CZY TO BYŁA PSYCHOMETRIA?
autor: W. H. Evans
Jedną z najbardziej interesujących zdolności duszy jest ta, dzięki której człowiek może – poprzez kontakt z jakimś przedmiotem – odczytać jego przeszłość. Jak się to odbywa – nie wiemy, a ci, którzy posiadają tę zdolność, nie potrafią nam tego wyjaśnić.
Rozważając doświadczenia opisane w moich artykułach „The Talking Oak” oraz „Fullness of Being”, które ukazały się niedawno, zauważyłem, że opierały się one na działaniu tej właśnie zdolności, gdyż wydaje się jasne, że odbierane przeze mnie wrażenia miały pochodzenie psychometryczne, chociaż w ich interpretacji brał udział jakiś inny zmysł.
Fakt ujawniony poprzez psychometrię mówi, że wszystkie doświadczenia są w swej istocie zakorzenione w uczuciu. Ono jest podstawą wszystkich naszych zmysłów i być może – w pewnej formie – stanowi część całego stworzenia. Czy grawitacja jest pewną formą odczuwania? A eter, który – jak się mówi – przenika całą przestrzeń, czy jest tym medium, poprzez które to pierwotne odczuwanie staje się powszechne?
Gdy rozważamy nasze zdolności rozumowania, wyobraźni, postrzegania, woli itd., widzimy w nich przejawy świadomości. Świadomość – w takiej formie, jaką znamy – związana jest ze scentralizowanym układem nerwowym; im doskonalszy ten system, tym wyższy stopień świadomości się objawia. Ale zanim może zaistnieć świadomość – musi istnieć uczucie. Zdolność pojmowania i rozumienia myśli oraz jej procesów jest głębsza niż samo rozumowanie czy logika – opiera się na czymś… a może raczej wyłania się z czegoś. Tym „czymś” nazwałem uczucie.
Ale jeśli istnieje uczucie, musi istnieć także „coś”, co odczuwa. Czym to jest?
Ani nauka, ani filozofia nie potrafią nam tutaj pomóc – choć ta druga może posunąć się o krok lub dwa dalej niż podstawowy fakt. To religia bowiem odważnie stwierdza, że jest to Bóg. Możemy nie rozumieć, możemy nawet zaprzeczać istnieniu Boga, ale nie możemy zaprzeczyć istnieniu podstawowej „substancji”, o której nawet Haeckel mówił, że posiada pewien rodzaj odczuwania i myślenia. Jeśli ta „substancja” potrafi odczuwać i myśleć, to musi posiadać pewien stopień świadomości. A czy nie jest to po prostu inny sposób powiedzenia, że istnieje Bóg?
To, co pragnę odkryć, to źródło zdolności psychometrycznej. Jak to możliwe, że to, co nieożywione i nieorganiczne, może rejestrować wrażenia? Jak wpływy, wibracje – jakkolwiek je nazwiemy – mogą być przechowywane? I w jaki sposób można się na nie „nastroić” i je odczytać?
To problemy, o których ledwie zaczęliśmy myśleć. Ale jeśli to, co nieożywione, może przechowywać wrażenia – to co z tym, co żywe? Czy ktoś, kto przypadkowo się „nastroi”, może wejść w kontakt z formami życia wokół siebie? Pytam, ponieważ zasugerowano mi, że w artykułach „The Talking Oak” oraz „Fullness of Being” posunąłem się zbyt daleko. Czy była to uprzejma forma powiedzenia, że po prostu fantazjowałem? Cóż, mniejsza o to – ja wiem.
Choć te doświadczenia mogą się wydawać dziwne, powinny być zapisane dla dobra innych podróżników. Moje wnioski mogą być błędne, ale mam umysł, który pragnie odkrywać choćby fragment mechanizmu, dzięki któremu takie rzeczy są możliwe. Łącząc więc moje wrażenia z faktami psychometrii – widzę je jako części jednego zjawiska.
Jeśli – jak mówi religia – Bóg jest wszechprzenikającą Obecnością, to – w ścisłym znaczeniu tego słowa – nic nie jest martwe; życie jest we wszystkim. To, co nazywamy nieorganicznym, może być potencjalnie żywe. Czy nie można wejść w bezpośredni, świadomy kontakt z tym życiem? Czymże jest doświadczenie mistyka, jeśli nie dotknięciem tego boskiego życia – wszechobecnego i powszechnego – którego również on sam jest przejawem?
Twierdzę, że ci, którzy go doświadczyli, posiadają poczucie opieki, zdolność poddania się – a ostatecznie przynosi im to trwały pokój. Wznosi ich ponad troski i zmartwienia życia.
Czy nie tego właśnie – choć po omacku – poszukuje świat? Tego, co przyniesie jego strapionemu sercu pokój i zrozumienie?
Kiedy analizujemy nasze ideały, widzimy, że wszystkie one opierają się na dobrym uczuciu. Nasze myśli, reakcje estetyczne, zachwyt pięknem – muzyką, poezją, sztuką – wszystko to opiera się na tym, co czujemy. Sensacja to rozwinięte uczucie, uczucie, które stało się artykułowane.
Życie mierzymy tym, co czujemy – bo ostatecznie wszystkie nasze wrażenia sprowadzają się do tego. Nie możemy tego zignorować. Weźmy człowieka chłodno intelektualnego, u którego uczucie podporządkowane jest myśli – czyż nie to, co czuje, ostatecznie decyduje o jego reakcjach? Gdy stwierdza, że coś jest „absurdalne” albo „szlachetne”, czyż nie jest to tak samo wyraz uczucia, jak i myśli?
Nikt nie może uciec od tego podstawowego uczucia, bo jego istota jest jego częścią.
Idąc krok dalej, widzimy w uczuciu twórczy pęd – tyle dziś omawiany w nowoczesnej psychologii. Cóż bowiem stara się uczynić psychoanalityk, jeśli nie doprowadzić do harmonii sprzeczne emocje – rozwinięte uczucia – i przywrócić pokój podzielonemu domowi umysłu pacjenta?
Widzimy więc, jak ważne jest zrozumienie tego pierwotnego uczucia.
Aby tego dokonać, musimy szkolić umysł – uczyć się porządkowania wrażeń, oceniania ich wartości oraz być gotowymi dzielić się doświadczeniami, choćby wydawały się osobliwe. Poprzez porównanie i analizę możemy zbliżyć się do zrozumienia przyczyny rzeczy.
źródło: Was It Psychometry? autor: W. H. Evans; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; Septem ber 24, 1936.