Der Todtenprediger
Służąca kaznodziei Bahnmaiera postanawia dowiedzieć się, dlaczego nocą odwiedza kościół. O północy ma zobaczyć tam zgromadzenie zmarłych.
Przekład
Skoro żywi ludzie mogą rozmawiać z ukazującymi im się duchami zmarłych, pouczać je oraz modlić się za nie i razem z nimi – co nie ulega wątpliwości – znamy też przykład pobożnego duchownego, który w kościele wystąpił formalnie jako kaznodzieja wobec zgromadzonej rzeszy duchów. Opowieść przypisuje się kilku osobom; możliwe, że więcej niż jeden człowiek miał podobne powołanie i dar. Jednak dwa znane mi świadectwa jednoznacznie przypisują takie kazania do umarłych dawnemu, sędziwemu kaznodziei kolegiackiemu Bahnmaierowi z Oberstenfeld w Wirtembergii.
Jeden z dwóch znajomych, od których dowiedziałem się o tej historii, mieszkaniec Wirtembergii, opowiedział mi następujące szczegóły:
„Służąca Bahnmaiera była gorliwą chrześcijanką. Później podjęła służbę u mojej matki, również głęboko wierzącej, i tak opowiedziała jej o zdarzeniu. Kilkakrotnie zauważyła, że Bahnmaier o pewnych porach nocą chodzi do kościoła kolegiackiego. Chciała poznać przyczynę.
Klucz do kościoła wisiał w pokoju. Pewnego wieczoru, gdy spodziewała się kolejnego wyjścia, wzięła go, otworzyła kościół i odwiesiła klucz na miejsce. Po kolacji życzyła wszystkim dobrej nocy, jakby szła spać. Następnie wymknęła się tylnymi drzwiami, przeszła przez ogród przy domu i weszła do kościoła. Zatrzasnęła od środka zamek i usiadła w ogrodzonej ławce zajmowanej przez żonę pastora.
Gdy wybiła północ, zjawiło się wiele znanych jej osób – wszystkie już nie żyły. Były to dusze o rozmaitych barwach; przyniosły też światła. Kiedy Bahnmaier zaczął głosić kazanie, jakiś głos zawołał:
– Ktoś cię podsłuchuje!
Kaznodzieja nakazał milczenie i mówił dalej. Po zakończeniu kazania służąca wyszła z ławki. Bahnmaier najsurowiej nakazał jej, by nikomu o tym nie mówiła, dopóki on żyje. Przyrzekła mu to i dotrzymała słowa: dopiero po jego śmierci podjęła służbę u mojej matki i opowiedziała jej całą historię”.
– y –
Nota źródłowa
„Der Todtenprediger” [„Kaznodzieja umarłych”], Magikon, 1850, s. 93–94; skan rocznika. Jest to relacja pośrednia: autor powołuje się na znajomego, który miał usłyszeć historię od matki, a ta od dawnej służącej Bahnmaiera. Wstępne przekonanie o możliwości rozmowy z duchami należy do autora historycznego tekstu.