Mediumistische Vexirbilder.
Podpis autora: Gr. C. W.
Wprowadzenie redakcyjne: Autor notatki z „Psychische Studien” polemizuje z sylwestrowym felietonem pisma „Daheim”. Punktem wyjścia jest obrazek z ukrytymi postaciami: dopiero zmiana sposobu patrzenia pozwala dostrzec to, co od początku znajdowało się przed oczami. Taką samą zmianę spojrzenia autor proponuje w odniesieniu do doświadczeń Henry’ego Slade’a. Zachowano ironię, cytaty i komentarze w nawiasach kwadratowych; śródtytuły dodano redakcyjnie.
Gdzie ukrywa się stary Fryc?
W „Daheim-Beilage” z 29 grudnia 1877 roku, dodatku do numeru 13, rocznika XIV z 1878 roku, wydawanego przez Ottona Klasinga w Lipsku, znajdujemy sylwestrową pogawędkę, której różnorodną treść najgoręcej polecamy również naszym czytelnikom.
Choć redakcja owego pisma bynajmniej tego nie zamierzała, tekst ten niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki objaśni im również to, co dotychczas wydawało się niewiarygodne w sprawie Slade’a. Stanie się tak dzięki obejrzeniu i rozwiązaniu dołączonych interesujących obrazków-zagadek, o które każdy powinien się postarać, aby samemu doznać zaskoczenia.
Pod jednym z obrazków widnieje pytanie: „Gdzie ukrywa się stary Fryc?”. Upływa sporo czasu, zanim szukające oko dostrzeże jego postać i jego charciki, wyłaniające się jako jasne, pozostawione bez zaciemnienia figury spomiędzy ciemnych gałęzi drzew w ogrodzie pałacowym Sanssouci.
Równie zaskakujące jak działanie i rozwiązanie tego obrazka może się okazać bliższe przyjrzenie się właściwym zjawiskom pana Slade’a i zbadanie ich rzeczywistego podłoża. Dotychczas niemiecka publiczność także śledziła jedynie ciemne strony tego obrazu, pozostawiając bez uwagi jego naprawdę znaczące jasne partie. Nie dotarła więc jeszcze do prawdziwego zrozumienia sprawy.
Dwadzieścia marek za seans
Również redakcja „Daheim” bynajmniej nie czuje się jeszcze w tej sprawie jak u siebie w domu. Oburza ją dwadzieścia marek, które pan Slade pobiera za seans, lecz z tego, co może za tę cenę zobaczyć i zaobserwować, nie potrafi jeszcze wydobyć możliwych stu procent. Zadowala się jednoprocentowym odsetkiem w postaci zwykłej sylwestrowej pogawędki i pyta:
„Dziwi Państwa jego wystąpienie?”.
A następnie powiada:
„Nas również niezbyt pociąga przenoszenie tutaj tego amerykańskiego oszustwa, które przez wirowanie stolików już raz się do nas zbliżyło”.
„Jakże ta sprawa mogła znaleźć aż taki oddźwięk po drugiej stronie oceanu?” — na to pytanie odpowiada następująco:
„W Ameryce spirytyzm rozwinął się dalej i jako diametralne przeciwieństwo materializmu zasługuje mimo wszystko na uwagę”. [Także jako rzeczywiste oszustwo? — Autor omówienia].
Spór o amerykański spirytualizm
Następnie redakcja próbuje przedstawić nazbyt krótką, a przez to nazbyt chybioną charakterystykę amerykańskiego spirytualizmu na przykładzie jasnowidza z Poughkeepsie, Andrew Jacksona Davisa, według jego autobiografii „Der Zauberstab” [„Czarodziejska różdżka”]. Na zakończenie mówi:
„Niski, wręcz średniowieczny poziom wykształcenia amerykańskich mas nadzwyczaj sprzyjał [? Sądzimy raczej, że hamował — Autor omówienia] rozprzestrzenianiu się egzaltowanego spirytyzmu. Zagnieździli się oszuści. [Jacy na przykład? — Autor omówienia].
Do jego rozpowszechnienia znacznie przyczyniła się powszechna prozaiczność i trzeźwość amerykańskiego życia. [Ta przecież najmniej skłonna jest wierzyć w egzaltowane duchy. — Autor omówienia]. Im bardziej przyziemna jest egzystencja jakiegoś narodu, tym dziksze będą fantazje, za pomocą których jego niewykształcone warstwy usiłują zaspokoić potrzebę poezji, nieobcą żadnemu ludzkiemu sercu. [Czy spirytyzm eksperymentalny jest fantastyczną poezją? — Autor omówienia].
W życiu kulturalnym Amerykanów spirytyzm odgrywa jednak pewną rolę i trzeba się tam z nim liczyć; [Z tym zgadzamy się całkowicie! — Autor omówienia] choćbyśmy mieli o nim jak najniższe mniemanie. Oby tylko od nas trzymał się z daleka!”.
Ale dlaczego redakcja ma o nim tak niskie mniemanie? Czy dlatego, że seans wart jest, licząc po przyjacielsku, swoich dwadzieścia marek? I dlaczego chce trzymać go z dala od siebie? Czy dlatego, że nie chce i nie ma ochoty zapłacić tych dwudziestu marek za siebie?
Z jej własnych wywodów nie potrafimy dotąd wydobyć bardziej przekonującego powodu. Sama przecież oświadcza, że po tamtej stronie oceanu zasługuje on na uwagę jako przeciwwaga dla materializmu i że trzeba się z nim liczyć. Czyż jednak po naszej stronie naprawdę nie ma już materialistów lub przeciwników materializmu, którzy mieliby dwadzieścia marek kieszonkowego na tak doniosłą sprawę?
Gr. C. W.
Uwagi redakcyjne do przekładu
Niemieckie Vexirbilder oznacza tutaj obrazki-zagadki z ukrytymi postaciami. Autor wykorzystuje je jako metaforę sposobu postrzegania zjawisk mediumicznych.
W zdaniu o redakcji „Daheim”, która nie czuje się „jak u siebie w domu”, zachowano sens gry słów: daheim oznacza „w domu”. Komentarze w nawiasach kwadratowych są częścią oryginalnej polemiki, a nie dodatkami tłumacza.
Nota źródłowa
Gr. C. W., „Mediumistische Vexirbilder” [„Mediumiczne obrazki-zagadki”], „Psychische Studien”, rocznik V, zeszyt 3, marzec 1878, s. 126–127, część III: „Tagesneuigkeiten, Notizen u. dergl.” [„Aktualności, notatki i podobne wiadomości”]. Przekład na podstawie dostarczonego skanu. Numer pierwszej strony ustalono według ciągłości paginacji; oznaczenie rocznika, zeszytu i miesiąca widnieje na stronie 128 tego samego wycinka.
Przywołane źródło polemiki: „Daheim-Beilage”, 29 grudnia 1877 roku, dodatek do nr 13, rocznik XIV, 1878, wydawca Otto Klasing, Lipsk. Datę dzienną i oznaczenie rocznika przytoczono zgodnie z artykułem; dodatku nie porównywano z odrębnym egzemplarzem.