Idea transplantacji (przesadzania) dusz

Hipotezy

Idea transplantacji (przesadzania) dusz ludzkich we wszechświecie

Die Idee der Transplantationen (Verpflanzungen) der Menschenseelen im Universum

Autor: prof. dr Franz Hoffmann.

Na podstawie dzieła H. Baumgärtnera „Die Weltzellen” („Komórki kosmiczne”; Lipsk, Brockhaus, 1875).[1]

Wstęp redakcyjny: „Transplantacja” oznacza w tym artykule przeniesienie duszy i jej sił życiowych do innego środowiska kosmicznego. Hoffmann omawia koncepcję Baumgärtnera, według której Ziemia jest miejscem powstawania życia, a dalszy rozwój istot mógłby odbywać się na innych planetach. Szczególne znaczenie ma tu pytanie o zachowanie pamięci oraz dorobku duchowego po śmierci. Przedstawione rozważania należą do historycznej spekulacji przyrodniczej i filozoficznej.

Szósty rozdział tego pełnego interesujących myśli dzieła, zatytułowany „Die Fortdauer nach dem Tode” („Dalsze istnienie po śmierci”), w znamienny sposób styka się z naukami spirytualizmu. Według autora po długim okresie rozwoju wyłonił się człowiek i wkroczył w moralny porządek świata. Powstaje zatem pytanie, czy procesy stwórcze zmierzają do określonych celów i jakie są to cele.

Jeśli już przy rozpatrywaniu zapasów zgromadzonych w nasionach roślin oraz budowy jaja zwierzęcego i tym podobnych rzeczy dostrzegaliśmy działanie przewidywania i planowości, to pytanie o realizację celów narzuca się nam w znacznie wyższym stopniu, gdy rozważamy zdumiewający rozwój zwierząt — od prostego organizmu jednokomórkowego aż do człowieka. Rozwój ten z całą pewnością dokonywał się nie przez stopniowe przemiany, lecz przez przeobrażenia zarodków pod wpływem oddziaływań kosmicznych, według zgodnego z prawami planu działającego od wewnątrz.

Czy jednak wraz ze stworzeniem rodzaju ludzkiego osiągnięty został najwyższy cel? Z pewnością nie. Nie tylko bowiem pojedynczy człowiek podlega śmierci, lecz bez wątpienia nadejdzie również okres, w którym sam rodzaj ludzki ulegnie zagładzie, podobnie jak sama Ziemia — tak jak inne ciała niebieskie rozpadały się w roje aerolitów. Powstaje więc pytanie: jakie jest ostateczne przeznaczenie ludzi na Ziemi, skoro pojedynczy człowiek umiera, cały rodzaj ludzki przestaje istnieć, a Ziemia się rozpada?

Ziemia jest jednak, jak wykazano wcześniej, częścią komórki kosmicznej i dlatego ma dla niej większe lub mniejsze znaczenie, podobnie jak komórka oddziałuje zwrotnie na swoją poszczególną część. Przez komórkę kosmiczną, do której należymy, przepływają prądy życia („Die Weltzellen”, s. 15, 17, 18, 22, 25). Okresowo powracające na Ziemi akty stwórcze, prowadzące do powstawania wyższych form, pozostawały najwyraźniej pod wpływem tego rodzaju ruchów we wszechświecie i były wywoływane przez ruchy w komórce kosmicznej, do której należymy.

Czy możemy zatem wejść w taki prąd życia? Nie można byłoby temu zaprzeczyć, gdybyśmy najpierw potrafili wykazać możliwość kontynuacji życia po śmierci oraz dalszego trwania naszego istnienia na innych ciałach niebieskich lub w innych przestrzeniach kosmicznych. Skoro to, co działa w mięśniach i nerwach zwierzęcia — prądy elektromotoryczne — można przeprowadzić na żelazny drut multiplikatora, to również skupiona, zjednoczona siła życia musi dawać się przenieść na odchodzącą duszę.

Przy transplantacjach na inne ciała niebieskie nie trzeba wzbudzać nowego życia; chodzi jedynie o to, by istniejące siły weszły w nowy związek ze światem zewnętrznym. Przez samo przeprowadzenie prądu życia można byłoby wywołać życie w odpowiedniej do tego materii. Założenie możliwości przeniesienia tego, co w nas działa, na przedmioty świata zewnętrznego, dzięki czemu możliwe byłoby nasze dalsze istnienie, oznacza zatem nie tyle, że najwyższa siła w nas, nazywana duszą, mogłaby oddzielić się od grubszej materii ciała i gdzieś nadal istnieć, ile raczej, że całość tego, co działa, jeżeli zawiera się w prądzie elektrycznym dającym się dokądś przeprowadzić, mogłaby w odpowiednich warunkach przejawiać działania życiowe.

Ponieważ prądy życia bez wątpienia przepływają przez komórki kosmiczne, a Ziemia okazuje się w tym uczestniczyć, z wielkim prawdopodobieństwem wynika stąd, że najważniejsze wytwory ziemskiego życia przechodzą do tych prądów życia wszechświata. W jakich miejscach wszechświata mogłyby się znaleźć nowe siedziby, w których możliwe byłoby dalsze istnienie dusz ludzkich?

Najpierw nasuwa się myśl o innych ciałach niebieskich, na których być może istnieją warunki do kontynuowania życia. Przeniesienie ożywiających prądów elektromotorycznych jest przecież do pomyślenia, ponieważ mogą one przenikać przestrzeń podobnie jak promień światła, a także dlatego, że w komórkach kosmicznych, tak jak w każdej komórce roślinnej i zwierzęcej, bez wątpienia występują prądy życia przepływające z jednej części do drugiej.

Na Słońcu takie transplantacje nie mogą zachodzić z powodu odbywających się tam procesów spalania. Cztery zewnętrzne planety naszego Układu Słonecznego składają się z tak lekkiej substancji, że muszą na nich panować zupełnie inne warunki niż na Ziemi. Wobec tego nie wydają się one miejscami powstawania zarodków życia dla wszechświata, jakim jest Ziemia. Mogłyby natomiast nadawać się do przyjmowania prądów życia z miejsc ich powstawania w naszym Układzie Słonecznym.

Jeśli możemy przy tym zakładać, że w różnorodnym ukształtowaniu planet naszego Układu Słonecznego, dzięki któremu transplantacje stały się możliwe, uczestniczyła siła myśląca — Duch Boży — to przed naszym wzrokiem rozwija się teraz wspaniały obraz ruchów życia we wszechświecie. W naszym Układzie Słonecznym Ziemia i prawdopodobnie wszystkie planety wewnętrzne, z wyjątkiem asteroid, są miejscami powstawania zarodków życia dla wszechświata. Z tych miejsc życie przenosi się na planety zewnętrzne i dostosowuje do panujących tam warunków. Na tych lekkich ciałach niebieskich występują więc zapewne postacie bardziej ulotne.

Możemy przyjąć, że pamięć zostaje zachowana. Skoro bowiem na przykład za pośrednictwem mikroskopijnie małych plemników wszystkie właściwości samca mogą zostać przeniesione na nowego osobnika, to możemy również zakładać, że w wyższym stopniu to samo dotyczy całkowitego prądu elektrycznego, za pomocą którego dokonuje się transplantacja. Jeżeli jednak owo odnowienie trwa nadal, możliwe jest przeniesienie zdobyczy życia duchowego, które pojedyncza istota i cały rodzaj zgromadziły w poprzednim życiu. Wysoko rozwinięte życie duchowe na planetach zewnętrznych jest zatem bardzo prawdopodobne.[2]

Skoro zaś możemy zakładać, że wszystkie gwiazdy stałe na niebie są słońcami, wokół których z kolei krążą planety, a w komórce kosmicznej, do której należymy, znajduje się bardzo wielka liczba takich układów, wszystkie światy natomiast pozostają w nieustannym ruchu, to możemy przyjąć, że zewnętrzne warstwy ciał niebieskich w tych układach wciąż na nowo przesuwają się obok siebie i że zachodzi przy tym wymiana sił. W ten sam sposób mogłyby więc odbywać się również transplantacje, tak jak według wszelkiego prawdopodobieństwa zachodzą one z planet wewnętrznych naszego Układu Słonecznego na planety zewnętrzne.

Wiemy ponadto, że cały wielki układ Drogi Mlecznej obraca się wokół wspólnego środka, co nie może się odbywać bez oddziaływania zewnętrznych sił wprawiających go w ruch. Ponownie zostajemy więc skierowani ku wzajemnym oddziaływaniom, w których transplantacje również wydają się konieczne.

Jeśli w ten sposób wzniesiemy się aż do najbardziej zewnętrznej warstwy świata organicznego, ukaże się nam przestrzeń nieskończona — niezmierzona, skoro przecież stanowi całość — w której nadal działają siły. Ruch układów kosmicznych nie mógłby bowiem odbywać się bez nich. Jesteśmy nawet zmuszeni zakładać obecność odpowiednich sił również przy organizowaniu się ciał niebieskich, gdyż już sama materia kosmiczna, która wciąż na nowo wnika w świat organiczny i z której wciąż na nowo powstają układy kosmiczne, może docierać do nas jedynie z tych przestrzeni.

W tych przestrzeniach wszechświata mogą się również znajdować miejsca gromadzenia się sił wydobywających się wzwyż w prądach organicznego uniwersum, a mianowicie istot, które wzniosły się najwyżej w rozwoju — zgodnie z wyobrażeniami chrześcijańskimi byłyby to mieszkania zbawionych.

Przypisy oryginalne

  1. Por. „Anthropologie” Perty’ego, tom I, s. 114 i nast.
    Powrót do tekstu.
  2. Podobnie Kant w swojej „Allgemeine Naturgeschichte und Theorie des Himmels” („Powszechna historia naturalna i teoria nieba”, 1755): „Kant’s sämmtliche Werke”, wydanie Hartensteina, wyd. 2, s. 336 i nast.
    Powrót do tekstu.

Objaśnienia redakcyjne

„Komórki kosmiczne”: Tak oddano niemieckie Weltzellen. W przedstawionej koncepcji są to większe całości kosmiczne, których części oddziałują na siebie analogicznie do składników żywego organizmu.

„Odnowienie”: W ustępie o zachowaniu pamięci druk zawiera słowo Erneuerung („odnowienie”). Zachowano je w przekładzie, mimo że tok wywodu dotyczy pamięci i przeniesienia wcześniejszego dorobku duchowego.

Zakres tekstu: Opracowanie obejmuje wyłącznie artykuł o transplantacjach dusz. Rozpoczynający się na s. 220 tekst „Die Materialisation der Empfindungen und Gedanken” („Materializacja wrażeń i myśli”) jest odrębnym artykułem.

Nota źródłowa

Franz Hoffmann, „Die Idee der Transplantationen (Verpflanzungen) der Menschenseelen im Universum” („Idea transplantacji [przesadzania] dusz ludzkich we wszechświecie”), Psychische Studien, rocznik IV, zeszyt 5, maj 1877, dział II: „Theoretisches und Kritisches” („Zagadnienia teoretyczne i krytyczne”), s. 217–220. Numer pierwszej strony ustalono z ciągłości paginacji; nie jest widoczny na tej stronie skanu. Przekład na podstawie dostarczonego pliku PDF.

Omawiane dzieło: H. Baumgärtner, „Die Weltzellen”, Lipsk, Brockhaus, 1875; zwłaszcza rozdział szósty, „Die Fortdauer nach dem Tode”. Dane o książce oraz odwołania do Perty’ego i Kanta podano za artykułem Hoffmanna, bez niezależnej weryfikacji przywołanych wydań.