Marpingen – objawienia Maryjne

Ogólne

Nieco o tak zwanych cudownych zjawiskach w Marpingen
Etwas von den sogenannten Wundererscheinungen in Marpingen.
autor: Gr. C. Wittig

Wstęp redakcyjny: W artykule ze stycznia 1877 roku autor zestawia doniesienia prasowe o wydarzeniach w Marpingen: wizjach trzech dziewczynek, przypisywanych im uzdrowieniach, napływie pielgrzymów i działaniach władz. Przytacza zarówno głosy przychylne relacjom dzieci, jak i próbę ich psychologicznego wyjaśnienia. Kończąc tekst, wstrzymuje się od ostatecznego sądu. Poniższy przekład zachowuje te zastrzeżenia oraz rozróżnienie między opisem wydarzeń a cytowanymi ocenami prasowymi.

Za pośrednictwem anonimowego prenumeratora otrzymaliśmy niedawno numery 299, 300 i 302 „Kölnische Volkszeitung” z 29 i 30 października oraz 1 listopada 1876 roku, zawierające trzy artykuły o „Die Ereignisse in Marpingen” – „Wydarzeniach w Marpingen”. Korespondent przedstawia w nich swoje obserwacje i zebrane wiadomości o szeroko omawianych rzymskokatolickich objawieniach Matki Bożej oraz stara się, na ile to możliwe, zapoznać czytelników z faktami i obecnym stanem sprawy.

Nie odważa się wydać ostatecznego sądu o rzeczywistości objawień ani o ich nadprzyrodzonym charakterze, ponieważ kieruje się postanowieniem Soboru Trydenckiego – sesja 25, de invoc. sanct. – oraz papieża Urbana VIII, zgodnie z którym nowych cudów nie wolno uznawać bez uprzedniego orzeczenia biskupa, to znaczy powoływać się na nie w kaznodziejstwie i kulcie.

Wobec frywolnego wykorzystywania i zniekształcania sprawy w gazetach i pismach satyrycznych, wobec zaciekłej zuchwałości, z jaką po stronie liberalnej bez zbadania potępia się wszystko jako „oszustwo”, a także wobec postępowania policji w Marpingen, która, jak wiadomo, aresztowała miejscowego proboszcza i współuczestników jako podżegaczy, podjęto przynajmniej próbę możliwie obiektywnego przedstawienia faktów – równocześnie z katolicką „Germanią” w Berlinie.

Troje dzieci, ośmioletnie dziewczynki Margaretha Kunz, Katharina Hubertus i Susanne Leist, przebywa wieczorem 3 lipca w pobliskim lesie Härtelwald, zbierając jagody, określone w tekście jako „Wälen”.

„Nagle, w miejscu niedaleko wejścia do lasu, Susanne Leist głośno krzyczy i przywołuje swoje towarzyszki. Blade ze strachu, wszystkie trzy śpieszą z powrotem do wsi, do domu rodziny Leist, i najpierw rozmawiają między sobą o tym, co widziały. Potem opowiadają rodzicom i starszemu rodzeństwu, że zobaczyły białą kobietę w białym welonie, białej spódnicy i białych pończochach; siedziała między dwoma krzewami i trzymała dziecko na prawym ramieniu. Dziecko miało na głowie biały wianuszek, na sobie białą sukienkę i białe pończochy, lecz wokół szyi niebieską wstążeczkę”.

Następnego popołudnia o czwartej dzieci ponownie poszły do lasu, w pobliże miejsca z poprzedniego dnia. Podczas trzeciego „Ojcze nasz”, które odmawiały, Margaretha Kunz i Katharina Hubertus zobaczyły świetlistą postać bezpośrednio przed sobą. Tym razem ich strach zniknął i odważnie, z własnej inicjatywy, zadały pytanie:

– Paniusiu, kim jesteście? – w gwarowym brzmieniu źródła: „Wäschen, wer bint ihr?”

– Jestem Niepokalanie Poczęta!

– Co mamy robić?

– Powinnyście pobożnie się modlić!

Następnie poszły do domu, modląc się jeszcze po drodze, i opowiedziały o tym, co zaszło. Wielokrotnie podawano ich słowa w wątpliwość, lecz bezskutecznie. Tego samego wieczoru o ósmej trzy dziewczynki wraz z kilkorgiem innych dzieci i kilkoma dorosłymi ponownie udały się do lasu. Modliły się jak poprzednio i objawienie nastąpiło w taki sam sposób. Postać znów powiedziała do nich:

„Pobożnie się modlić i nie grzeszyć”.

Objawienie towarzyszyło dzieciom aż do początku wsi. Dorośli, którzy go nie widzieli, na próbę na przemian zasłaniali dzieciom oczy, aby sprawdzić, czy niezależnie od siebie wskażą to samo miejsce, w którym znajduje się postać. Próba wypadła pomyślnie.

Już 5 lipca do lasu śpieszyli chorzy i miały tam nastąpić cudowne uzdrowienia. Pierwszym miało być uzdrowienie górnika Petera Rectenwalda, który od jedenastu miesięcy był niezdolny do pracy i tak cierpiący, że nie mógł już znieść ani ciepłego, ani zimnego powietrza. Dzieci przyłożyły jego rękę do znajdującej się na drodze stopy postaci, widocznej tylko dla nich. Oświadczył, że w owej chwili czuł się tak, jak gdyby choroba spłynęła mu przez ciało w dół niczym lodowata woda.

Kolejne uzdrowienie, potwierdzone nawet przez lekarza powiatowego z St. Wendel, dotyczyło siedmioletniej Magdaleny Kirsch, która przez dwadzieścia pięć tygodni chorowała niemal śmiertelnie. Ze względu na zwięzłość musimy je tutaj pominąć i odesłać czytelników do źródeł wymienionych na początku. Katharina Hubertus oświadczyła:

„Matka Boża była tak piękna. Nie można spojrzeć Jej w twarz; to tak, jakby patrzeć w słońce”.

W następstwie tych wydarzeń, a także prasowego sprawozdania miejscowego duchownego, proboszcza Neureutera – którego później z tego powodu aresztowano – napływ ludności stał się tak wielki, że wezwano wojsko. Dnia 12 lipca objawienie miało za pośrednictwem dzieci polecić zgromadzonym, aby czerpali uzdrawiającą wodę z wyżej położonego źródła.

Wieczorem 13 lipca dalsze gromadzenie się chorych i pielgrzymów zostało udaremnione przez interwencję siły zbrojnej. Las opróżniono z ludzi i obsadzono żołnierzami. Dzieci siłą powstrzymywano przed odwiedzaniem lasu, co bardzo je smuciło.

Jednak 24 lipca objawienie nastąpiło w domu Kathariny Hubertus. Margaretha Kunz, która pośpieszyła do niej, widziała postać już na ulicy. Pełniący wartę żołnierz, który słyszał radosne okrzyki dzieci, chodził niespokojnie tam i z powrotem, nie zjadł kolacji i powiedział:

„Czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałem!”

Kilka dni później równie zaskakujące objawienie miało miejsce w miejscowej szkole. O drugiej piętnaście po południu nauczycielka zauważyła, że dwoje dzieci nagle blednie i wpatruje się w określonym kierunku. Zapytane, co im jest, odpowiedziały, że jest tu Matka Boża, a później wyjaśniły, że objawienie trwało do drugiej trzydzieści. Następnego dnia wojsko zostało odwołane.

Z dniem 7 sierpnia miał rozpocząć się nowy etap widzeń. Dzieci twierdziły, że znów wspólnie oglądały rozmaite zjawiska nawiązujące do swoiście katolickich wyobrażeń: na przykład Ducha Świętego w postaci gołębicy, Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus w otoczeniu aniołów, następnie gwiazdę większą od księżyca nad lasem Härtelwald, procesje zmierzające w powietrzu ku kościołowi parafialnemu i tym podobne.

Od pierwszych dni września w wizjach dzieci obok domniemanej Matki Bożej zaczynają jednak pojawiać się postacie Złego, raz niesamowite i odstraszające, innym razem przymilne. Donosi się także o pojawieniu się domniemanej duszy czyśćcowej. Poza tym zachowanie trojga dzieci ma być całkowicie normalne. Wezwano je również przed sąd i przesłuchiwano, co zniosły bez lęku i z pełną przytomnością umysłu.

„Władza świecka – powiada nasz korespondent – nie jest w takich sprawach kompetentna, a gdyby nawet była, ma niewielką ochotę stwierdzać cuda, za to tym większą wykazywać ich nieistnienie”. Dalej pisze:

„… Przy ogromnej i kosztownej gorliwości, z jaką policja od początku zabiegała o wykrycie «oszustwa», można być pewnym, że nie ukrywałaby odpowiadającego jej celom negatywnego wyniku takich badań. Skoro zaś w rzeczywistości nie jest w stanie ani podważyć ogłoszonych cudów, ani na podstawie dochodzeń sądowych stwierdzić oszustwa w inscenizowaniu objawień, może przypisać tylko sobie to, że niektórzy ludzie sądzą, iż przez swą bezowocną gorliwość – nawet przy aresztowaniu miejscowego proboszcza – sama wbrew woli składa świadectwo prawdziwości ogłoszonych uzdrowień: wprawdzie jedynie negatywne, ale z tego powodu bynajmniej niezasługujące na lekceważenie”.

„Deutsche Ver.-Corr.”, z pewnością świadek niepodejrzany w takich sprawach, pisze:

„Dotychczas nie dowiedziono poglądu, że od początku chodziło o oszustwo zainicjowane przez duchownych, którzy uczynili dzieci jedynie swoim narzędziem. Raczej wydaje się, że kilkoro sensytywnych dzieci, pobudzonych maryjnym oszustwem w Reichslandzie, nauczaniem katechizmu i pragnieniami żywionymi w domu, rzeczywiście miało wizje”.

Mówi się również o objawieniach w Krüth w Alzacji, lecz tam podejrzewa się demoniczną sztuczkę niewidzialnego oszusta przebranego za anioła światłości. My także powstrzymujemy się na razie od wszelkiego sądu, dopóki objawienia nie dobiegną końca, co według jednej z zawartych w nich przepowiedni ma nastąpić we wrześniu 1877 roku.

Gr. C. Wittig

Nota źródłowa

Gr. C. Wittig, „Etwas von den sogenannten Wundererscheinungen in Marpingen” [„Nieco o tak zwanych cudownych zjawiskach w Marpingen”], „Psychische Studien”, rocznik IV, zeszyt 1, styczeń 1877, s. 24–27. Przekład z niemieckiego na podstawie udostępnionego skanu. Zachowano podpis autora w postaci podanej w druku. Tekst odwołuje się przede wszystkim do trzech artykułów „Die Ereignisse in Marpingen” w „Kölnische Volkszeitung”, numery 299, 300 i 302 z 29 i 30 października oraz 1 listopada 1876 r.; przywołuje też „Germanię” i „Deutsche Ver.-Corr.”. Tych publikacji prasowych nie porównywano niezależnie. Opracowanie obejmuje cały artykuł o Marpingen; znajdująca się na początku skanu końcówka wcześniejszego tekstu Franza Hoffmanna nie należy do niego.