Kilka słów o poetach i o tym, co opowiadają

Jasnowidzenie

W godnej uwagi książce Hades (Frankfurt 1810), na stronie 114 i następnych, znajduje się następujący fragment:

Należy jednak zauważyć, że ludzie żyjący bliżej natury częściej niż inni podlegają tej chorobie albo nieprawidłowości, jaką jest rozwinięta zdolność przeczuwania. Byłoby wszakże zupełnym błędem uznawać z tego powodu wiarę w taką zdolność za przejaw nieokrzesania i zabobonu. Przyczyna jest inna. Stanie się ona bardziej zrozumiała, gdy dodam, że większą skłonność do tego mają kobiety niż mężczyźni, a także dzieci i ludzie o dziecięcej naturze bardziej niż osoby obdarzone cechami przeciwnymi.

Rzecz przedstawia się następująco: tam, gdzie dominuje wyobraźnia, będąca zarówno organem zdolności przeczuwania, jak i talentu poetyckiego, zwierciadło pozostaje otwarte. Tam natomiast, gdzie przeważa rozum, ów organ i jego zdolność zostają stłumione. Prawdziwy poeta również przeczuwa na swój sposób. Wypowiada wiele rzeczy, których nigdy się nie nauczył, i widzi to, czego nigdy mu nie pokazano. Stąd pochodzi dawne wyobrażenie o natchnieniu udzielanym przez Muzy.

U prawdziwego poety zmysł skierowany ku światu nadzmysłowemu jest ponadto otwarty w takim stopniu, że jego serce łatwo ożywiają uczucia religijne. Można to zaliczyć do oznak poetyckiego uzdolnienia. Z drugiej strony wyobraźnia poety jest nazbyt samodzielna i przez to upodabnia się do rozumu, który pragnie wszystkim władać. Traci więc ową podatność na przyjmowanie wrażeń, jaka zachowuje się u natur mniej wymagających i mniej pewnych siebie.

Stąd bierze się słynne drugie widzenie u szkockich górali oraz u wielu prostych ludzi żyjących pośród nas, zwłaszcza u kobiet. Jako prawdziwe następczynie dawnych mądrych niewiast, spotykanych u wszystkich narodów, przewidują one rozmaite wydarzenia w sposób budzący zdumienie i mogą rzucić pożądane światło na ten przedmiot psychologii empirycznej.

Ludzie, u których rozum pozostaje nieustannie czynny, zwłaszcza gdy zajmuje się wyłącznie rzeczywistością świata widzialnego, są z reguły mało podatni na rozwój zdolności przeczuwania. A jednak nawet oni doświadczają niekiedy podobnych przemian, niemal jakby zostali do nich zmuszeni.

Wyobraźnia nie jest jedynie zdolnością do wyobrażania sobie czegoś, lecz również do przyjmowania z zewnątrz istotnych obrazów, czyli napływających oddziaływań. Ponieważ jednak w świecie zmysłowym jest ona siłą tak niejednoznaczną i tak bardzo poddaną ograniczającemu panowaniu ciała, należy zachowywać wszelką ostrożność, aby ustrzec się złudzeń, którym w obecnym stanie niewoli tak łatwo ulega.

Niechaj znajdą tutaj miejsce zebrane niżej wiadomości o poetach i o tym, co opowiadają oni na temat tej osobliwej zdolności widzenia i oddziaływania na odległość.

Gerning, poeta Taunusu

Do poetów obdarzonych mniejszym talentem zaliczamy Gerninga, poetę Taunusu, tłumacza erotycznych ksiąg Owidiusza, miłośnika natury i życia wiejskiego. Ostatnie lata jego życia, spędzone w samotnej starości, niemal bez przyjaciół, a pod koniec również w dotkliwym ubóstwie, nie należały do godnych pozazdroszczenia. Latem mieszkał w górach Taunusu, zimą zaś we Frankfurcie, swoim rodzinnym mieście. Tam właśnie po krótkiej chorobie zaskoczyła go śmierć.

Pewnego ponurego ranka, gdy przed oknami wirowały gęste płatki śniegu, leżący na łożu boleści poeta pomyślał o drogich mu osobach przebywających daleko w górach. W domu pierwszego urzędnika w Kr. zawsze czuł się jak u siebie. W ostatnim okresie, kiedy coraz bardziej odsuwał się od świata, rodzina ta stała mu się zapewne jeszcze droższa.

„Czy oni — czy pani **, która zawsze okazywała mi tyle troskliwości i dobroci i pozwoliła mi tak blisko związać się ze swoim rodzinnym kręgiem — mogą coś wiedzieć o mojej chorobie?” — powiedział chory owego ranka do służącego. „Gdyby wiedziała, w jak ciężkim stanie tutaj leżę, z pewnością przesłałaby mi jakiś znak swej życzliwości; być może…”

Służący dobrze zapamiętał te słowa, wypowiedziane na krótko przed śmiercią jego pana, a także dzień i godzinę rozmowy. Kiedy później ponownie przybył do Kr. i opowiadał przyjaciołom zmarłego o okolicznościach jego odejścia, przypomniał sobie również ten szczegół. Gdy przekazał go rodzinie **, jej członkowie zdumieli się z powodu niewyjaśnionego zdarzenia: dokładnie o tej samej godzinie w ich domu ukazała się postać mężczyzny.

Pani **, zajęta owego ranka sprawami gospodarstwa, chodziła jak zwykle po znajdującej się na parterze sieni domu. Tuż przy drzwiach prowadzących na podwórze zauważyła mężczyznę w płaszczu, który zdawał się na coś czekać. Zapytała o niego służbę, lecz nikt nie umiał udzielić jej wyjaśnienia, gdyż pozostali niczego nie widzieli.

Kiedy pani ** po raz drugi ujrzała w tym samym miejscu tę samą postać w płaszczu, podeszła ku niej. Ogarnęła ją groza, gdy powietrzne widmo rozpłynęło się na jej oczach w nicość. Nie miała pojęcia, czym mogło być to zjawisko. Dopiero opowieść służącego żywo przywróciła jej całe wydarzenie w pamięci. Okazało się, że nastąpiło dokładnie tego samego ranka i o tej samej godzinie, w której nieobecny przyjaciel, czując bliskość śmierci, z tak wielką wdzięcznością myślał o jej gościnnej dobroci. Obudziło się w nim wówczas pełne tęsknoty pragnienie, aby najbliżsi mu jeszcze na tym świecie ludzie dowiedzieli się o jego stanie.

Autor relacji usłyszał tę opowieść z ust owej szanownej kobiety i jej małżonka. Oboje byli bardzo dalecy od ulegania egzaltowanym wyobrażeniom, a mimo to z przekonaniem twierdzili, że widmem w płaszczu był ich przebywający daleko przyjaciel.

Lord Byron i niezwykłe zapowiedzi

Poeta Byron — ten niezwykły i głęboko nieszczęśliwy człowiek, który podobnie jak Tasso i wielu innych stał się sławny bardziej z powodu bolesnych kolei swego losu niż dzięki własnemu geniuszowi — jako Szkot był bardzo przywiązany do przeczuć. Ze strony matki pochodził ze starej szkockiej rodziny szlacheckiej Gordonów, podczas gdy ród Byronów wywodził się od Normanów. Z własnego życia oraz z rozmaitych środowisk, w których obracał się w kraju i podczas podróży, potrafił przytaczać wiele osobliwych opowieści związanych z podobnymi zjawiskami.

Zarzuty przyjaciół i publicznych krytyków, pytających, jak może być aż tak przesądny, odpierał z pełną świadomością, twierdząc, że wszyscy wielcy ludzie byli przesądni — albo raczej przejawiali to, co zwykło się tak nazywać — a przede wszystkim Napoleon. Podobnie jak on Byron wierzył w istnienie określonych dni przynoszących szczęście lub złowrogi los.

Przez pewien czas zapisywał wszystkie szczególne wydarzenia swojego życia. Gdy porównał dni, w których występowały zbieżności, ogarnęło go przerażenie. Z obawy, że popadnie w obłęd, nie potrafił kontynuować tych notatek.

Spostrzeżenia Byrona przypominają ustną wypowiedź żyjącego jeszcze człowieka obdarzonego geniuszem, który swego czasu zdobył świetne nazwisko pośród młodych poetów Niemiec, a dziś nadal działa w sposób równie genialny, choć na zupełnie innym polu. Człowiek ten utrzymywał, że jego poetyckie kreacje tak często stawały się w życiu rzeczywistością, iż w końcu zaczął odczuwać grozę i odłożył pióro.

Sen kapitana statku

Jeżeli autor niniejszej relacji się nie myli, nie jest już zupełnie nieznana osobliwa zapowiedź śmierci, którą Lord Byron usłyszał od pewnego kapitana statku — człowieka, jak zapewniał, poważnego i godnego zaufania.

Ów żeglarz powracał z Indii Wschodnich, gdzie pozostawił brata służącego jako oficer. Pewnej pięknej i spokojnej nocy, gdy statek minął już Przylądek Dobrej Nadziei, kapitan przebudził się pod wpływem czegoś mokrego, co przewalało się przez niego niczym ludzkie zwłoki. Uświadomił sobie, że był to tylko sen, zapamiętał jednak noc i godzinę tego dziwnego zjawiska, odczutego niemal zbyt wyraźnie jak na zwykłe marzenie senne.

Z raportów wojskowych, które dotarły później z Indii Wschodnich, gdy kapitan przebywał już w Anglii, wynikało, że pozostawiony tam brat utonął podczas kąpieli w morskich falach dokładnie o tej samej godzinie letniej nocy. Z pewnością był to jeden z najbardziej niezwykłych snów zapowiadających śmierć.

Biała Dama z Collalto

Ten sam poeta pisał kiedyś z Rawenny do swego przyjaciela, londyńskiego księgarza Murraya, w liście z 9 listopada 1820 roku — zob. Thomas Moore, Listy, dzienniki i zapiski Byrona, list 398:

„Biała Dama z Avenel — słynny pomysł Scotta, który dzięki operze Boieldieugo stał się również popularnym widowiskiem teatralnym — nie jest nawet w połowie tak dobra jak prawdziwa, należycie poświadczona Donna Bianca, czyli Biała Dama z Collalto, zjawa z Marca Trivigiana, widywana już wielokrotnie.

Ujrzał ją także pewien myśliwy, który nadal żyje. Konsul Hoppner może opowiedzieć panu o niej wszystko. Co do mnie, nie wątpię ani w samo wydarzenie, ani w istnienie zjawy. Pojawiała się zawsze przy szczególnych okazjach, takich jak śmierć w rodzinie i podobne zdarzenia.

Słyszałem panią Benzoni, która opowiadała, że zna pewnego pana, przez którego pokój w zamku Collalto zjawa przepłynęła. Hoppner widział myśliwego, któremu ukazała się ona podczas polowania, i rozmawiał z nim. Człowiek ten już nigdy więcej nie poszedł na łowy.

Była niegdyś panną służącą u jednej z hrabin Collalto. Pewnego dnia, gdy układała włosy swej pani, hrabina spostrzegła w lustrze, że dziewczyna poufale uśmiecha się do jej małżonka. Zazdrosna kobieta kazała zamurować ją w murach zamku, podobnie jak Konstancję de Beverley. Po śmierci dziewczyna ukazała się w zamku i odtąd pojawia się wszystkim członkom rodu Collalto. Opisywana jest jako istota niezwykle piękna i pełna wdzięku”.

Angielski poeta Rogers uczynił ją tematem jednego ze szkiców zamieszczonych w książce Włochy. Natomiast Undyna Waltera Scotta oraz Biała Dama ukazująca się na niemieckich dworach książęcych bardzo się od niej różnią.

Przypis bibliograficzny

„Einiges von Dichtern und was sie erzählen” [„Kilka słów o poetach i o tym, co opowiadają”], „Magikon. Archiv für Beobachtungen aus dem Gebiete der Geisterkunde und des magnetischen und magischen Lebens”, t. I, 1840, s. 316–320.