Ekstaza i sen – tajemnicze relacje z czasopisma „Magikon”

Sny

Poniższy artykuł jest przekładem tekstu zatytułowanego „Eine Ekstase und ein Traum”, opublikowanego w czasopiśmie „Magikon”. Zawiera dwie relacje pochodzące z lat 1840–1841 oraz krótkie doniesienie uzupełniające. Zachowano tok narracji i sposób argumentowania właściwy autorom źródła. Pisownię oraz składnię unowocześniono jedynie w takim stopniu, aby tekst był zrozumiały dla współczesnego czytelnika. Po przekładzie zamieszczono przypisy i komentarz historyczno-krytyczny.

Ekstaza i sen

Tajemnicze ukazanie się emigrantki

W październiku 1840 roku pewien godny zaufania człowiek z Hesji Elektorskiej przekazał następującą wiadomość.

Pod koniec minionego lata jeden z miejscowych mieszkańców wyruszył wraz z żoną i dziećmi do Ameryki Północnej, dokąd zamierzali wyemigrować. Przed wyjazdem sprzedał swój niewielki dom.

Po pewnym czasie młoda żona obecnego właściciela domu — z której własnych ust znam tę historię — zajmowała się wieczorem jakąś pracą w izbie mieszkalnej. Zapadał już zmierzch. Nagle drzwi izby otworzyły się szeroko.

Kobieta spodziewała się zapewne zobaczyć swojego męża, który pracował na zewnątrz. Zamiast niego ujrzała jednak zupełnie wyraźnie żonę emigranta, dawnego właściciela domu. Kobieta weszła do izby ubrana w swoje zwyczajne odzienie, powoli zbliżyła się do obecnej właścicielki, spojrzała na nią ze smutkiem, a następnie zniknęła.

Jeszcze bardziej niezwykłe było ponowne pojawienie się tej samej postaci, do którego doszło pewnego ranka niedługo po pierwszym wydarzeniu.

Młoda kobieta siedziała przy kołowrotku. Na stole paliła się świeca, a jej mąż spoczywał jeszcze w łóżku. Nagle drzwi izby ponownie otworzyły się na całą szerokość i zerwał się gwałtowny przeciąg.

Do pomieszczenia wolnym krokiem weszła smutna żona emigranta, dawnego właściciela domu. Zdumiona prządka próbowała obudzić śpiącego męża, lecz w tej samej chwili osobliwy podmuch powietrza zgasił płomień świecy.

Zjawisko skierowało się ku drzwiom prowadzącym do komory. Drzwi otworzyły się, po czym oboje małżonkowie usłyszeli dobiegający stamtąd hałas. Brzmiało to tak, jak gdyby ktoś podniósł z łoskotem wieko stojącej w komorze skrzyni, a następnie zaczął głośno chodzić i uderzać o znajdujące się tam przedmioty.

Małżonkowie stwierdzili, że drzwi izby rzeczywiście były szeroko otwarte. Kiedy jednak zajrzeli do komory, nie zauważyli tam niczego niezwykłego.

Zdarzenie to wydało mi się godne uwagi również z tego powodu, że — jak wynikało z otrzymanych później listów — mniej więcej w czasie obu ukazań statek, na którym znajdowali się emigranci, został podczas gwałtownej burzy zagrożony zatonięciem.

Na tym kończy się relacja.

Z jej ostatniego zdania zdaje się wyraźnie wynikać, że mieliśmy w tym przypadku do czynienia z ekstatycznymi odwiedzinami, wywołanymi lękiem oraz tęsknotą za opuszczoną ojczyzną. Do takich odwiedzin miało dojść dwukrotnie.

Czy podobne wydarzenia nie mogą zachodzić znacznie częściej, chociaż nic o nich nie wiemy, ponieważ brakuje człowieka obdarzonego zdolnością ich postrzegania?

Sen poprzedzający odkrycie samobójstwa

W styczniu 1841 roku ten sam korespondent opowiedział o następującym osobliwym śnie jednego ze swoich przyjaciół.

Wieczorem 20 grudnia poprzedniego roku, pomiędzy godziną dziewiątą a dziesiątą, na poddaszu własnego domu znaleziono powieszonego miejscowego mieszkańca N.

Był to sześćdziesięcioletni człowiek, uchodzący wcześniej za prawego i bynajmniej niepozbawionego wiary. Od dłuższego czasu przytłaczała go jednak ciężka sytuacja domowa.

W związku z tym samobójstwem mój przyjaciel, urzędnik wymiaru sprawiedliwości N. z miejscowości N., za którego całkowitą wiarygodność ręczę, miał następujący sen.

Śniło mu się, że znajdował się w obcym mieszkaniu. Na ścianie, tuż nad podłogą pomieszczenia, zobaczył ludzką twarz. Wewnętrzny głos oznajmił mu, że człowiek ten właśnie umiera albo dopiero co umarł.

Kiedy śniący uważniej przyjrzał się twarzy, ktoś zawołał do niego, że właśnie tutaj może bardzo wyraźnie zobaczyć różnicę pomiędzy śmiercią wskutek uduszenia a śmiercią spowodowaną nagłym atakiem, czyli apopleksją.

Na widok twarzy przeszył go lodowaty chłód. Miał wrażenie, że od strony widocznego na ścianie oblicza — poniżej którego ściana zdawała się otwarta — powiał ku niemu zimny wiatr.

Przezwyciężywszy wewnętrzny lęk, postanowił odważnie podbiec do zjawiska i dokładniej mu się przyjrzeć. Wówczas lodowaty podmuch stał się znacznie silniejszy i odepchnął go z powrotem na łóżko.

Obudził się przepełniony uczuciem lodowatego przerażenia.

Ledwie się przebudził, usłyszał szczekanie psa na podwórzu. Śpiąca w tym samym pokoju żona zawołała do niego, aby sprawdził, czy ktoś nie znajduje się przed domem.

Kiedy podszedł do okna, zobaczył stojących przed wejściem posłańców. Przybyli, aby zawiadomić go, że wspomniany wcześniej człowiek odebrał sobie życie. Jako urzędnik wymiaru sprawiedliwości miał natychmiast udać się na miejsce i przeprowadzić urzędowe oględziny.

Korespondent zapewne słusznie zauważa, że sen pozostawał w związku z tym samobójstwem, ponieważ trudno wątpić, iż zawierał jakieś przeczucie wydarzenia.

Sen o kole i krukach

Inny człowiek przypomniał sobie, że przed wieloma laty, krótko przed porannym przebudzeniem, miał niewyraźny sen o kole oraz krukach.

Jak dowiedział się później, mniej więcej o tej samej godzinie popełniono w mieście morderstwo. Sprawca, kiedy próbowano go schwytać, odebrał sobie życie.

Po zakończeniu dochodzenia jego ciało zaciągnięto na miejsce przeznaczone dla padliny i zwłok skazańców. Jeżeli nie zostało ono wystawione w ciągu dnia na kole, to przynajmniej pogrzebano je tam jako ciało złoczyńcy.

Również w tym przypadku miał istnieć niezaprzeczalny związek pomiędzy snem a rzeczywistym wydarzeniem.

Przypisy i objaśnienia

  1. Hesja Elektorska. Niemieckie określenie Kurhessen odnosi się do Elektoratu Hesji, państwa niemieckiego istniejącego w pierwszej połowie XIX wieku. Jego głównym ośrodkiem był Kassel.
  2. Ekstaza. W tekście nie chodzi przede wszystkim o stan religijnego uniesienia. W literaturze magnetycznej i spirytystycznej XIX wieku „ekstazą” nazywano między innymi domniemane oddzielenie świadomości albo „zasady duchowej” od ciała. Miało ono umożliwiać postrzeganie odległych miejsc, pojawienie się sobowtóra albo ukazanie się danej osoby komuś znajdującemu się daleko.
  3. Ekstatyczne odwiedziny. Wyrażenie ekstatischer Besuch oznacza tutaj domniemane ukazanie się osoby żyjącej, której ciało znajdowało się w innym miejscu. W późniejszej literaturze parapsychologicznej podobne historie określano jako zjawienia kryzysowe albo zjawy osób żyjących.
  4. Statek emigrantów. Źródło nie podaje nazwy statku, portu wypłynięcia, daty burzy ani nazwisk podróżnych. Nie można zatem niezależnie sprawdzić, czy niebezpieczeństwo na morzu wystąpiło dokładnie w czasie ukazania się postaci.
  5. Urzędnik wymiaru sprawiedliwości. Niemieckie określenie Justizbeamter mogło oznaczać urzędnika sądowego lub administracyjnego zobowiązanego do uczestnictwa w oględzinach zwłok i badaniu okoliczności nagłej śmierci.
  6. Posłańcy. Słowo Eilboten oznacza specjalnych, pośpiesznych posłańców wysyłanych z pilną wiadomością. Przed rozwojem telegrafu była to jedna z podstawowych metod szybkiego przekazywania zawiadomień urzędowych.
  7. Śmierć „przez uderzenie”. Niemieckie słowo Schlag oznacza w tym kontekście nagły atak chorobowy, najprawdopodobniej apopleksję, czyli określenie używane dawniej w odniesieniu do udaru mózgu albo nagłej utraty przytomności.
  8. Plac rakarski. Schindanger był położonym poza zabudową miejscem, w którym rakarz usuwał padlinę. Grzebano tam czasem zwłoki samobójców, skazańców i osób pozbawionych prawa do zwyczajnego pochówku na cmentarzu.
  9. Koło. Wzmianka o „wpleceniu w koło” odwołuje się do dawnej kary łamania kołem oraz do późniejszego wystawiania ciał przestępców na kole. W opisywanym przypadku autor nie stwierdza jednoznacznie, że kara została rzeczywiście wykonana. Motyw koła ze snu został jednak powiązany z dawną symboliką egzekucji.
  10. Kruki. Ptaki te tradycyjnie łączono ze śmiercią, zwłokami i miejscami straceń. Ich pojawienie się we śnie stanowi symbol na tyle ogólny, że łatwo można było później skojarzyć go z wiadomością o morderstwie.

Komentarz historyczno-krytyczny

Relacja o ukazaniu się emigrantki

Pierwsza historia należy do popularnego w XIX wieku typu opowieści o zjawach osób żyjących. Osoba znajdująca się w stanie zagrożenia, silnego lęku albo tęsknoty miała ukazywać się krewnym lub znajomym przebywającym w odległym miejscu.

W późniejszej literaturze psychicznej podobne zdarzenia nazywano ukazaniami kryzysowymi. Zakładano, że człowiek doświadczający zagrożenia może w sposób nieświadomy przekazać na odległość obraz swojej postaci lub wywołać wizję u innej osoby.

Relacja z „Magikonu” zawiera interesujące szczegóły: dwukrotne pojawienie się tej samej kobiety, gwałtowny podmuch powietrza, zgaśnięcie światła, otwarcie drzwi i hałasy dobiegające z komory. Szczegóły te nadają historii charakter doświadczenia fizycznego, a nie tylko krótkiej wizji.

Jednocześnie opis nie dostarcza dokumentacji pozwalającej ustalić dokładną chronologię. Informacja o burzy została otrzymana dopiero później. Nie wiadomo, czy w pierwszej relacji zapisano datę i godzinę ukazania przed nadejściem listów ani jak precyzyjnie porównano czas obu wydarzeń.

Nie podano również, czy żona emigranta znajdowała się w bezpośrednim niebezpieczeństwie, czy była świadoma zagrożenia ani czy sama później wspominała o intensywnych myślach dotyczących dawnego domu.

Możliwe naturalne wyjaśnienia obejmują omam wzrokowy pojawiający się o zmierzchu, błędne rozpoznanie rzeczywistej osoby, wspomnienie poprzedniej właścicielki uruchomione przez otoczenie oraz późniejsze przekształcenie historii pod wpływem wiadomości o burzy. W drugim przypadku ruch powietrza i hałas mogły wywołać wrażenie czyjejś obecności, które następnie przybrało znajomą postać.

Nie oznacza to, że świadek świadomie zmyślił wydarzenie. Człowiek może całkowicie szczerze relacjonować przeżycie, którego źródło pozostaje wewnętrzne albo zostało błędnie rozpoznane.

Sen urzędnika sądowego

Druga relacja jest metodologicznie ciekawsza, ponieważ sen został powiązany z wiadomością otrzymaną natychmiast po przebudzeniu. Nie minęły dni ani tygodnie, podczas których treść wspomnienia mogłaby ulec znacznemu przekształceniu.

Istnieje jednak naturalna możliwość, której redaktor „Magikonu” nie rozważył. Posłańcy mogli pojawić się przed domem jeszcze w czasie snu urzędnika. Ich kroki, rozmowy, pukanie, szczekanie psa albo inne dźwięki mogły zostać nieświadomie odebrane i włączone do końcowej części marzenia sennego.

Zjawisko włączania bodźców zewnętrznych do treści snu jest dobrze znane. Dźwięk istniejący w rzeczywistości może zostać we śnie przekształcony w głos, obraz, wiatr, uderzenie albo całe pozornie rozbudowane wydarzenie. Subiektywnie sen może wydawać się znacznie dłuższy niż czas działania bodźca.

Za takim wyjaśnieniem przemawia to, że śniący obudził się bezpośrednio przed odkryciem obecności posłańców. Nie wiemy również, czy znał wcześniej trudną sytuację sześćdziesięcioletniego mieszkańca i czy jako urzędnik mógł spodziewać się wezwania do nagłego wypadku.

Nie można jednak wykluczyć, że zasadnicza część snu wystąpiła przed przybyciem wysłanników. Źródło nie podaje czasu z wystarczającą dokładnością, aby rozstrzygnąć tę możliwość.

Sen o kole i krukach

Trzecia relacja ma najmniejszą wartość dowodową. Sen został przypomniany po wielu latach, miał być niewyraźny, a jego związek z morderstwem ustanowiono dopiero po otrzymaniu wiadomości o zdarzeniu.

Koło i kruki są szerokimi symbolami, które można powiązać z wieloma wydarzeniami: wypadkiem, podróżą, śmiercią, egzekucją, cmentarzem albo znalezieniem zwłok. Autor dopasował je do informacji o losie zabójcy, chociaż sam przyznał, że ciało prawdopodobnie nie zostało rzeczywiście wystawione na kole.

Określenie związku jako „niezaprzeczalnego” jest więc znacznie mocniejsze, niż pozwala na to przedstawiony materiał.

Jak „Magikon” buduje wiarygodność opowieści

Tekst dobrze pokazuje sposób konstruowania argumentacji charakterystyczny dla dziewiętnastowiecznej literatury magnetycznej. Wiarygodność miały zapewniać społeczne przymioty świadków: człowiek był „godny”, „prawy”, „niepozbawiony wiary”, a korespondent osobiście ręczył za uczciwość urzędnika.

Tego rodzaju zapewnienia mogą przemawiać za szczerością świadków, ale nie rozstrzygają poprawności ich spostrzeżeń ani interpretacji. Człowiek uczciwy może ulec złudzeniu, nieświadomie zmienić kolejność wydarzeń lub przypisać znaczenie zbieżności, którą zauważył dopiero po fakcie.

Redakcja przechodzi też bardzo szybko od opisu do wyjaśnienia. Ukazanie się emigrantki zostaje uznane za „ekstatyczne odwiedziny”, zanim rozważono inne możliwości. Podobnie sen urzędnika określono jako przeczucie, pomijając możliwość włączenia rzeczywistych dźwięków do marzenia sennego.

Znaczenie dokumentu

Pomimo ograniczonej wartości dowodowej tekst jest wartościowym dokumentem historycznym. Pokazuje, jak w pierwszej połowie XIX wieku próbowano interpretować zjawy osób żyjących, sny zbiegające się z nagłą śmiercią oraz doświadczenia zachodzące na granicy snu i jawy.

Szczególnie interesująca jest przedstawiona tutaj koncepcja „ekstatycznych odwiedzin”. Stanowi ona etap pośredni pomiędzy dawnymi opowieściami o duchach a późniejszymi teoriami telepatii, przekazu kryzysowego i projekcji sobowtóra.

Informacja o źródle

tytuł oryginalny: Eine Ekstase und ein Traum
źródło: czasopismo „Magikon”, tekst oparty na dwóch doniesieniach tego samego korespondenta z października 1840 i stycznia 1841 roku.