowcowych niż zagadkowych stron naszej duchowej świadomości”.
Widzenie na odległość i symbolika snów
Du Prel wybrał fakty dotyczące second sight — po gaelicku: Dara-siule lub Taischitaraugh — czyli drugiego widzenia, aby pokazać na ich przykładzie, jak właśnie rzadkość tych zjawisk pozwala doprowadzić naszą filozofię i psychologię do organicznej jedności, nieosiągalnej na podstawie regularnych, empirycznych faktów życia psychicznego. Przyrodoznawstwo miałoby uprawiać ten sam aprioryzm, który niegdyś zarzucało filozofii Hegla: to, co nie pasuje do jego apriorycznego systemu fizjologicznego, pozostaje niewykorzystane.
Widzenie na odległość w czasie i przestrzeni zostaje następnie rozpatrzone pod każdym względem i poparte interesującymi przykładami, przeważnie z „Archiv des Thierischen Magnetismus” Kiesera. Być może można było również szerzej uwzględnić przykłady przytoczone w „Psychische Studien” (por. zeszyt majowy z 1881 roku, s. 237 i następne).
Autor podaje także przykłady wizji wyłącznie symbolicznych, które w najrozmaitszy sposób wskazują czas swego spełnienia. Tak na przykład wizja ujrzana wczesnym rankiem miałaby urzeczywistnić się już po kilku godzinach.
O sztuce objaśniania snów du Prel sądzi, że stanie się dla nas użyteczna dopiero wtedy, gdy uda się wydobywać wspomnienia z najgłębszych pokładów snu. Nie wydaje się to niemożliwe, skoro osoby śpiące snem somnambulicznym często podają środki umożliwiające im przypomnienie sobie na jawie swego życia we śnie. Dopiero w ten sposób można byłoby ustalić podobieństwo symboliki snów do symboliki drugiego widzenia.
Dalej przytacza przypadki, w których jasnowidz nie tylko trafnie przewiduje całkowicie nieobliczalne zdarzenia przypadkowe, ale też nie można im zapobiec żadną ostrożnością ani próbami udaremnienia — inaczej niż zdarza się niekiedy przy tak zwanych snach ostrzegawczych.
W pełni podzielamy jego pogląd, że nie ma przypadku absolutnego: wszystkie wydarzenia zachodzą z konieczności.
Drugie widzenie a somnambulizm
Pokrewieństwo drugiego widzenia z somnambulizmem wywodzi się z obrazów ukazujących się świadomości w obu tych stanach, niepostrzeganych zwykłymi narządami zmysłów, oraz z podobnych kurczowych reakcji gałek ocznych. Wnioskuje się o nim również na podstawie dziedziczności obu stanów, które mogą nawet udzielać się innym na drodze zarażenia, także zwierzętom.
Doznania smakowe i słuchowe, jak w ogóle doznania wszystkich zmysłów, występują zarówno w połączeniu z drugim widzeniem, jak i samodzielnie. Przed zgonami słyszy się krzyki umierających, pieśni żałobne i kazania.
Wprawdzie:
„Nasze pokolenie sądzi, że posiadło już rozwiązanie zagadki świata; świat jest dla niego niczym więcej jak mechanizmem. W szczególności wszystko, co zwykle określa się mianem wizji, próbuje się zbyć za pomocą pojęcia fizjologicznej halucynacji”.
Du Prel wskazuje na doświadczenia Hansena, które początkowo budziły zdumienie. Później jednak, ponieważ tok myślenia rychło się urywał, uznano je po prostu za oszustwo. Tylko rzadkość tych zjawisk miałaby skłaniać do tak lekceważącego osądu.
Przyzwyczajenie nie jest wyjaśnieniem
„Rzadkość zjawiska nie dowodzi jednak absolutnie niczego przeciw niemu, a jednym z największych uprzedzeń jest mylenie częstości zjawiska z możliwością jego wyjaśnienia. Istnieją liczne zjawiska równie zagadkowe jak drugie widzenie i doświadczenia Hansena. Ponieważ jednak obserwuje się je bardzo często, nie budzą zdumienia i uchodzą za zrozumiałe.
Żaden fizyk nie potrafi powiedzieć, dlaczego magnes przyciąga żelazo; sądzi jednak, że to rozumie, ponieważ może obserwować to codziennie. Przyzwyczajenie jest po prostu śmiercią wszelkiego zdumienia.
Gdyby natomiast codzienne zjawiska stały się wyjątkami, a obecne wyjątki — przeciwnie — codzienną regułą, sceptycyzm niechybnie zmieniłby front i zaprzeczałby, że kamyki mogą spadać na ziemię. Sceptycyzm jest najczęściej tylko sceptycyzmem niewiedzy…”.
Nasze głowy, domaga się autor, muszą dostosować się do faktów, a nie odwrotnie. Skoro mechanistyczno-materialistyczny system myślenia nie wystarcza do filozoficznego wyjaśnienia drugiego widzenia, które przecież jest faktem, system ten musi być z gruntu fałszywy.
Podwójny związek człowieka z przyrodą
„Drugie widzenie” miałoby dowodzić, że człowiek wyjątkowo pozostaje z przyrodą także w innym związku niż ten, którego granice wyznacza fizjologiczna budowa narządów zmysłów. Przyroda jest organizmem, a nie przypadkowo i mechanicznie zlepionym zbiorowiskiem. Człowiek pozostaje z tym organizmem w podwójnym związku: poprzez nasz zewnętrzny aparat zmysłowy oraz poprzez nietypowe stany naszego wewnętrznego ośrodka postrzegania. Dzięki nim związki z przyrodą, które podczas dziennego czuwania pozostają nieuświadomione, ujawniają się nam jak odległe błyski na horyzoncie.
Świadomość i dusza nie byłyby zatem pojęciami tożsamymi; krąg wewnętrznych związków naszej duszy z przyrodą znacznie wykraczałby poza krąg świadomych relacji zmysłowych.
Wszystkie znane nam siły ziemskie odgrywają pewną rolę także w naszym organizmie. Uzasadnione byłoby więc również wnioskowanie przez analogię, że działają w nas także siły obecnie jeszcze nam nieznane. Nieświadoma psyche w nas — właściwie: jeszcze nieprzebudzona do świadomości dziennego czuwania — byłaby stałym źródłem coraz nowych objawień lub świadomych związków z przyrodą.
„Jeżeli istnieje taki jakby podziemny, wolny od przestrzeni i czasu związek między ludźmi a rzeczami, wówczas nie jest już całkiem niewytłumaczalne, że człowiek wyjątkowo reaguje na ten związek także w obrębie sfery świadomości. Należałoby się raczej dziwić, gdyby jego aparat zmysłowy stanowił nieprzenikniony pancerz przeciw tego rodzaju wpływom”.
Próba rozwiązania problemu naszego ludzkiego istnienia i przeznaczenia wyłącznie na podstawie zewnętrznych wrażeń zmysłowych i świadomych doznań oraz określenia go jako jedynie ziemskiego byłaby przedwczesna i zupełnie nienaukowa. Pomija bowiem dowolnie całą połowę, która najpierw musiałaby wyłonić się na światło świadomości, zanim moglibyśmy wydać o niej w pełni miarodajny sąd.
Pogląd o wyłącznie ziemskim znaczeniu naszego istnienia miałby też za gwiazdę przewodnią działania jedynie ziemski egoizm. Dlatego Schopenhauer słusznie określa zezwierzęcenie jako logiczną konsekwencję materializmu.
W osobie pana Carla du Prela, który z taką energią i przenikliwością prowadzi badania psychiczne, pozyskaliśmy zatem dla naszej sprawy nową siłę, której doprawdy nie sposób lekceważyć. Daje nam to nadzieję, że zgodnie z odwiecznym prawem zachowania wszelkiej siły przynajmniej częściowo powetowane zostaną niedawne straty dzielnych towarzyszy naszych zmagań.
Gr. C. Wittig
Przypisy oryginalne
1 Zob. „Psychische Studien”, zeszyt wrześniowy z 1881 roku, s. 423: „Der Aberglaube und die Wissenschaft” („Zabobon i nauka”), Carl du Prel. — Redakcja. ↩
2 Zob. na przykład „Psychische Studien”, zeszyt listopadowy z 1881 roku, „Krótkie notatki”, punkt k), s. 525. — Autor omówienia. ↩
Źródło
Gr. C. Wittig, Das zweite Gesicht („Drugie widzenie”), „Psychische Studien”, rocznik VIII, zeszyt 12, grudzień 1881, s. 563–566. Omówienie studium Carla du Prela opublikowanego w „Nord und Süd” we wrześniu 1881 roku. Rocznik dostępny w HathiTrust.