Czy proroctwo jest możliwe?

autor: dr I. Egenolf

Najgłębszym pragnieniem człowieka pozostanie zawsze możliwość wglądu w przyszłość. 
Współczesna nauka nie kwestionuje już możliwości prorokowania. Profesor dr Richard Müller-Freienfels w swoim dziele „Schicksal und Zufall” (Los i przypadek), wydanym przez Wissenschaftliche Editionsgesellschaft, Monachium–Berlin 1949, s. 34, wykazał, że „założenie całościowego, obejmującego poszczególne zjawiska przyczynowe procesu oraz jego przewidywalności wcale nie jest całkowicie do odrzucenia”.

We wszystkich dziedzinach nauki istnieją obszary myślowe, które wykraczają poza czyste związki przyczynowo-skutkowe i które – choć nie są nienaturalne – umożliwiają przewidywanie. Ponieważ mechaniczny determinizm i formalistyczna teoria przyczynowości XIX wieku okazały się dziś nie do utrzymania, przypadek można pogodzić z ideą praw przyczynowych, choć w pewnym sensie jest on przewidywalny i pełni sensowną funkcję jako narzędzie celów losu.

Przewidywalność przyszłości

Nauka musi uznać przewidywalność przyszłości choćby dlatego, że duża część jej działalności bezpośrednio lub pośrednio zmierza do tego, by przyszłość nie tylko poznać, lecz także praktycznie ją kształtować i nią kierować. Sens tworzenia zasad i praw zmierza w znacznej mierze do przewidywania i obliczania skutków na podstawie znanych „poprzedników”. Im bardziej takie przewidywanie opiera się na podstawach matematycznych i przybiera postać obliczeń, tym dokładniejsze są jego wyniki.

Słynny niemiecki fizyk Heinrich Hertz, stojący mocno na gruncie nauki empirycznej, rozpoczął swoje „Mechanikę pośmiertną” słowami: „Najbliższym i w pewnym sensie najważniejszym zadaniem naszej wiedzy o naturze jest umożliwić nam przewidywanie przyszłych wydarzeń, aby zgodnie z tym przewidywaniem dostosować nasze obecne działanie.”

Z kolei Wilhelm Ostwald powiedział: „Przewidywanie jest celem każdej nauki.”
Uzupełnia go francuski matematyk Henri Poincaré, nawiązując do Augusta Comte’a, dewizą: „Widzieć, by przewidywać; przewidywać, by zapobiegać” (voir pour prévoir, prévoir pour prévenir).

Podczas gdy dawni kapłani wyroczni mówili o „znakach”, dziś chętniej mówi się o „oznaczeniach” – aby wykluczyć wszelkie mitologiczne skojarzenia. We wszystkich dziedzinach nauki zdarzają się sytuacje, w których w regularnych i powtarzalnych ciągach zjawisk pojawiają się symptomy początkowo nieznaczące i niezauważalne dla laika, lecz przez znawcę oceniane jako pewne oznaki przyszłych wydarzeń.

Meteorolog potrafi na przykład z niepozornych formacji chmur, niedostrzegalnych dla laika, przewidzieć nadejście burzy. W medycynie drobne symptomy pozwalają lekarzowi przewidzieć chorobę i jej zapobiec. Prognoza stanowi metodologicznie uzasadnione zadanie lekarza. Podobnie w życiu gospodarczym i politycznym istnieją oznaki, z których znawca potrafi przewidzieć nadchodzący kryzys gospodarczy lub rewolucję – nawet jeśli złożoność warunków uniemożliwia dokładne proroctwo.

Obecnie za pomocą metod statystycznych można przewidzieć nawet zdarzenia przypadkowe, takie jak śmiertelność danego rocznika lub częstotliwość ruchu środków transportu. Tak zwana „stałość dużych liczb” umożliwia rachunek prawdopodobieństwa, którego metody wywodzą się z badań nad częstotliwością rzutów kostką w grach losowych.

Czasem wyniki zgodne z prawami nie odpowiadają w pełni oczekiwaniom i obliczeniom; jednak często również przypadkowe zdarzenia dają się w pewnym stopniu przewidzieć. Współczesne myślenie uwzględnia to, operując nie tylko kategoriami konieczności i przypadku, lecz także możliwości i prawdopodobieństwa.

Racjonalne proroctwo

Racjonalne proroctwo jest zatem możliwe, ponieważ teraźniejszość jest zakorzeniona w przeszłości, a przyszłość wynika z teraźniejszości, w której jej dalszy rozwój zapowiada się już z wyprzedzeniem. W tych okolicznościach można pogodzić uznanie praw przyczynowości z możliwością prorokowania. „Przypadkowe nie jest więc – jak przyjmuje się w przypadku zjawisk prawidłowych – racjonalnie obliczalne, lecz jednak często w sposób irracjonalny w pewnym stopniu przeczuwalne” – stwierdza Müller-Freienfels (s. 101).

Poza faktem, że przyszłe zdarzenia można szeroko przewidywać na podstawie praw natury, współczesna nauka musi również uznać istnienie pozanaukowego przewidywania, które potrafi prorokować nie tylko regularnie występujące zjawiska, lecz także przypadki oraz działania wynikające z wolnej woli.

Granica ta nie jest łatwa do wyznaczenia, ponieważ już samo zastosowanie naukowych wniosków wymaga znacznych zdolności. Dla laika matematyczne obliczenia fizyków często graniczą z czarodziejstwem, choć są wynikiem precyzyjnych metod. Są to zatem poznawalne możliwości, których opanowanie wymaga jednak zdolności intelektualnych. Teoretyczna znajomość medycyny lub praw ekonomicznych nie czyni jeszcze genialnego prognostyka chorób ani bystrego ekonomisty przewidującego wahania życia gospodarczego.

Do tego potrzebna jest szczególna zdolność, którą – ze względu na jej nieracjonalny charakter – nazywa się instynktem lub intuicją.

Intuicja i przeczucie

To, co nadaje wszelkim intuicyjnym przewidywaniom charakter mistyczny, to fakt, że nie dają się one wyjaśnić rozumowo, lecz pochodzą z uczucia. Przewidywanie przyszłości, które jest możliwe w życiu codziennym, wyraża się językowo w różnych formach i stopniach.

Istnieje wiele subiektywnych stanów psychicznych, które nie dają pewnej wiedzy, ale stanowią wewnętrzne nastawienie wobec rzeczy nieobliczalnych i przypadkowych. Akty takie jak przypuszczenie, domniemanie, przeczucie, wiara, zgadywanie, lęk i nadzieja to przejawy psychiczne skierowane ku przyszłości, które – choć z pozoru tylko niejasne „uczucia przeczucia” – często okazują się trafne.

W tych okolicznościach trzeba przyznać słuszność poglądowi Schopenhauera, że człowiek rzeczywiście posiada czasami „tajemniczą zdolność poznawczą, nieograniczoną przez przestrzenne i czasowe warunki, a więc w pewnym sensie wszechwiedzącą”, która jednak zwykle nie dochodzi do świadomości.

Aby to wyjaśnić, można – za Kantem – przypomnieć sobie, że przestrzeń i czas w ogóle nie są realnościami, lecz jedynie formami myślenia i postrzegania naszego umysłu. Jednak w przypadku „widzenia pozaczasowego” świadomość zostaje całkowicie wyłączona, a aktywne pozostaje jedynie nieświadome.

Na podstawie: dr I. Egenolf, „Kartomantie, Psychotest und Prophetie durch symbolische Karten” (Kartomancja, test psychologiczny i proroctwo poprzez symboliczne karty), wydane nakładem własnym autora, Göppingen, Schottstraße 4. Zapowiedziano omówienie tej publikacji w następnym numerze.

„Nürnberger Wochenend” z dnia 4 lipca 1951 roku opublikował artykuł autorstwa dr. H. Wolterecka, twórcy książki „Das Tor zur Seele” („Brama do duszy”) pod tytułem „Es gibt keinen Spuk” („Nie ma duchów”).
Ponieważ redakcja tej „gazety ilustrowanej dla relaksu od codzienności” przedstawiła autora jako znawcę w tej dziedzinie i wydaje się, że rości sobie prawo do podobnych twierdzeń, warto przyjrzeć się bliżej jego argumentom.

Punktem wyjścia była niedawno głośna historia z małej miejscowości Vinxt w regionie Eifel. Tam kilku mieszkańców wsi miało widzieć tajemnicze zjawiska świetlne. Autor natychmiast wyjaśnił to jako halucynację (czyli iluzję wzrokową) oraz sugestię. Mówi on: „Ktoś coś widzi, ponieważ inny również coś widział.”

Ponieważ nie badano tej sprawy dokładnie, nie możemy tu przedstawić „ostatecznego wyjaśnienia przypadku Vinxt i innych zjawisk duchowych”. Chcemy jedynie podkreślić, że zarówno oszukańcze, jak i autentyczne zjawiska duchowe wymagają długotrwałych, gruntownych badań – których autor artykułu najwyraźniej nie przeprowadził, choć niedawno uczestniczył w podobnym przypadku. Z tego powodu zalecana jest podwójna ostrożność.

Jest jednak całkiem prawdopodobne, że zjawiska z Vinxt można wyjaśnić w sposób „naturalny”. Autor artykułu twierdzi: „Takie zjawiska ustają, gdy osoba opuszcza miejsce, w którym występowały, gdyż nie było tam nic nadprzyrodzonego.”
Jednakże dokładniejsze badania często wykazują, że dana osoba wykazuje szczególną podatność na sugestię, podczas gdy u innych w tym samym miejscu nie występuje żadne zjawisko.

W „licznych” przypadkach chodzi jednak o coś zupełnie innego. Autor najwyraźniej nie zna zjawiska polegającego na wiązaniu medialnego zjawiska duchowego z określoną osobą. Z tego właśnie powodu zdarza się, że zjawiska te ustępują, gdy dana osoba oddala się od miejsca, a pojawiają się ponownie, gdy wraca (por. F. Moser, przypadek Louise Steudner, s. 157).

Co ciekawe, autor szczegółowo odwołuje się też do poglądów C. G. Junga i jego koncepcji nieświadomości, aby w sposób jednostronny uogólnić wniosek:
„W zasadzie wszystkie przypadki duchowe można wyjaśnić naukowo w ten sam sposób. Nie są one rzeczywiste, lecz całe zjawisko rozgrywa się w sferze psychicznej, którą psychologowie nazywają ‘nieświadomością’.”

Później dodaje: „Nie istnieją żadne rzeczywiste duchy, lecz wszystko, co dziś określamy mianem ‘zjawisk duchowych’, dotyczy wyłącznie szczególnych form ekspresji nieświadomości.”

Pomijając fakt, że nieświadomość sama w sobie jest zjawiskiem trudnym do zdefiniowania – ponieważ nie stanowi bytu, lecz jedynie nazwę dla nie w pełni poznanych procesów – psychologia nieświadomości, nawet w ujęciu Junga, nigdy nie twierdziła, że rzeczywiste zjawiska duchowe nie mogą istnieć.

Pozostaje więc pytanie: czy może być tak, że nie istnieją żadne zjawiska duchowe, ponieważ ich energia nie może być przypisana „kruchym siłom nieświadomości”?
Czy takie stanowisko w ogóle da się logicznie uzasadnić?

Zjawisko to wciąż czeka na swoje „promienie Roentgena”.

P. R.

źródło: „Ist Prophetie möglich?” autor Dr. I. Egenolfa; Zeitschrift fur Kritischen Okkultismus – Augustheft 1931 Nr. 11 Jahrgang 1950/51.