Historia ukazania się zjawy z Węgier

Ogólne

Przekład

Z Preszburga. Z miejscowości Valpovo w Slawonii wiarygodna osoba donosi o następującym niezwykłym wydarzeniu, w którego sprawie czcigodny biskup Pécsu zarządził już dochodzenie.

Od dłuższego czasu w zamku Valpovo straszyło. Panu von K…. w krótkich odstępach czasu pięciokrotnie ukazywała się ta sama zjawa. Duch czy też fantom – jak kto woli go nazwać – pojawiał się za każdym razem około północy. Miał postać kobiety odzianej w turecki strój z różowego atłasu, z welonem spływającym na całą jej cienistą sylwetkę.

Podczas trzech spotkań fantom prosił K…., aby zwrócił się do właściciela zamku o wydobycie jego kości i pochowanie ich w poświęconej ziemi. Zjawa dokładnie wskazała miejsce, w którym pogrzebano jej szczątki. Powiedziała, że została zamordowana i może ukazywać się jedynie w określonych porach. Pojawiała się już wielokrotnie w dawnych czasach, lecz nigdy nie zdołała przedstawić swej prośby, ponieważ ludzie zawsze przed nią uciekali.

W następstwie szczegółowych wskazówek oraz ponawianych próśb K…. właściciel zamku polecił rozkopać oznaczone miejsce. Na głębokości dwóch stóp rzeczywiście znaleziono szkielet kobiety, którego pierś obciążona była sześcioma żelaznymi kulami.

W dniu 14 grudnia szczątki złożono w kaplicy zamkowej. Po ponownym pojawieniu się fantomu i wyrażeniu przez niego takiego życzenia 19 grudnia poświęcono je, a następnie – przy ogromnym napływie ludzi – pochowano w trumnie na publicznym cmentarzu.

Podczas ostatniego ukazania się fantom podziękował, zapowiedział spokój i pomyślną przyszłość. Ta niesłychana, a dla naszej epoki niemal tragikomiczna historia stała się nieustającym przedmiotem rozmów w całej tamtejszej okolicy. Wydarzenie jest prawdziwe i zostało potwierdzone w samym Valpovie przez zarząd dóbr. Nie dodajemy żadnych dalszych uwag – człowiek jedynie zdumiewa się i modli. Wiemy niewiele, można by powiedzieć: nic!

Redakcja „Preßburger Zeitung”, z której zaczerpnęliśmy ten artykuł, dodaje:

Publikujemy niniejszą relację przede wszystkim dlatego, że otrzymaliśmy jej oryginał od osoby bardzo godnej szacunku. Rozważania na jej temat pozostawiamy jednak zdrowemu osądowi każdego z naszych szanownych czytelników.

Poniżej przedstawiamy jeszcze jedną wiadomość korespondencyjną dotyczącą tej sprawy.

„Fränkischer Courier” zamieszcza następującą relację z Osijeku na Węgrzech, datowaną na 30 stycznia:

Muszę Ci teraz, najdroższy przyjacielu, opowiedzieć również historię o duchu, która wywołała tutaj wielkie poruszenie. To, co Ci przekazuję, usłyszałem od P….. Dał mi słowo honoru, że zbadał wszystko na miejscu, osobiście wypytał wszystkie zainteresowane osoby i nie natrafił na żadne sprzeczności ani okoliczności, które pozwalałyby wątpić w prawdziwość ich zeznań.

Od niepamiętnych czasów mówiono, że w Valpovie straszy. Faktem jest, że hrabina Br. z Pécsu, gdy przebywała jeszcze w Valpovie, nigdy nie kładła się spać przed godziną pierwszą, aby nie niepokoił jej duch, który zwykł dawać o sobie znać około kwadransa przed pierwszą.

Od pewnego czasu u hrabiny Br. mieszkał emerytowany nadporucznik K…. z pułku ………., człowiek bardzo rozsądny i pod każdym względem godny szacunku. Tego lata korzystał z kąpieliska w Valpovie, a Br. zaprosiła go, aby pozostał dłużej. Bardzo cierpiał na podagrę, poza tym jednak był zupełnie zdrowy. Z powodu bólu spędzał większą część nocy bezsennie.

Niemal każdej nocy około kwadransa przed pierwszą słyszał w swoim pokoju kroki lub inne odgłosy. Pewnego razu wyciągnięto mu nawet spod głowy poduszkę, tak że uderzył głową o krawędź łóżka i przez kilka dni nosił powstały wskutek tego guz. Chociaż nie potrafił wyjaśnić sobie żadnego z tych zdarzeń, milczał w obawie, że zostanie wyśmiany.

Pewnego dnia do Valpova przybył rotmistrz P…., który wcześniej zajmował ten sam pokój. Zapytał K…., czy nie słyszał jeszcze w swoim pokoju czegoś niezwykłego. K…. opowiedział mu wówczas o opisanych wydarzeniach.

Następnie Br., lejtnant hrabia R…. oraz kapelan zamkowy czuwali przez dwie noce przy K…., lecz nic się nie wydarzyło. Trzeciej nocy K…. i towarzyszący mu kapelan bardzo późno opuścili salon. Kiedy znaleźli się przed pokojem K…., jakiś głos zawołał:

„Zgoda!”

Kapelan odpowiedział:

„No dobrze, zgoda! O co chodzi?”

Duch ponownie odrzekł: „Zgoda!”, a następnie powtórzył to po raz trzeci, jeszcze donośniej.

Gdy weszli do pokoju, usłyszeli zbliżające się ku nim kroki oraz szelest sukni. Kapelan ruszył im naprzeciw, lecz kroki go ominęły. K…. położył się, a kapelan usiadł przy jego łóżku i czytał. Nagle K…. zawołał:

„Tam jest duch!”

Kapelan podniósł wzrok, lecz zobaczył już tylko cień na ścianie. Mimo podejmowanych prób nie udało się wskazać w pokoju niczego, co mogłoby go wywołać.

Po kilku dniach K…. ponownie leżał bezsennie w łóżku, gdy ukazała mu się niewielka postać spowita w biel. Jej twarz była blada, oczy nieruchome i głęboko osadzone, a całość przypominała woskową maskę. K…. wyraźnie dostrzegał jednak ruch warg podczas mówienia. Nie widział natomiast końców jej szaty, gdyż rozpływały się w powietrzu.

Postać przemówiła do niego następująco:

„Tylko rzadko udawało mi się ukazać tutaj w tej postaci, a ty jesteś pierwszym, który się mnie nie lęka. Byłam niegdyś właścicielką tego zamku, lecz zamordowano mnie w czasach tureckich. Moje kości spoczywają pomiędzy turecką wieżą a kaplicą, pod murem wysokim na cztery stopy. Nie zaznaję tam jednak spokoju. Wyjednaj u obecnego właściciela, abym została należycie pochowana i mogła spocząć w pokoju. Nie poniesie z tego powodu żadnej szkody”.

Rozpoczęto poszukiwania i – wyobraź sobie – we wskazanym miejscu znaleziono szkielet kobiety. Jego wielkość dokładnie odpowiadała opisowi K….. Br. zarządziła uroczysty pogrzeb i poleciła pochować szczątki.

Są to fakty. Potwierdzono również, że jedna z dawnych właścicielek zamku została zamordowana przez Turków, o czym można przeczytać w kronikach.

Po pogrzebie duch ukazał się K…. po raz ostatni. Zapytany, czy jest już zadowolony, odpowiedział:

„Całkowicie!”

Następnie oddalił się do większej, przyległej komnaty. K…., pragnąc uzyskać dokładniejsze wyjaśnienia, poszedł za nim i ujrzał ducha stojącego pośrodku pomieszczenia. Komnata była tak jasno oświetlona, że można było rozróżnić każdą klepkę parkietu.

K…. zadał zjawie kilka pytań, na które otrzymał odpowiedzi. Ich treść przekazał pod pieczęcią milczenia jedynie lejtnantowi R…. Zapytał go także, czy będąc na jego miejscu, podałby je do publicznej wiadomości. Lejtnant odpowiedział przecząco.

K…. spisał jednak te odpowiedzi i – aby dowieść, że nie dopuścił się żadnego oszustwa – przekazał je w zapieczętowanym piśmie audytorowi pułku ………. z poleceniem, aby otworzył je dopiero po jego śmierci.

Przepowiedziano bowiem wcześniej K…., że spotka go coś bardzo osobliwego, po czym zmieni swoje przekonania i wkrótce umrze. Aby nie sprawić Br. przykrości związanej z obecnością zwłok w jej domu, K…. wyjechał do E. i rzeczywiście jest obecnie bardzo chory. Wkrótce musi się więc rozstrzygnąć, co jest w tej sprawie prawdą.

Przypis obecny w pierwodruku: Oczekuję, że w odpowiedzi na moje zapytanie otrzymam z samego Valpova dokładniejsze informacje o tej historii. – K.

Przypis źródłowy

„Eine Erscheinungsgeschichte aus Ungarn” [„Historia ukazania się zjawy z Węgier”], „Magikon. Archiv für Beobachtungen aus dem Gebiete der Geisterkunde und des magnetischen und magischen Lebens”, 1842, s. 41-44.