Nowoczesna Magia Huber Wittig 1879

Hipotezy

Moderne Magie.
Badanie naukowe

Omówienie pracy Johannesa Hubera, zmarłego profesora w Monachium. Autor omówienia: Gr. C. Wittig.

Wstęp redakcyjny: Czy uznanie niezwykłego zjawiska oznacza zarazem przyjęcie spirytystycznego wyjaśnienia? W tym tekście z 1879 roku Gr. C. Wittig omawia rozważania Johannesa Hubera o badaniu mediumizmu, a następnie polemizuje z jego próbami wyjaśnienia zjawisk za pomocą sił samej psychiki. Artykuł ukazuje spór między hipotezą działania duchów a poszukiwaniem nieznanych mechanizmów naturalnych. Przytoczone twierdzenia o nauce i doświadczeniach należą do historycznego tekstu; przekład zachowuje stanowiska obu autorów.

Nowoczesna magia. Badanie naukowe

Mamy już przed sobą ten drugi i ostatni artykuł niedawno zmarłego autora, zamieszczony w lipcowym zeszycie „Nord und Süd”, który zapowiadaliśmy na s. 328, pod literą d), lipcowego zeszytu „Psychische Studien”. Punktem wyjścia jest w nim dwuletnie badanie spirytualizmu przez komitet Towarzystwa Dialektycznego w Londynie w roku 1869. Następnie autor omawia czteroletnie badanie zjawisk przez słynnego fizyka Crookesa, który uznał je za fakty, nie sięgając jeszcze po hipotezę spirytualistyczną.

Wyróżniono artykuły „Timesa”, które swego czasu ostro ganiły pozostałych przyrodników za to, że Tyndall, Huxley, Lewes i inni stronili od poważniejszego studiowania tych zagadnień. Za istotny warunek ich zbadania uznano „wielokrotne, niestrudzone sprawdzanie, takie jak przy doświadczeniach w naukach przyrodniczych”. Trafnie scharakteryzowano angielskiego fizjologa Carpentera z jego hipotezą nieświadomej cerebracji i jedynie pozorną gruntownością w obalaniu zjawisk spirytualistycznych.

Zdaniem Hubera książka Daniela Home’a „Lights and Shadows of Spiritualism” („Światła i cienie spirytualizmu”) raczej potwierdza rzekome oszustwa niektórych angielskich mediów, niż sprowadza je w oczach wierzących do samych pozorów, chociaż sam Home był w Anglii i Rosji pierwszym apostołem spirytystycznej ewangelii i uczynił przekonanych zwolenników z takich ludzi jak lord Lindsay i chemik Butlerow.

Krótko wspomniano o wystąpieniach błyskotliwego filozofa przyrody Neesa von Esenbecka, profesora Perty’ego, profesora Franza Hoffmanna oraz I. H. von Fichtego w obronie sprawy spirytualistycznej, a także o „Bibliothek des Spiritualismus für Deutschland” pana Aksakowa i wydawanym przez niego miesięczniku „Psychische Studien”. Następnie autor przechodzi do działalności Slade’a w Londynie, Berlinie i Lipsku, przedstawia wrogie stanowisko Helmholza, Virchowa i Ed. von Hartmanna wobec jego zjawisk oraz ich uznanie i potwierdzenie przez profesora Zöllnera, profesora W. Webera, profesora Fechnera i matematyka Scheibnera.

Profesor Fechner pisze między innymi:

„Chciałoby się uchylić od uznania tak niewiarygodnych rzeczy; ostatecznie jednak fakty zmuszają. Tak było ze mną i z innymi tutejszymi obserwatorami”.

Wśród nich znajdował się również profesor chirurgii Thiersch, znany jako umysł sceptyczny i trzeźwo myślący.

Potem Huber streszcza najważniejsze treści sprawozdań profesora Zöllnera. Ganiąc jednak jego w pełni uzasadnioną polemikę, przemawia wyłącznie w interesie ukrytych przeciwników Zöllnera, którzy mogli go atakować tylko w ten formalny sposób, przybierając pozory neutralności. W rzeczywistości to Zöllner był i pozostaje stroną atakowaną. Ku irytacji swoich przeciwników przekonująco obalił wszystkie ich fałszywe i całkowicie mylące podstawowe poglądy na actio in distans, czyli działanie na odległość, oraz na rzeczywisty pogląd Newtona w tej sprawie.

Huber dostrzega jednak sztuczki panów Christianiego i Preyera w kwestii tak gorąco przez nich zalecanych naśladownictw iluzjonistycznych i powiada:

„Jeżeli jednak Preyer — na podstawie takich nic niemówiących doniesień Christianiego — wypina pierś i rzuca światu pytanie: «Cóż teraz powiedzą spirytyści na te wyjaśnienia?», odpowiadam ja, który spirytystą nie jestem, że właśnie takie obalanie spirytyzmu mogłoby dopiero narazić mnie na niebezpieczeństwo uwierzenia w niego. W każdym razie spirytyzm stanowi interesujące zagadnienie psychologii ducha epoki”.

Jego następująca dalej próba wyjaśnienia pochodzenia nowoczesnego spirytualizmu wyłącznie jako reakcji ludzkiego wnętrza na prymitywizm materializmu nie wydaje nam się całkowicie przekonująca. Spirytualizm istnieje przecież wraz ze swoimi zjawiskami dlatego, że rzeczywiście jest zakorzeniony w istocie człowieka duchowego, podobnie jak materializm w istocie człowieka zmysłowego. Nie jest to jedynie reakcja, lecz przewaga tego, co duchowe, nad tym, co zmysłowe — przewaga, która przejawiała się już w wielu innych formach sztuki i nauki.

Przywołane przez Hubera świadectwa istnienia spirytyzmu w zamierzchłej starożytności, od „Mysterien der Aegypter” Jamblicha aż po „A treatise on the Yoga-Philosophy” chirurga N. C. Paula (Benares 1851), jedynie potwierdzają nasz powyższy pogląd. Średniowieczne czarownictwo, jego zdaniem, zapewne nie opierało się wyłącznie na wierze w nie. W kwestii realności magnetyzmu zwierzęcego powołuje się on na Hufelanda i Akademię w Paryżu, która w 1826 roku zleciła 76 lekarzom i przyrodnikom stwierdzenie przypadków jasnowidzenia. Również David Friedrich Strauss miał otwarcie uznać rzeczywistość zjawisk występujących u jasnowidzącej z Prevorst, próbując jedynie sprowadzić je do miary własnego rozumienia.

Nauka powinna zatem zwrócić uwagę także na spirytyzm. Występuje on wobec nas jako nowy światopogląd i religia, a zarazem z programem reformy społecznej. Kant niestety miał igrać z czytelnikiem, zręcznie przeplatając powagę z ironią i nieustannie podważając jedno za pomocą drugiego. W rzeczywistości usiłował jednak tylko zamaskować własne zakłopotanie, ponieważ nie mógł zaprzeczyć niezwykłym rzeczom opowiadanym o Swedenborgu.

„Ten los Kanta może być przestrogą dla każdego, kto stanie wobec podobnego zadania”.

Mimo to Huber próbuje wskazać kilka punktów widzenia, które mogłyby posłużyć rozwiązaniu tych spirytystycznych zagadek. Quaestio facti, czyli kwestia rzeczywistego zachodzenia zjawisk, wydaje mu się rozstrzygnięta przez obserwacje ścisłych przyrodników:

„Jeżeli bowiem przy poczynionych przez nich przygotowaniach i przy wzmożonej uwadze, którą sam niesłychany charakter domniemanych zjawisk narzucał im w sposób naturalny, nie można osiągnąć pewnego stwierdzenia faktów, wówczas wątpliwa musiałaby się stać w ogóle możliwość dowodzenia faktów”.

Jednak mimo uznania ich rzeczywistości nie sądzi on jeszcze, że trzeba:

„Od razu czerpać dla nich podstawy wyjaśnienia z mglistej transcendencji… Ale właśnie przez zabobon, który zwykle pojawia się przy ich interpretowaniu, choć nie pozostaje z nimi jako faktami w żadnym koniecznym związku, zostają one tak ośmieszone, że ludzie nauki tylko z wielkim przezwyciężeniem samych siebie potrafią w ogóle do nich przystąpić. W ten sposób zaniedbuje się niestety wykorzystanie ich dla poznania przyrody i psychologii”.

Najwyraźniej ma na myśli hipotezę duchów i stwierdza:

„Być może w zjawiskach spirytystycznych mamy do czynienia ze spotęgowaniem sił duszy. Stałyby się one w znacznej mierze zrozumiałe, gdybyśmy mogli przypisać duszy jako poznającej i chcącej albo możliwość bezpośredniego oddziaływania na odległość (visio i actio in distans), albo oddziaływania zapośredniczonego przez subtelne emanacje organizmu.

W każdym razie siłą woli można byłoby wówczas, bez dostrzegalnego dla nas pośrednictwa mechanicznego, wywoływać zarówno w przedmiotach materialnych, jak i w duszach innych ludzi skutki odpowiadające zamiarowi tej woli. Jeżeli doświadczenia z hipnotyzmem dowodziły, że jedna osoba może odzwierciedlać swoją wolę i swoje wyobrażenia w świadomości innej osoby, a przez to całkowicie ją według siebie kształtować; jeżeli zatem obrazy jednej świadomości niejako odciskają się w drugiej, dlaczego miałoby być wykluczone, że takie odzwierciedlenie mogłoby dokonywać się także w rzeczach materialnych — a więc na przykład jako odcisk stopy na papierze pokrytym sadzą wewnątrz zamkniętej podwójnej tabliczki i tym podobne?

Wszak przyrodoznawstwo uczy dzisiaj, że każdy pokój może na swoich ścianach nosić fotografie wydarzeń, które się w nim rozegrały. Jeżeli wola potrafi oddziaływać na odrębny byt innej świadomości, nie potrzeba także przyjmować czwartego wymiaru, aby wyjaśniać jej działania w zamkniętych pomieszczeniach.

Nawet tak zwane materializacje, jeżeli u ich podstaw leży coś rzeczywistego, stałyby się w ten sposób zrozumiałe w sposób naturalny. Albo bowiem są one odbiciami obrazów wyobraźni mediów w świadomości obecnych, które przez projekcję do narządów zmysłów przybierają w niej postać zmysłową, albo też są rzeczywistymi, przemijającymi tworami obiektywnymi, podobnie jak każdy dźwięk unosi się w powietrzu jako przelotna postać. Powstawałyby wówczas dlatego, że owe wytwory wyobraźni otrzymywałyby w emanacjach wydobywających się z organizmu medium materiał do ucieleśnienia.

Dalsze zjawiska, takie jak zniesienie czucia, rozwój zdolności przeczuwania aż do wyraźnego jasnowidzenia, cudowne uzdrowienia itd., są faktami tak dobrze poświadczonymi i poręczonymi przez samą naukę, że nie mamy prawa wątpić w ich występowanie podczas manifestacji spirytystycznych. Nasza psychologia potrafi je już także częściowo uczynić zrozumiałymi”.

Zarówno to wyjaśnienie, jak i jego dalsza fizyczna interpretacja zjawisk zostały sformułowane nadzwyczaj przenikliwie, lecz zapewne nie obejmują wszystkich przejawów spirytualizmu. Dotyczy to zwłaszcza swoistych objawień osób zmarłych, w których nie czerpie się ani z umysłu i świadomości medium, ani z umysłów i świadomości pozostałych obecnych.

„Dzisiejszy naturalizm ociera się o spirytyzm bardziej, niż sam przypuszcza”

— twierdzi dalej Huber, rozwijając swój pogląd.

„Jeżeli Strauss włączał akty psychiczne w łańcuch działań fizycznych i pojmował je jako przekształcenie ruchu mechanicznego i ciepła, jakże bliski był wniosek, że wyobrażenie i wola, skoro miały powstać z ruchu materii, mogą również z powrotem przemienić się w taki ruch, a następnie, wypływając z organizmu i przechodząc do świata zewnętrznego, wywoływać w nim skutki, które przedstawiałyby się nam jako mechanicznie niezapośredniczone działania na odległość, ponieważ naszymi zmysłami nie potrafimy śledzić kręgów fal wzbudzanych przez ruchy wychodzące z organizmu. Istotnie, dlaczego według tej hipotezy żywa wyobraźnia nie miałaby móc przemienić się w obiektywny obraz? Obserwacja, że media po swoich pokazach popadają w stan największego wyczerpania, jedynie by ją wspierała”.

Można by temu przeciwstawić tylko to, że najżywsza nawet wyobraźnia najbardziej autentycznego i genialnego artysty nie czyni go jeszcze medium spirytualistycznym — w przeciwnym razie wszyscy artyści, począwszy od Praksytelesa, byliby takimi mediami.[1] Do bycia medium potrzebny jest natomiast całkiem swoisty, działający z zewnątrz inteligentny wpływ, który bierze je w swoją moc.

Jedyny kamień węgielny i zwornik wyjaśnienia, który rozwiązuje problem zadowalająco i pod każdym względem — hipoteza duchów — wciąż jest odrzucany przez budowniczych, ponieważ wolą oni hipotezę mechaniczną. Lecz nawet tak dobrze wyjaśniona mechanika nieba i ziemi ma w sile ciążenia nadal niezrozumiałe, ciemne podłoże, którego centrum z pewnością znajduje się w praduchu.

Do tej myśli zbliża się ponownie nasz autor, który niestety tymczasem zmarł, kiedy zgodnie z najnowszą teorią atomistyczną przedstawia atomy — jako nośniki i sprawców wszelkiego ruchu oraz wszelkiego życia w przyrodzie — jako pojmowane przez ich badaczy już nie jako same w sobie martwe i bezczynne, lecz wypełnione działaniami, które:

„Trudno wyobrazić sobie inaczej niż przez analogię do działań psychicznych. Pod tym względem — konkluduje — Haeckel i Zöllner spotykają się ze sobą. Tak oto ostatecznie stykają się skrajności materializmu i spirytyzmu, gdyż oba sprowadzają zjawiska fizyczne do działania sił psychicznych”.

Między Haecklem a Zöllnerem istnieje jednak naszym zdaniem ta wielka różnica, że Zöllner szuka swoich inteligencji nie wyłącznie w atomach materii, jak Haeckel, lecz raczej w atomach samego uniwersalnego ducha.

Gr. C. Wittig


Przypis oryginalny

[1] Por. przekład „Benvenuto Cellini” dokonany przez Goethego, księga II, rozdział 1 i rozdział 13. ↩

Objaśnienia redakcyjne

Autorstwo: nagłówek „Moderne Magie” wymienia Johannesa Hubera, zmarłego profesora w Monachium, ponieważ omawiany tekst dotyczy jego pracy. Właściwe omówienie, zawierające streszczenia, cytaty i polemikę, jest jednak podpisane „Gr. C. Wittig”. Nie jest to zatem pełny przekład pierwotnego artykułu Hubera z „Nord und Süd”, lecz pełny przekład jego omówienia w „Psychische Studien”.

Terminologia: „nieświadoma cerebracja” oznacza w przywołanej hipotezie nieświadomą aktywność mózgową; „emanacje” lub „efluwia” to postulowane przez ówczesnych autorów subtelne oddziaływania wydobywające się z organizmu. „Hipoteza duchów” oznacza wyjaśnienie zjawisk działaniem inteligencji zmarłych. Twierdzenia o hipnotyzmie, jasnowidzeniu, uzdrowieniach i fizyce zachowano jako część historycznej argumentacji.

Nota źródłowa

Tytuł oryginalny: Moderne Magie., podtytuł w druku: Wisenschaftliche Prüfung.
Tytuł polski: Nowoczesna magia. Badanie naukowe.
Autor omówienia: Gr. C. Wittig.
Omawiany autor: Johannes Huber, w nagłówku określony jako zmarły profesor w Monachium.
Źródło przekładu: „Psychische Studien”, rocznik VI, zeszyt 8, sierpień 1879, s. 370–375.